5. Na rajskim tyłeczku.
Staniczek jednak rozpinał się z tyłu. Tak owinęła mnie sobie wokół palca, że nie byłem w stanie kontrolować nawet na bieżąco tego, co się przede mną działo. Czułem się tak, jakbym był w jakimś cudownym, bajkowym śnie, uwodzony przez nieziemską księżniczkę z dalekiej krainy.
Założyła ręce za plecy i sięgnęła do zapięcia, które gdzieś w tamtym miejscu powinno się znajdować. Patrzyła przy tym w podłogę, bez przerwy uroczo się uśmiechając.
Trudno było mi zapanować nad własnym ciałem, nad tym, jak w tej chwili reagowało. Miałem przed sobą uosobienie delikatności, dziewczęcej cudownej urody, a jednocześnie wyuzdanego, kobiecego, dorosłego seksu.
W końcu go rozpięła. Widziałem klamerki na luźnych paskach zwisające do dołu, a ona sięgnęła dłoni mi do ramiączek. Chwyciła je i powoli z namaszczeniem rozsuwała na boki.
Sekundę później, potrząsając swym ciałem, płynnym ruchem pozbyła się tej części garderoby. Przerzuciwszy go do przodu, odsłoniła w całości swoje urocze kwiatuszki. Nie były duże, powiedziałbym, że były wręcz małe, jednak niesamowicie jędrne i sterczące, zwieńczone cudownymi sztywnymi antenkami.
Byłem tak blisko. Kipiałem. Byłem tak bardzo podniecony, tak bardzo spragniony jej ciała. Patrzyłem na jej niesamowite cycki, a przez mój tors przebiegał dreszcz za dreszczem. Chciałem ją wreszcie posiąść.
To była bajka. Inaczej nie da się tego opisać. Przez krótki moment cały świat przestał dla mnie istnieć. Byłem tylko ja i ona, a raczej ja i te jej cycki.
-Zdajesz sobie sprawę, jak bardzo jesteś piękna? - zwróciłem się do niej przyciszonym, drżącym głosem.
Zawstydziła się. Czyżby? A może mi się tylko tak zdawało? Być może to było częścią tej wspaniałej, cudownej gry, gry, która prowadziła do jednego celu. Uniosła do góry ramiona i, jakby skrępowana, próbowała zakryć to, czym tak wspaniale obdarował ją Pan Bóg.
Po chwili odwróciła się do mnie tyłem. Spojrzała przez ramię. W drżącej dłoni trzymałem aparat i próbowałem zrobić kolejne ujęcie. Jeszcze miała na sobie te obcisłe, jasnoniebieskie dżinsy. Wypięła swoje pośladki tak mocno, jakby chciała zaprezentować to co pod grubym materiałem się kryje. Skierowałem aparat w tamtą stronę, a po chwili rozległ się dźwięk elektronicznej migawki. Zdawała się obserwować każdy mój ruch.
Sytuacja robiła się coraz bardziej gorąca, jednoznaczna, prowadząca do jednego celu. Wierciła swoim zgrabnym tyłeczkiem na prawo i lewo, już nie tyle po to, żeby ładnie zaprezentować się na kolejnych migawkach, ile bardziej po to, żeby jeszcze bardziej mnie sprowokować. Przyznam się, że wychodziło jej to perfekcyjnie.
Znów odwróciła się do mnie tyłem, ale tym razem zrobiła to w konkretnym celu. Widziałem jak jej drobne dłonie wędrują kierunku guzika i suwaka spodenek. Zachowywała się jak modelka, instynktownie wiedziała jaki ruch i w którym momencie wykonać. Zrobiłem jeszcze jedną fotografię, teraz już chyba normalnie. Przechyliła głowę na jedno ramię i zdawała się być jak nimfa z wilgotnego lasu.
Kiedy manipulowała przy rozporku, spytałem:
-Jak?
-Zobaczysz, - odpowiedziała z uśmiechem na ustach.
Po chwili dostrzegłem, że połówki spodenek rozchylają się na dwie strony. Stało się jednak coś nieoczekiwanego. Suwak się zaciął, a spodenki były na tyle ciasne, że musiała poruszać biodrami na prawo i na lewo, by pozbyć się zbędnej części garderoby.
Odwróciła się w moją stronę, roześmiała na głos i, przestępując z nogi na nogę, zsunęła szorty na uda. Boże, jaka ona była śliczna!
Pod spodenkami na rajskim tyłeczku znajdowały się tylko bardzo skromne koronkowe figi. Cienki, elastyczny pasek oplatał jej biodra. Na samym środku znajdował malutki trójkącik, który niknął między jej pośladkami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz