Szukaj na tym blogu

15 czerwca 2019

Lolita na polowaniu.

14. Elastyczne wargi sromowe.

Chociaż już raz doznałem cudownego orgazmu, byłem przekonany, że jeżeli czegoś teraz nie zrobię najnormalniej w świecie spuszczę się ponownie w tą jej gorącą pizdeczkę. To było nieuniknione, nieuniknione jak zachód słońca. Siedziałem w niej połową swojego kutasa, a ona, poruszając biodrami, nadziewała się na mnie coraz głębiej i głębiej. Wchodziłem w jej ciasną norkę bardzo powoli. Dokładnie czułem każdy, zaciskający się mięsień, każdą nierówność. To wszystko doprowadzało mnie do szaleństwa.
A później opadła na mnie tak mocno, że z wrażenia wstrzymałem oddech. Cała przyroda pachniała seksem. Drzewa szumiały jakąś niesamowitą pieśń erotyczną, a ona poruszała się na mnie w sposób majestatyczny, niemal boski. Czułem jak jej pośladki powoli rozgniatają moje biodra, jak stopniowo wciskają moje ciało w piasek.
Wreszcie nabiła się na mnie do samego końca jak ofiara na średniowieczny pal. Pochyliła się nieco do przodu, cudownie wyginając swoją młodą talię. Miałem wrażenie, że za chwilę znów pozbędę się całej mojej energii w niesamowitym doświadczeniu orgazmu. Uniosłem się tylko na łokciach i patrzyłem na jej sterczące piersi.
W pewnym momencie, stało się coś niesamowitego. Jej cipka zaczęła tańczyć. Nawet nie potrafię opisać, co to było. Dziewczyna zastygła jak posąg. W ogóle nie poruszała się na mnie. Najnormalniej w świecie trwała w bezruchu, w cudownym bezruchu. Tylko jej jaskinia pulsowała, kurczyła się i rozluźniała w takim tempie, że zupełnie odruchowo i nieświadomie zacząłem jęczeć z rozkoszy. To było silniejsze ode mnie. Pulsowanie rozpoczęło się powoli i zupełnie niewinne. Gdybym wiedział, że tak się skończy może bym się w jakiś sposób przygotował. Nie wiem.
Później było coraz mocniej i coraz bardziej intensywnie. Najpierw miałem wrażenie, że coś zaciska się na łbie mojego napęczniałego do granic możliwości kutasa. To było takie słodkie szarpanie. Nie zwiastowało jeszcze niczego niepokojącego. Można było to jakoś jeszcze wytrzymać. Po chwili skurcze przeniosły się na trzon mojego banana. Teraz zrozumiałem, że coś się święci.
To była istna słodycz. Szumiało mi w głowie i czułem się tak, jakbym już teraz trafił do raju. W następnej minucie rozpoczęła się harmonijna, płynna praca wszystkich mięśni w jakie obdarzona była ta jej cudowna cipeczka. Szarpnięcia następowały kolejno po sobie, poczynając od podstawy mojego penisa, a na wielkim kapeluszu kończąc.
Dziewczyna zmieniła trochę swoją pozycję.  Teraz odgięła się nieznacznie do tyłu. Sprawiło to, że jej piersi stały się jeszcze bardziej sterczące i jędrne, a sutki jeszcze mocniej wyszły na wierzch.
Wysunąłem dłoń i zacząłem pieścić całe jej ciało. Gładziłem biodra, brzuch i ramiona. Wszystko robiłem powoli, nigdzie się nie spiesząc. Wszystko odbywało się jakby w stopklatkach, majestatycznie. Dygotałem w niesamowitym podnieceniu, czekając na każdy, kolejny cudowny moment. Każda sekunda była dla mnie niespodzianką.
Po jakimś czasie, pochyliła się jeszcze bardziej do przodu i uniosła do góry, pozostawiając w swojej ciasnej norce jedynie końcówkę mojego fiuta. Był gruby niczym kij bejsbolowy, pękał w szwach pod naporem ciśnienia krwi i nasienia, które gromadziło się w moich trzewiach i drastycznie domagało uwolnienia.
Tymczasem,, ona tak słodko dociskała swoje, szeroko rozpostarte, uda do mojego podbrzusza, że myślałem iż za chwilę dostanę solidnego zawału. Elastyczne wargi sromowe, ciasnym uściskiem obejmowały moją męskość, wyciągając ze mnie każdą, najmniejszą bodaj porcję energii. Pulsowanie wciąż trwało i rozchodziło się po moim podbrzuszu niesamowicie gorącymi falami. Chciałem jeszcze, jeszcze i jeszczcze. Nie potrafiłem już tego zatrzymać.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...