Szukaj na tym blogu

19 listopada 2022

Zakład

8. Zwykłe kurewstwo.


Wiedziałem, że są takie jak inne, bezpruderyjne i gotowe na seks. Wystarczyło trochę improwizacji i odpowiednio dobrany chwyt. Byłem przekonany, że teraz mogę zrobić wszystko, wystarczyło tylko trochę dobrej gry aktorskiej. Aby nadać więcej mocy swojej wypowiedzi, na początek wymownie chrząknąłem.

-Mam takie pytanie, dziewczyny.

-No, - zainteresowała się Ola. 

-Chcecie jeszcze?

Patrzyła na mnie, jakbym powiedział to niezbyt wyraźnie. Dla mnie była to stosunkowo mała kwota, ale dla nich… One patrzyły na to zupełnie inaczej. Dla nich każda złotówka miała znaczenie, bo one nie miały nic. 

-No, po pięć dych?

Edyta ugięła nogi w kolanach i przykucnęła, wypinając tyłek. Patrzyła na mnie przez uniesione ramię.

-A co, sponsor jakiś jesteś, czy co? - rzuciła wymownie, słusznie węsząc w tym jakiś podstęp. 

Uśmiechnąłem się tajemniczo. Gra toczyła się dalej. 

-Nie chcesz? - spytałem.

Wyprostowała się i znowu udała, że się przeciąga. Jedną ręką rozczesywała włosy a drugą, zmysłowo oparła na pupie. 

-Nie, nie… no chcę. No co ty kasy bym nie chciała. 

Ola, przestępując z nogi na nogę, powoli odwróciła się do mnie bokiem. 

-Dawaj tę forsę, bo muszę kupić sobie bluzkę, - powiedziała podekscytowana. 

Byłem przekonany, że od tej pory ich opór będzie już tylko udawany. Nie mogły przecież ot tak sobie przyznać się do tego, że to zwykłe kurewstwo, a one za sto złotych zrobią mi loda. 

-Moje panie… ale teraz nie będzie tak łatwo. O nie… 

Jakby przypadkowo zsunęła ramiączko swojej bluzeczki na przedramię. Położyła dłonie na biodrach, stanęła w lekkim rozkroku i uśmiechnęła się szeroko. 

-Bo co?!

Właśnie miała się rozegrać kolejna scena. Starałem się utrzymać poważny ton, jednak było to niesłychanie trudne.

-Może widziałyście fiuta, ale… - zacząłem.

Ola odwróciła się tyłem. Zrobiła jeden krok i, ku mojemu zaskoczeniu, rozpięła metalowy guzik.

-Ale, co? - rzuciła zaczepnie. 

Na krótką chwilę pokazała tyłek. Przy okazji ramiączka bluzeczki zjechały tak nisko, że odsłoniły połowę pleców. Myślałem, że jest bardziej nieśmiała, a tu okazało się, że po przekroczeniu pewnej granicy, wyłaził z niej prawdziwy diabełek.  

-Ale… - celowo przeciągałem zgłoski.

Nie wytrzymała.

-Motasz się kolo.

Nie dałem się zbić z tropu i tylko pokręciłem głową. 

-Motasz się, - powtórzyła.

Spojrzałem na nią poważnie.

-Dasz mi skończyć? - spytałem grzecznie, ale stanowczo.

-Przegrał, a teraz mu żal, - prychnęła śmiechem.

Uniosła dłonie i, prawie tańcząc, obróciła się wokół własnej osi. Byłem pewny swego. Prowadziłem je jak po sznurku. 

-Przegrał, przegrał, przegrał! - skandowała jak mała dziewczynka.

Musiałem ją przywołać do porządku.

-Nie ciesz się tak, jeszcze nie skończyłem.

Podziałało to na nią, jak czerwona płachta na byka. Zamiast się zamknąć, zachowywała się jeszcze głośniej i jeszcze bardziej agresywnie. 

-No co, myślisz, że nie widziałam chuja? Widziałam!

Bawiło mnie to wszystko. Musiałem wykazać się dużą dozą cierpliwości, by nie dać się wytrącić z równowagi. Zachowywały się jeszcze jak małolaty. 

-Uspokój się. Może widziałaś, a może nie. Tego nie wiem, - mówiłem. 

Rozdrażniło to ją jeszcze bardziej. 

-Jak ci mówię, że widziałam, to widziałam.

-No nie wiem, nie wiem, - próbowałem poddać w wątpliwość jej radosne zapewnienia.

-Przecież ci mówię, - denerwowała się.

Wciąż starałem się zachować spokój. 

-Nie byłbym taki pewny.

Przeciągnęła się jeszcze raz, prowokacyjnie wypinając cycki. O to właśnie chodziło, o seks, o zabawę. Chyba wszedłem na jej ego. 

-Nie wie, on nie wie! Słyszałaś Edyta? - zwróciła się do koleżanki, jakby za chwilę miała rzucić mi rękawicę. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...