6. Zniewolony przez moją sąsiadkę.
Ona tylko szerzej się uśmiechnęła. To, co najbardziej zapamiętałem, to ta chwila. Chwila przed tym przełomowym momentem, kiedy do wszystkiego doszło, kiedy wyglądała jak bogini, kiedy uklękła przede mną nieco tyłem, nieco bokiem, przerzucając swoje niesforne, rude włosy na drugą stronę i zasłaniając nimi młode piersi, niczym wróżka, niczym z czarodziejskiego lasu, patrzyła na mnie tak bardzo niewinnie, rozkosznie, tak bardzo upojnie i grzesznie. Patrzyła jakby z pytaniem w oczach:
No czemu, czemu jeszcze mnie nie wziąłeś? Widzisz przecież, jaka jestem piękna!
Pamiętam to jej spojrzenie. Te drżące usta, gęste włosy i te piersi ukryte pod nimi.
Następny moment, kiedy tak mocno to wszystko zapamiętałem, kiedy tak mocno wryło się to w moją świadomość, to jest ta właśnie chwila, kiedy usiadła przede mną na niewielkim kamieniu swoją krągłą pupcią. Pamiętam to bardzo dokładnie. Pamiętam, kiedy siedziała tak sobie, a ja, stałem tuż przed nią, z szeroko rozsuniętymi nogami, trzymając spodnie na udach, a tuż przed jej piękną młodą subtelną buzią, sterczała prosta jak strzała, gruba jak dyszel wozu, o kształtnym kapeluszu, potężna fujara.
Ta dziewczyna wcale się nie wystraszyła tego widoku. Zaciskając swoje drobne paluszki na materiale moich jeansów, trzymała go tak, jakby chciała ściągnąć do dołu, lub też przytrzymać w tym miejscu. Jej wzrok utkwiony był dokładnie w sam środek wielkiego łba. Potężny wąż czyhał na jej młodą kobiecość, na delikatne ciało. Kiwał się przednią i prezentował wszystkie swoje napęczniałe, fioletowe żyły, jakby chciał ją zahipnotyzować, jakby czarował, flirtował z jej nastoletnią osobowością. Jego intensywna woń rozeszła się już w upalnym powietrzu, a ona zdawała się wszystko chłonąć swoim drobnym, młodym istnieniem. Patrzyła w dziurkę na jego końcu, zafascynowana wielkością, kształtem i rozmiarami. Zamarła w bezruchu, trzymając mnie za spodnie. Stałem w delikatnym rozkroku, bez butów, bez koszuli, z grubym fiutem wycelowanym prosto w jej usta. Tak to była ta chwila, chwila, która również bardzo mocno zapadła w moją świadomość.
Później, ale to trwało dosłownie krótką chwilę, w następnej minucie, całkowicie pozbawiony spodni, które leżały gdzieś w piachu, czy w tej trawie, stałem przed nią z gołym tyłkiem trzymałem w ręku chuja z grubą żyłą, oplatającą łeb i drżałem z podniecenia. Jej rączka zaciskała się mocno na trzonie, bezpardonowo, nie dając mi żadnych szans. Mocny, elastyczny, a jednocześnie bardzo subtelny i delikatny uścisk, sprawiał, że odlatywałem w kosmos w niebyt istnienia. Byłem tylko dla niej, czekałem na to, co zrobi z moim przyrodzeniem. Trzymała ściskała, jej dłoń zdawała się pulsować, kurczyć się i rozluźniać. Mój fiut był coraz bardziej sztywny.
Już po chwili jej drobne usta szeroko się otworzyły. Były gotowe na przyjęcie mojego zaganiacza. Wielkie sombrero mojego muczaczos wjechało wprost jej słodkie usteczka, zatrzymało się tuż za krawędzią zębów i zablokowało, jakby czekając co dalej. Czułem gorąco, delikatny, słodki uścisk, a po chwili wirowanie i tańczenie języka: z góry i z dołu. Jeszcze później na bokach. Moje nogi zrobiły się całkowicie miękkie. Zacząłem się chwiać, myśląc, że za chwilę upadnę.
-Julio, Julio och dzieciaku! - dyszałem w krańcowym podnieceniu.
Strużki śliny ciekły ze wszystkich stron z kącików jej ust. Ciągnęła go, tworząc subtelne podciśnienie i wyrywając moją świadomość z posad rzeczywistości. Czułem się bosko zniewolony przez moją sąsiadkę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz