Szukaj na tym blogu

14 listopada 2022

Zakład

3. Żadna nie widziała gołego, sterczącego fiuta.


Nie odrywała ode mnie wzroku, jakby chciała wybadać, czy za moimi słowami nie kryje się jakiś większy podstęp.

-Co?! - spytała ostro.

Była śliczna. Jak małe dziecko, wydawała się być kompletnie niewinna. Czułem, że to jest moje pięć minut. Nie mogłem teraz odpuścić.

-Jak byście, na własne oczy, z bliska, zobaczyły porządnego, grubego kutasa, to uciekłybyście, gdzie pieprz rośnie, - chełpiłem się.

Podszedłem, blisko, bardzo blisko i uważnie przyjrzałem się jej buzi. Była oburzona, ale, mimo to, piękna.

-Słyszałaś Iza, chyba jego całkiem pogięło?! 

Dopiero teraz dostrzegłem, niemalże, idealnie trójkątny zarys jej subtelnej twarzy.

-Hej, nic ci tak nie popaliło pod beretem, stary?! - rzuciła mi w twarz.

Mierzyliśmy się wzrokiem, wiedziałem, że już ją mam.

-Nie.

-Nie?! Naprawdę?! 

-Jestem całkiem normalny, - odpowiedziałem spokojnie.

Przegięła plecy do tyłu i włożyła kciuki za pasek. 

-Może uważasz, że co?! 

-Że?

-… że do przedszkola trafiłeś?! - strzelała słowami.

Dżins zsunął się do dołu, odsłaniając podbrzusze. Zaczynałem rozumieć, że powody jej wzburzenia są inne, niż mi się na początku zdawało. Teraz należało wykonać kolejny krok.

-Do przedszkola? Nie.

-Ach, nie?! Więc?

-Do małych, wystraszonych dziewczynek.

-Dziewczynek? Wystraszonych?

-Tak. Do małych, zalęknionych dziewczynek. Przecież widzę, jak się boicie, moje małe bohaterki!

W tym momencie Ola nie wytrzymała.

-Słuchaj kolo! - odezwała się ostro. 

Wiedziałem, co się stanie. Milczałem.

-Słuchaj no… - powtórzyła. 

Podniosła się z fotela, przemierzyła pokój i usiadła na wersalce. 

-Uważaj, co mówisz! - odezwała się jeszcze raz. 

Tego właśnie się spodziewałem. Moje słowa miały wywołać piorunujące wrażenie i takie wywarły. Widziałem, jak Edyta podciąga bluzeczkę wysoko do góry i odsłania brzuch.

-Przestań, Ola, - wtrąciła się koleżanka.

-Co? Co mam przestać?! - denerwowała się jeszcze bardziej. 

-Daj spokój. Sam pewnie nigdy cipki nie widział i dlatego gada takie głupoty. 

Roześmiały się wszystkie na raz. 

-No jasne, nie widział i teraz próbuje sobie to odbić, - dokończyła Ola.

Ciemnowłosa opadła do tyłu, opierając plecy o pękatą, pluszową poduszkę. Postanowiłem puścić zniewagę mimo uszu i zagrać jeszcze ostrzej. 

-Co, mam rację? - powiedziałem zaczepnym tonem, udając, że nic kompletnie się nie stało.

Ola szeroko rozłożyła nogi. 

-Rację? - jęknęła jeszcze bardziej poirytowana. 

Obcisły materiał szybko podjechał do góry, odsłaniając jej koronkowe, białe majtki. Zaszumiało mi w głowie. Obawiałem się, że nie dam rady doprowadzić do końca tej gry.

-No, zgadza się, - rzuciłem zaczepnie. 

-Wiecie co, dziewczyny, ten facet mnie wkurza, - odezwała się w taki sposób, jakby za chwilę zamierzała mnie pobić. Morze rzeczywiście o tym pomyślała. Nie wiem. 

Tak czy inaczej, napięcie szybko rosło. Iza, przekręcając się, spadła z fotela. Jej kolana spoczywały na podłodze, a ramiona mocno wciskały się w siedzisko. Postanowiłem dolać jeszcze oliwy do ognia.

-Uważam, że żadna z was… słyszycie, żadna nie widziała gołego, sterczącego fiuta!

Rzeczywiście robiło się coraz goręcej. Rudowłosa, tak mocno, wypięła swój wielki tyłek, że mój kutas z wrażenia, o mało nie wyskoczył ze spodni.

-No wiesz co?! Jak możesz o to w ogóle pytać? - burzyła się, - udając bardziej dorosłą, niż jest. 

Po chwili powoli się podnosiła. Jasne spodnie wciskały się między jej pośladki. Uśmiechałem się ironicznie. Patrzyłem tak, jakbym przejrzał ją na wylot.

-Bo to prawda, - naciskałem.  

Teraz usiadła na dywanie, opierając się o fotel.

-Przecież ci powiedziałam…

-O czym?

-No… o swoich wybrykach?! 

-Wybrykach?!

-No… tak.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...