20. Moje małe ruchadełko.
W pewnym momencie, ale stało się to bardzo szybko, poczułem gwałtowną zmianę w naprężeniu jej ciała. Nagle błyskawicznie pochyliła się do przodu, przygniatając mnie swoim słodkim ciężarem. Zamknęła oczy. Właściwie to zacisnęła powieki, jakby coś dostało się do środka. Czułem, jak mięśnie jej twarzy tężeją. Naprężając się, uchyliła usta w niemym okrzyku.
Jeszcze w tej chwili, nie do końca, zdawałem sobie sprawę z tego, co się dzieje. Dopiero po sekundzie, może dwóch, poczułem niesamowite, wręcz kosmiczne uderzenie na swoim zaganiaczu. To było jak wpadnięcie do czarnej dziury. Wyrwało moją świadomość z posad rzeczywistości. W ciągu ułamka sekundy poczułem jeszcze jeden skurcz. Był jak uderzenie młotem. Czułem jak jej biodra w niesamowitym tempie unoszą się i opuszczają, rozgniatając moje jaja, a jej cipka zaczyna tańczyć w słodkim balecie rozkoszy.
Nie kontrolowała już swoich reakcji. Przynajmniej nie do końca. Jej ciało przesunęło się na bok i wpadło w piasek, a dłonie zacisnęły się na jakichś drobnych gałązkach, gniotąc je tak, że między palcami pokazała się zielona ciecz. Miała mocno zaciśnięte szczęki. Mięśnie jej pośladków intensywnie pracowały na moich biodrach. Jej słodka dupcia unosiła się i opuszczała, unosiła się i opuszczała… a ja szybowałem już w kosmos daleko, bez pamięci, tracąc poczucie rzeczywistości.
Kiedy po wszystkim, powoli się z niej wysunąłem, na jej twarzy malował się uśmiech słodkiego zadowolenia. Nie chodziło tylko o mnie. Chociaż, na pewno, była też zadowolona i szczęśliwa z tego, że i mnie było cudownie. To było widać. Niemniej, jej buzia promieniała czystym zadowoleniem erotycznym, takim zaspokojeniem, wewnętrzna satysfakcją.
Muszę przyznać, że w tym momencie, ja sam byłem bardziej skupiony na tym, co się działo z moim ciałem i umysłem. Jeszcze całkowicie się nie otrząsnąłem z tego cudownego doświadczenia. W mojej głowie bardzo mocno wirowało. Czułem jak włosy uniosły się na moich skroniach.
Leżałem, byłem spocony, buchałem gorącem. Chwyciłem się za chuja i ściskałem go w dłoni tak, jakbym się wystraszył, że poleciało z niego aż tak dużo, tak gęstej spermy. Byłem zszokowany tym, że tak mocno i tak dogłębnie wypełniłem jej jaskinię. Zaciskałem dłoń na chuju tak, jakbym chciał w jakiś sposób to jeszcze powstrzymać.
To wszystko było takie dziwne, bo przecież widziałem, że jest już za późno. Mimo to trzymałem się kutasa tak, jakbym chciał to wszystko zmienić, jakbym myślał, że jeszcze da się cokolwiek jeszcze zrobić w tym względzie. Ściskałem go tak, jakbym miał nadzieję, że mogę się wycofać z tej gry, ale było już za późno.
W tej chwili mogłem tylko obserwować, jak moje nasienie powoli zaczyna się wylewać z jej kobiecości. Nie mogłem się otrząsnąć z tego cudownego podniecenia, które towarzyszyło temu wszystkiemu. Z drugiej strony, w jakiś szatański sposób byłem szczęśliwy, że to się stało. Czułem się tak cudownie. Ryzyko z tym związane jeszcze bardziej podkręcało atmosferę. W tych niezwykłych okolicznościach wszystko było jeszcze bardziej pikantne. Miałem w swoich ramionach tak niesamowitą laskę, że w tej chwili myślałem tylko jednym. Myślałem tylko o tym, aby ją zatrzymać przy sobie, aby ją zatrzymać dłużej. Gdzieś pod czaszką kłębiła mi się myśl, aby już nigdy jej nie wypuścić ze swoich objęć, aby na zawsze została przy mnie. Moja nałożnica, moje małe ruchadełko.
Tak wiem, to nienormalne. Po wszystkim trudno było mi się przyznać do tych myśli nawet przed samym sobą, ale tak było. Chciałem ją wypełnić po raz kolejny moją spermą. Była tak blisko, taka młoda, tak dokładnie czułem bicie jej serca i oddech, tak mocno trzymała mnie za szyję.
Ściskałem własne uda i patrzyłem się na swojego kutasa, którego jeszcze kapało nasienie. O, jak było mi dobrze!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz