Szukaj na tym blogu

17 czerwca 2019

Lolita na polowaniu.

16. Trzymała mojego kutasa.

Po jakimś czasie leżała już wzdłuż mojego ciała z łokciem pod moją pachą. Przytulała się do mnie swoimi jędrnymi piersiami, a ja tymczasem, patrząc w  jej nie oczy, patrząc na jej młodą, piękną buzię, delikatnie pieściłem te jej cudowne cycuszki. Leżałem i podniecałem się jeszcze bardziej.
Wyczyniała ze mną  cuda. Naprawdę, trudno sobie to wszystko wyobrazić, nawet w najśmielszych snach. Jednak, wbrew temu, co można byłoby sądzić, działo się. Działo się i to ja brałem w tym udział. To ja byłem tym facetem, którego pieściła. To ja byłem tym facetem, z którym się kochała w tym lesie tego jesiennego dnia.
Bezwstydnie wsunęła swoją delikatną rączkę w stronę mojego chuja. W tym momencie, był grupy i napęczniały tak, że wydawało się, iż za moment, po prostu go rozerwie. Miałem wrażenie, że nie wytrzyma, wciąż narastającego, ciśnienia, że popękają w nim wszystkie naczynia krwionośne. Trzymała go śmiało i pewnie bez najmniejszego skrępowania, bez jakichkolwiek oporów. Ściskała swoimi drobnymi, delikatnymi paluszkami, sprawiając, że z każdą chwilą stawał się coraz bardziej potężny i nabrzmiały.
Uczucia jakich doznawałem, będąc z nią teraz, tutaj, w tym momencie, były czymś najcudowniejszym na świecie, czymś, co w innych okolicznościach trudno byłoby mi sobie wyobrazić. Mój gruby, twardy kabanos był gotowy do wystrzału. Szarpał się z podniecenia, z samego tylko faktu, że znajdował się jej drobnej rączce. Był tak całkowicie poddany w jej władzę, oddany w jej posiadanie, taki twardy a mimo to, tak bardzo bezradny.
Patrzyła na niego uważnie, jakby spodziewając się, że za moment pozbędę się całego zapachu spermy. Trzymała i patrzyła z uchylonymi ustami, a ja obserwowałem jej twarz. Dygotałem coraz mocniej w krańcowym podnieceniu.
Później. Dosłownie, minutę, może dwie później, jej śliczna, mała główka znów znalazła się na moim podbrzuszu. Potraktowała je jak poduszkę. Ułożyła swój policzek bardzo wygodne i zamknęła oczy. Jakby układa się do snu w swoim łóżeczku. Szeroko otworzyła usta, a po chwili moja gruba, spragniona fujara znów znalazła się w ich wnętrzu, w samym środku tej cudownej, gorącej jamki.
Dziewczyna powoli zatracała się swoich czynnościach, w tej niesamowitej, odbierającej wszystkie zmysły, zabawie. Trzymała mojego kutasa tuż za grubą żyłą i operowała w taki sposób, aby jej zwinny, drobny języczek miał dostęp do wszystkich jego wypukłości i sękatych nierówności. Co chwilę ściskała paluszkami z dwóch stron, ssała.
Moje jądra zwisały ciężko między udami i chyba tylko te uchylone nogi, w jakiś sposób, powstrzymywały mnie jeszcze przed potężnym wytryskiem. Czułem jej włosy na swoim brzuchu, gdzieś w okolicy pępka. Bosko muskały i drażniły. Czułem ją tak blisko, tak mocno i tak dokładnie. Dyszałem ciężko, drżąc na całym ciele i marząc tylko o tym, aby wreszcie trysnąć w nią, do środka.
Chociaż, właściwie to nie wiem, czego pragnąłem. W mojej głowie powstał kompletny mętlik. Odpływałem w niebyt rzeczywistości.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...