Szukaj na tym blogu

14 czerwca 2019

Lolita na polowaniu.

13. Siedziała na mnie okrakiem.

W którymś momencie, wreszcie, nasze spragnione usta złączyły się w gorącym pocałunku. Był szybki i przelotny, mimo to głęboki. Nasze języki tańczyły, intensywnie mieszając ślinę. Nagle, znów oderwaliśmy się od siebie, czekając, tak, jakby to czekanie było ważniejsze od od samego aktu.
Chwyciłem swoją wielką, grubą lagę w dłoń i ścisnąłem, a ona przesuwała się piersiami po jej głowicy. Napięcie rosło z każdą chwilą. Leżałem goły, jak mnie Pan Bóg stworzył dupą na suchym, ciepłym piasku, a ona zawisła nad moim ciałem i muskała mnie swoimi, słodkimi cycuszkami.
Później było jeszcze bardziej gorąco i jeszcze bardziej niesamowicie. Właściwie trudno jest mi to w tej chwili dokładnie opisać. Traciłem zmysły w jej obecności. Wszystko było tak niesamowite, tak bardzo słodkie, że w mojej głowie był jeden wielki mętlik, jakaś karuzela, której w żaden sposób nie mogłem zatrzymać. Już samo patrzenie na nią, przyprawiało mnie o utratę świadomości.
Leżałem tak na tym piasku z ramionami wsuniętymi pod głowę i delektowałem się każdą sekundą tego wszystkiego, co się działo. Siedziała na mnie. Tak po prostu. Nie byłem jednak jeszcze w jej wnętrzu. Usadowiła się wygodnie na moich udach poniżej mojego, twardego, grubego chuja. Czułem jej słodki ciężar, patrzyłem na jej jędrne, zgrabne piersi, na te cycuszki ze sterczącymi sutkami, patrzyłem na te szerokie biodra, patrzyłem na jej spocone, pachnące słońcem ciało i drżałem z podniecenia.
Siedziała na mnie okrakiem, przyciskając moje jaja swoją mokrą cipeczka. Trzymała mojego kutasa w dłoni, mocno zaciskała swoje paluszki na twardym korzeniu. Przyglądała się uważnie jak robi się fioletowy, jak pulsuje i lśni podnieceniem. Patrzyła jakby w oczekiwaniu na to, że już za moment wedrze się z całym impetem w jej słodkie i gorące wnętrze.
Boże, jakaż ona była podniecająca, jak bardzo działa na wszystkie moje zmysły. Oszalałem na jej punkcie, w żaden sposób nie mogłem opanować galopującego podniecenia. Była moim aniołem i diabłem w jednej osobie. Już teraz zaprzedałem jej moją duszę i ciało, Już zaprzedałem jej całe moje istnienie. Gotowy byłem pójść za nią aż do piekła. Gotowy byłem pójść za nią, gdzie tylko zechce. Nie wiem, co się za mną stało. To chyba przez ten jej uśmiech i to spojrzenie. To one pozbawiły mnie mojej woli, mojego decydowania o sobie.
Później nadziała się na mnie. Pozbawiony jakiegokolwiek zdrowego rozsądku, mogłem tylko biernie obserwować. Chociaż i to przychodziło mi z coraz większym trudem. Musiałem mocno trzymać się tej rzeczywistości, tego miejsca, musiałem mocno trzymać się, aby nie polecieć, aby nie poszybować daleko w obłoki do samego nieba.
Starałem się zapamiętać każdy szczegół tak, aby później móc wszystko wielokrotnie odtwarzać w swojej wyobraźni. Najpierw delikatnie i ostrożnie uniosła się do góry. Zawisła swoim ciężarem dokładnie nad moją ogromną rakietą. Jej wierzchołek skierowany był w sam środek ciasnej i wilgotnej pizdeczki. Nie mogłem się doczekać, kiedy wreszcie dotknie tych napęczniałych płatków, kiedy rozgarnie je na boki i wniknie w sam środek tego cudownego kwiatuszka.
Przymknęła powieki. Delikatnie uchyliła swoje młode usta. Jej piersi zdawały się poruszać przy każdym oddechu. Byłem jak zahipnotyzowany. Później szeroko rozsyła swoje zgrabne uda i bardzo powoli zaczęła opadać. Nie mogłem się doczekać tego końcowego aktu, wsunąłem swoje dłonie, aby chwycić ją za pośladki. Tak jakbym bał się, że nie trafię w jej cudowną jaskinię miłości.
Później oparła się dłońmi na moim torsie i w ten sposób znalazłem się w jej wnętrzu. Od razu przeniknęła mnie fala trudnej do opisania, boskiej rozkoszy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...