Szukaj na tym blogu

19 czerwca 2019

Lolita na polowaniu.


18. Coraz bardziej wilgotna.

Dopiero po kolejnych kilku minutach pozwoliłem sobie na to, by ułożyć się wygodnie tuż za jej plecami. Wykonałem jedno głębsze pchnięcie, aby wejść w nią do połowy, aby poczuć na swoim drążku jej ciasną, mokrą kobiecość. Teraz musiałem zatrzymać się na moment i chwycić haust powietrza, aby pozwolić całemu napięciu, gromadzącemu się w moich trzewiach, na rozprowadzenie swojej energii w pozostałej części ciała. Musiałem to zrobić, abym mógł dalej cieszyć się jej cudowną cipeczką.
Nie wiem dlaczego, była coraz bardziej ciasna, coraz bardziej wilgotna i tak oszałamiająco gorąca. Cieszyłem się wszystkim, co w tej chwili odbierałem swoimi zmysłami. Rozpostarłem szeroko palce prawej dłoni i chwyciłem ją za udo okolicy tego cudownego wzgórka. Później uniosłem je do góry w taki sposób, aby mieć do niej jeszcze lepszy dostęp.
Otworzyła szeroko usta i westchnęła głęboko, a ja rozpocząłem powolną, lecz rytmiczną pracę swoimi biodrami.
Nie wiem, ile to wszystko mogło trwać. Trudno pozbierać to wszystko do kupy. Tak trudno ułożyć fakty w odpowiedniej kolejności. Była moim aniołem, który zstąpił wprost z nieba, aby zabrać mnie tam z powrotem, aby zabrać mnie raju. Moja cudowna, niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju, Lolita.
Za którymś razem, gdy mocniej w nią wszedłem, kiedy wepchnąłem się moim dyszlem w jej ciasne podwoje do samego końca, aż poczułem opór, szeroko otworzyła usta i głośno westchnęła:
-Uuuuuuaaaaahhhh!
Spojrzała na mnie z zaskoczeniem, jakby z niedowierzaniem, że mój Jaś jest taki duży, taki gruby i tak ostro atakuje jej młode wnętrze. Lecz ja już się tym nie przejmowałem. Odwróciłem ją bardziej na plecy tak, że cyckami wcisnęła się w ten gorący piasek, mocniej chwyciłem ją za biodra uniosłem je do góry. Poprawiłem pozycję tak, by jej cipka, ta mała pieprzona pizdeczka znalazła się dokładnie na wprost mojej twardej, grubej fujary. O tak! Tak było dobrze. Tak było doskonale. Myślałem sobie:
“Ty mała dziwko, zobaczysz jeszcze, na co mnie stać! Chcesz tego?! O tak! Chcesz tego. Chcesz mojego chuja głęboko w sobie! Chcesz go poczuć mocno! No to czujesz!”
Usunąłem szeroko jej uda tak, że jej pośladki rozjechały się na dwie strony, a cipka rozwarła się, dokładnie odsłaniając swoje najdrobniejsze elementy. Popchnąłem raz, drugi, trzeci… aż zakręciło mi się w głowie. Tak było dobrze, tak było cudownie. Tak doskonale dopasowała się do moich bioder, że chciało się tylko ruchać  i ruchać.
Dyszała ciężko, a ja poruszałem się w niej powoli, ale głęboko, do samego końca. Czułem coraz bardziej intensywne pulsowanie w skroniach. Było mi tak cudownie dobrze.
Po jakimś czasie znów znalazła się między moimi nogami. Teraz rozsunęła je sama, sama i to bardzo szeroko. Usadowiła się pośrodku. Później, bez najmniejszego zastanowienia, ujęła moją grubą, żylastą fujarę i, patrząc na mnie maślanymi oczami, zaczęła przesuwać językiem od spodu, wzdłuż całej jej długości, poczynając od podstawy, a kończąc na samym wierzchołku. Używana przy tym bardzo dużo śliny. Jej język poruszał się bez oporu, sprawiając, że nie byłem w stanie wydusić siebie żadnego dźwięku. Mój oddech ugrzązł gdzieś w moich płucach i nie mógł się stamtąd wydostać.
Spoczywała tak między moimi, szeroko rozwartymi, udami, pochylona z uniesioną twarzą i oczami wpatrującymi się we mnie. Spoczywała tak z pośladkami wypiętymi wysoko w górę, tak bezwstydnie, lubieżnie. Lizała mojego chuja, sprawiając, że nie pragnąłem już niczego więcej. Była taka słodka, cukierkowa, taka dziewczęca, delikatna i taka moja, tak bardzo, bardzo moja.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...