Szukaj na tym blogu

21 listopada 2022

Zakład

10. Jaja i coś jeszcze.


Ola stanęła na jednej nodze, wykonała pół obrotu i wkładając kciuki za spodenki, dorzuciła.

-Dziś jest nasz szczęśliwy dzień. Będzie bluzka i może coś jeszcze.  

Odwróciła się w drugą stronę, odchyliła do tyłu i podparła na rękach. Wpatrywała się w wypiętrzenie między moimi nogami. Jednak nie tylko o pieniądze tutaj chodziło.  

-Łatwa kasa, - stwierdziła.

-No to same musicie ocenić, - skwitowałem.

Edyta pochyliła głowę i obserwowała mnie spod grzywki. 

-Zupełnie jak wygrana na loterii, - westchnęła.

Po chwili jej uśmiech znikł i pozostało szczere zainteresowanie. Tymczasem Ola już trzymała dłoń na pieniądzach.

-Nie. Nie ruszaj, - warknąłem.

Usiadła przodem i, jeszcze raz, szeroko rozłożyła uda. Za moment wstała, ostentacyjnie odwróciła się do mnie bokiem, przeniosła ciężar ciała na jedną stronę i wypięła swój ponętny tyłeczek. 

-Co?! No co?! - denerwowała się.

Robiło się coraz goręcej. Edyta położyła dłoń na swojej cipce i delikatnie, przez spodnie zaczęła ją masować. Wieczór zaczynał nabierać rumieńców. 

-Nie ruszaj, dopóki nie udowodnisz, że na nie zasługujesz, - pouczyłem.

Uchyliła usta, była zaskoczona.

-Kurwa! - jęknęła zawiedziona.

-Co, kurwa? Tylko mi tu nie klnij. Grzeczna bądź.

-No… 

-Co? 

-Jak to co? 

-Nie wiem.

-Co mamy zrobić, do jasnej cholery?!

Powietrze przenikał delikatny zapach ich spoconych cipek. 

Ola śmiała się od ucha do ucha, nerwowo tarmosząc spód swojej różowej bluzeczki i aż prosiła się, by ją ściągnąć. Obie były, jak tykająca bomba zegarowa, spięte, pobudzone i trudne do przewidzenia.

-He! - prychnąłem.

-Co, he?!

Edyta spoważniała, w jej oczach płonęły iskry. Miałem wrażenie, że za chwilę mnie zje. 

-Co macie zrobić? - powtórzyłem, jakbym od nich chciał to wyciągnąć.

-Noooo, - zawiesiła głos.

To była niebezpieczna zabawa. Nie przypuszczałem, że aż tak się rozochocą. Ola przykucnęła przede mną, a później przyklękła na jednym kolanie. W lekkim rozkroku balansowała ciężarem. Jej biodra wydały się bardziej obfite i jędrne, niż kiedykolwiek wcześniej. Niewielka, bardzo seksowna fałdka skóry ułożyła się na pasku jej spodenek. 

Wiedziałem już, że ten sezon zakończy się niezłymi łowami. Samiczki były, jak doborowa, dzika zwierzyna. Trudno było z tego zrezygnować. Nie przypuszczałem, że aż tak mi się poszczęści.

Edyta skrzywiła się, jakby za chwilę miała się rozpłakać. Zrobiło mi się jej żal. Może nie powinienem, tak bezczelnie, wykorzystywać ich naiwności. Ale co tam, przecież same tego chciały. Tak trudno było się domyśleć, o co w tym wszystkim chodzi? 

Nagle wstała, podeszła do drzwi, otworzyła je i stanęła w przejściu. Wystraszyłem się, że wyjdzie, przecież nie mogłem ich teraz wypuścić. Nie teraz. Nie w tej chwili. Byłem jak przestępca, który trzymał w niewoli swoje ofiary. Ta zabawa musiała dojść do samego końca. Inaczej to wszystko nie miałoby sensu. 

-Nie wiecie? - rzuciłem.

Oparła dłonie o framugę i zaplotła nogi w paragraf. Teraz w jej oczach dostrzegłem odrobinę złości. 

-Nie.

Udawała, czy rzeczywiście była taka naiwna? Może jedno i drugie. Po chwili jej koleżanka także się podniosła. Przestępowała z nogi na nogę, zawinęła koszulkę pod same cycki, bawiła się ramiączkami, opuszczając i podnosząc. 

-Wyciągać łapki! - powiedziałem ostro.

W pewnym momencie nieopatrznie mocniej szarpnęła ramiączka i moim oczom ukazały się cudowne piersiątka. Cóż to był za widok!

-Ale jaja! - zachłysnęła się powietrzem.

-No jaja. Oczywiście, że jaja. Jaja i coś jeszcze, moje panie, - pokiwałem wymownie głową.

Śmiała się nerwowo. 

-Po co?! - odezwała się tak, jakby nie wiedziała, co jest grane.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...