Szukaj na tym blogu

18 listopada 2022

Zakład

7. Bierzcie, to są wasze pieniądze.


-Ładny? - dopytywałem nie dlatego że jestem jakoś specjalnie zakręcony na punkcie swojego wyglądu, tylko po to, żeby ją jeszcze mocniej podniecić. 

Nic nie powiedziała i tylko patrzyła. 

-No i jak, podoba się?

Cicho westchnęła. Jej oczy skupione były na grubej żyle oplatającej twardy siny łeb.

-Och Edytko! - jęknąłem, bo wiedziałem, co stanie się za chwilę. 

Rozczulała mnie. Wydawała się być taka niewinna. Pochyliła się w stronę penisa, a blond grzywka zakryła jej czoło. Nie wierzyłem, że to zrobi. Zrobiła. 

-Nie wierzę. No, no… zaskakujesz mnie, - powiedziałem całkiem szczerze. 

W kącikach jej warg pojawiły się śliczne dołeczki, które tak bardzo mi się podobały. Miałem wielką ochotę, już teraz, wepchnąć swojego drąga w te drżące, delikatne usteczka. Tymczasem jej koleżanka była oburzona, a przynajmniej na taką wyglądała. 

-Edyta, weź, przestań! - uniosła głos.

Jasnowłosa otrząsnęła się nagle, jak zbudzona z głębokiego snu. Czyżbym dopiero teraz ujrzał jej prawdziwe oblicze? 

-No i co, cieniasie?! - powiedziała triumfalnie.

-Tylko nie cieniasie! - obraziłem się. Nigdy nie lubiłem, jak się tak do mnie zwracały. 

-Cieniasie! - powtórzyła jeszcze mocniej.

Denerwowała mnie. Musiałem się opanować. Jeszcze chwila a kompletnie wyprowadziłaby mnie z równowagi, a przecież nie o to chodziło. 

-No już. Spokój! Teraz ty, - mruknąłem, zwracając się do Oli.

Ta powoli zbliżała się do mnie.

-Boisz się? - spytałem.

-Nie, - odpowiedziała.

-Hmm… na pewno?

-Na pewno.

Skrzywiła twarz w lękliwym uśmiechu.

-No to śmiało.

Zawahała się. 

-Eeeee…

-Śmiało… - zachęcałem. 

Nic się nie działo. Stała w tym samym miejscu.

-Na co czekasz?

Upłynęła dłuższa chwila. W końcu podeszła.

-Klękaj! - rozkazałem. 

Z wahaniem opadła na kolana.

Zbliżyłem się i pomachałem kutasem przed jej oczami.

-Ha, no właśnie! Widzisz to?

-Nooo… - westchnęła.  

-I o to chodzi, prawda?

Uśmiechnęła się niepewnie, ale słodko.

-Podoba ci się?

-Uhu… 

Nie pozostawałem bierny. Nie byłem w stanie. Moje podniecenie z każdą minutą rosło, a fiut w moich spodniach robił się coraz grubszy i sztywniejszy. Po chwili westchnąłem ciężko. Tak jak przypuszczałem, pierwszą próbę przeszły dość dobrze, ale przecież to nie był koniec. 

-Spisałyście się na medal, a ja muszę być uczciwy względem was, - powiedziałem, dysząc.

Edyta wsunęła kciuki, za pasek szortów i, kołysząc się, schowała głowę w ramionach.

-Ja myślę! - rzuciła.

Spojrzałem ze zrozumieniem. Widać było, że bardzo potrzebowały tej kasy. Jeśli chciałem dopiąć swego, musiałem liczyć się z jakimiś kosztami. Inaczej się nie dało. 

-Każdej z was należy się po pięć dych, - powiedziałem już bardziej spokojnie. 

Na te słowa blondyneczka aż podskoczyła do góry.

-Ha, a nie mówiłam?! Po co tyle krzyku?

Wyciągnąłem dłoń i wziąłem gotówkę.  

-Bierzcie, to są wasze pieniądze.

Wygięła się leniwie, dobrze udając znudzenie, mimo to uważnie mnie obserwowała. Czyżby zanosiło się na coś więcej? No jasne. Ja sam to zaplanowałem, ale z ich strony? 

-No, dawaj, dawaj! - wyraźnie się niecierpliwiła. 

Szarpnęła za papierek i w niego chuchnęła. Po chwili szybko schowała do tylnej kieszeni. 

-Zadowolone? - spytałem ze szczerym zainteresowaniem. 

Odwróciła się do mnie przodem, stanęła w lekkim rozkroku, chwyciła dół swojej bluzeczki i podciągnęła pod piersi. 

-Pewnie! - wyrzuciła z radością.

Ola pochyliła się do przodu, włożyła kciuki w szlufki i szarpiąc, patrzyła na mnie spod opuszczonej głowy. 

-Jeszcze się pytasz?! - fuknęła.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...