Szukaj na tym blogu

9 listopada 2022

Selfie

12. Oczekiwanie na porządny seks. 


Kiedy zanurzyłem w jej cipeczce swoje usta, a mój język wjechał głęboko, odchyliła się do tyłu, wygięła plecy w łuk. Z jej gardła wydobyło się westchnienie niczym umierającego człowieka. Jej podbrzusze, biodra i pośladki zaczęły tańczyć niczym galareta, zdawały się żyć własnym życiem, jakby nie były jej. Świdrowałem, ssałem, spijałem jej nektar. Niczym głodny owad starałem się zanurzyć do samego dna jej cudownej, niesamowitej kobiecości. 

Po chwili jej drobną postacią szarpnęła seria potężnych skurczy. Zaczęła rzucać się na posłaniu, jakby była podłączona do prądu o wysokim napięciu. Jęczała głośno i przeciągle. Rozłożyła nogi tak szeroko, jak pozwalało na to jej własne ciało. Tymczasem ja nurkowałem w jej słodkim kwiatuszku z dziką przyjemnością. 

Trzymała się za piersi i głośno pojękiwała, a ja raz na jakiś czas, rzuciwszy spojrzenie do góry, nurkowałem w jej gorącym bagienku. Nie mogła utrzymać jednej pozycji przez dłuższy czas. Unosiła się, to znów opadała, zaraz później wyginała się w prawo i w lewo. Nie przerywałem.  

Stękała, dyszała, szarpała się. Orgazm trwał. Był długi słodki i głęboki. Teraz jej młoda jędrna pizdeczka należała całkowicie do mnie. Robiłem z nią, co tylko chciałem i nic nie mogła na to poradzić. Byłem przekonany, że właśnie tak jest dobrze, że dam jej niezapomniane przeżycia. 

Po chwili zwolniłem nieco, dając jej kilka sekund wytchnienia, ale nie na tyle, żeby całkiem o mnie zapomniała. Rozluźniła się, westchnęła głęboko, opadła ramionami na poduszki i przymknęła powieki. Później powoli dogaszałem dopalający się w niej ogień. 

Podparta na łokciach, przyglądała się temu co robię. Przy okazji odsunęła się nieco na pościeli, bym mógł przyjąć wygodną pozycję leżącą. Uniosła uda do góry, a ja włożyłem między nie swoją głowę. Była jak rusałka, jak muza, jak mały kurczak, którym zajmowałem się z troską i ochotą. 

Po jakimś czasie przerwałem, uniosłem głowę i spojrzałem na nią z pytaniem w oczach. Do końca nie byłem pewny, czy mogę to zrobić, czy ona jest na to gotowa. Po chwili już wiedziałem. Odpowiedziała spojrzeniem pełnym podziwu i wdzięczności. Była szczęśliwa. Czekała z rozłożonymi udami, a ja przyjąłem pozycję na czworakach i powoli zbliżałem się do niej. Mój kutas był gruby, twardy i sterczący niczym rakieta. Domagał się swojej porcji przyjemności i nie dało się go niczym zbyć. 

Zbliżałem się do niej na kolanach. Chwyciłem jej nogę w okolicach kostki i uniosłem wysoko do góry. Objąłem pod kolanem, robiąc sobie jeszcze więcej miejsca. Mój fiut sterczał nad jej delikatną cipeczką niczym taran. Patrzyła na niego w oczekiwaniu. Wiedziała, że za moment znajdzie się w jej ciasnym, słodkim wnętrzu. Czekała na to. Nie protestowała. 

Przysiadłem, poprawiłem pozycję, by móc przyciągnąć ją do siebie. Nie odrywała ode mnie wzroku. W jej spojrzeniu była nadzieja i oczekiwanie na porządny seks. Kiedy wszystko było jasne, jednym zdecydowanym szarpnięciem pociągnąłem ją na siebie. Zrobiłem to w taki sposób, że jej słodka norka znalazła się tuż pod moim grubym zaganiaczem. Patrzyła na niego zaciekawiona i rozpromieniona. Chyba zastanawiała się, co za chwilę się stanie. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...