3. Żadna nie widziała gołego, sterczącego fiuta.
Nie odrywała ode mnie wzroku, jakby chciała wybadać, czy za moimi słowami nie kryje się jakiś większy podstęp.
-Co?! - spytała ostro.
Była śliczna. Jak małe dziecko, wydawała się być kompletnie niewinna. Czułem, że to jest moje pięć minut. Nie mogłem teraz odpuścić.
-Jak byście, na własne oczy, z bliska, zobaczyły porządnego, grubego kutasa, to uciekłybyście, gdzie pieprz rośnie, - chełpiłem się.
Podszedłem, blisko, bardzo blisko i uważnie przyjrzałem się jej buzi. Była oburzona, ale, mimo to, piękna.
-Słyszałaś Iza, chyba jego całkiem pogięło?!
Dopiero teraz dostrzegłem, niemalże, idealnie trójkątny zarys jej subtelnej twarzy.
-Hej, nic ci tak nie popaliło pod beretem, stary?! - rzuciła mi w twarz.
Mierzyliśmy się wzrokiem, wiedziałem, że już ją mam.
-Nie.
-Nie?! Naprawdę?!
-Jestem całkiem normalny, - odpowiedziałem spokojnie.
Przegięła plecy do tyłu i włożyła kciuki za pasek.
-Może uważasz, że co?!
-Że?
-… że do przedszkola trafiłeś?! - strzelała słowami.
Dżins zsunął się do dołu, odsłaniając podbrzusze. Zaczynałem rozumieć, że powody jej wzburzenia są inne, niż mi się na początku zdawało. Teraz należało wykonać kolejny krok.
-Do przedszkola? Nie.
-Ach, nie?! Więc?
-Do małych, wystraszonych dziewczynek.
-Dziewczynek? Wystraszonych?
-Tak. Do małych, zalęknionych dziewczynek. Przecież widzę, jak się boicie, moje małe bohaterki!
W tym momencie Ola nie wytrzymała.
-Słuchaj kolo! - odezwała się ostro.
Wiedziałem, co się stanie. Milczałem.
-Słuchaj no… - powtórzyła.
Podniosła się z fotela, przemierzyła pokój i usiadła na wersalce.
-Uważaj, co mówisz! - odezwała się jeszcze raz.
Tego właśnie się spodziewałem. Moje słowa miały wywołać piorunujące wrażenie i takie wywarły. Widziałem, jak Edyta podciąga bluzeczkę wysoko do góry i odsłania brzuch.
-Przestań, Ola, - wtrąciła się koleżanka.
-Co? Co mam przestać?! - denerwowała się jeszcze bardziej.
-Daj spokój. Sam pewnie nigdy cipki nie widział i dlatego gada takie głupoty.
Roześmiały się wszystkie na raz.
-No jasne, nie widział i teraz próbuje sobie to odbić, - dokończyła Ola.
Ciemnowłosa opadła do tyłu, opierając plecy o pękatą, pluszową poduszkę. Postanowiłem puścić zniewagę mimo uszu i zagrać jeszcze ostrzej.
-Co, mam rację? - powiedziałem zaczepnym tonem, udając, że nic kompletnie się nie stało.
Ola szeroko rozłożyła nogi.
-Rację? - jęknęła jeszcze bardziej poirytowana.
Obcisły materiał szybko podjechał do góry, odsłaniając jej koronkowe, białe majtki. Zaszumiało mi w głowie. Obawiałem się, że nie dam rady doprowadzić do końca tej gry.
-No, zgadza się, - rzuciłem zaczepnie.
-Wiecie co, dziewczyny, ten facet mnie wkurza, - odezwała się w taki sposób, jakby za chwilę zamierzała mnie pobić. Morze rzeczywiście o tym pomyślała. Nie wiem.
Tak czy inaczej, napięcie szybko rosło. Iza, przekręcając się, spadła z fotela. Jej kolana spoczywały na podłodze, a ramiona mocno wciskały się w siedzisko. Postanowiłem dolać jeszcze oliwy do ognia.
-Uważam, że żadna z was… słyszycie, żadna nie widziała gołego, sterczącego fiuta!
Rzeczywiście robiło się coraz goręcej. Rudowłosa, tak mocno, wypięła swój wielki tyłek, że mój kutas z wrażenia, o mało nie wyskoczył ze spodni.
-No wiesz co?! Jak możesz o to w ogóle pytać? - burzyła się, - udając bardziej dorosłą, niż jest.
Po chwili powoli się podnosiła. Jasne spodnie wciskały się między jej pośladki. Uśmiechałem się ironicznie. Patrzyłem tak, jakbym przejrzał ją na wylot.
-Bo to prawda, - naciskałem.
Teraz usiadła na dywanie, opierając się o fotel.
-Przecież ci powiedziałam…
-O czym?
-No… o swoich wybrykach?!
-Wybrykach?!
-No… tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz