7. Bierzcie, to są wasze pieniądze.
-Ładny? - dopytywałem nie dlatego że jestem jakoś specjalnie zakręcony na punkcie swojego wyglądu, tylko po to, żeby ją jeszcze mocniej podniecić.
Nic nie powiedziała i tylko patrzyła.
-No i jak, podoba się?
Cicho westchnęła. Jej oczy skupione były na grubej żyle oplatającej twardy siny łeb.
-Och Edytko! - jęknąłem, bo wiedziałem, co stanie się za chwilę.
Rozczulała mnie. Wydawała się być taka niewinna. Pochyliła się w stronę penisa, a blond grzywka zakryła jej czoło. Nie wierzyłem, że to zrobi. Zrobiła.
-Nie wierzę. No, no… zaskakujesz mnie, - powiedziałem całkiem szczerze.
W kącikach jej warg pojawiły się śliczne dołeczki, które tak bardzo mi się podobały. Miałem wielką ochotę, już teraz, wepchnąć swojego drąga w te drżące, delikatne usteczka. Tymczasem jej koleżanka była oburzona, a przynajmniej na taką wyglądała.
-Edyta, weź, przestań! - uniosła głos.
Jasnowłosa otrząsnęła się nagle, jak zbudzona z głębokiego snu. Czyżbym dopiero teraz ujrzał jej prawdziwe oblicze?
-No i co, cieniasie?! - powiedziała triumfalnie.
-Tylko nie cieniasie! - obraziłem się. Nigdy nie lubiłem, jak się tak do mnie zwracały.
-Cieniasie! - powtórzyła jeszcze mocniej.
Denerwowała mnie. Musiałem się opanować. Jeszcze chwila a kompletnie wyprowadziłaby mnie z równowagi, a przecież nie o to chodziło.
-No już. Spokój! Teraz ty, - mruknąłem, zwracając się do Oli.
Ta powoli zbliżała się do mnie.
-Boisz się? - spytałem.
-Nie, - odpowiedziała.
-Hmm… na pewno?
-Na pewno.
Skrzywiła twarz w lękliwym uśmiechu.
-No to śmiało.
Zawahała się.
-Eeeee…
-Śmiało… - zachęcałem.
Nic się nie działo. Stała w tym samym miejscu.
-Na co czekasz?
Upłynęła dłuższa chwila. W końcu podeszła.
-Klękaj! - rozkazałem.
Z wahaniem opadła na kolana.
Zbliżyłem się i pomachałem kutasem przed jej oczami.
-Ha, no właśnie! Widzisz to?
-Nooo… - westchnęła.
-I o to chodzi, prawda?
Uśmiechnęła się niepewnie, ale słodko.
-Podoba ci się?
-Uhu…
Nie pozostawałem bierny. Nie byłem w stanie. Moje podniecenie z każdą minutą rosło, a fiut w moich spodniach robił się coraz grubszy i sztywniejszy. Po chwili westchnąłem ciężko. Tak jak przypuszczałem, pierwszą próbę przeszły dość dobrze, ale przecież to nie był koniec.
-Spisałyście się na medal, a ja muszę być uczciwy względem was, - powiedziałem, dysząc.
Edyta wsunęła kciuki, za pasek szortów i, kołysząc się, schowała głowę w ramionach.
-Ja myślę! - rzuciła.
Spojrzałem ze zrozumieniem. Widać było, że bardzo potrzebowały tej kasy. Jeśli chciałem dopiąć swego, musiałem liczyć się z jakimiś kosztami. Inaczej się nie dało.
-Każdej z was należy się po pięć dych, - powiedziałem już bardziej spokojnie.
Na te słowa blondyneczka aż podskoczyła do góry.
-Ha, a nie mówiłam?! Po co tyle krzyku?
Wyciągnąłem dłoń i wziąłem gotówkę.
-Bierzcie, to są wasze pieniądze.
Wygięła się leniwie, dobrze udając znudzenie, mimo to uważnie mnie obserwowała. Czyżby zanosiło się na coś więcej? No jasne. Ja sam to zaplanowałem, ale z ich strony?
-No, dawaj, dawaj! - wyraźnie się niecierpliwiła.
Szarpnęła za papierek i w niego chuchnęła. Po chwili szybko schowała do tylnej kieszeni.
-Zadowolone? - spytałem ze szczerym zainteresowaniem.
Odwróciła się do mnie przodem, stanęła w lekkim rozkroku, chwyciła dół swojej bluzeczki i podciągnęła pod piersi.
-Pewnie! - wyrzuciła z radością.
Ola pochyliła się do przodu, włożyła kciuki w szlufki i szarpiąc, patrzyła na mnie spod opuszczonej głowy.
-Jeszcze się pytasz?! - fuknęła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz