9. Chuja w ręku.
Po chwili zapięła guzik i zaczęła bawić się bluzeczką. Była bardzo pobudzona. Na pewno cipka swędziała ją niesamowicie. Sama pchała mi się na kutasa.
-Jak się nie uspokoisz, nic więcej się nie dowiesz, - skwitowałem.
Podciągała i opuszczała wdzianko. Czułem, że za którymś razem pokaże całe piersi. Miałem wątpliwości czy nie ma przypadkiem ADHD. Zdawała się być nadpobudliwa.
-No dobra, dobra, jestem już spokojna, - powiedziała, ale wcale na to nie wyglądało.
Wewnątrz mnie także wrzało, nie mogłem jednak zbyt wcześnie, dać ponieść się emocjom.
-No ale założę się… - mówiłem powoli i wyraźnie.
Była jak naelektryzowana.
-Co?
-Założę się, że żadna z was nie trzymała tego czegoś w ręku, - dokończyłem z wielką satysfakcją.
Edyta zatrzymała się tuż przy mnie, opuściła głowę, pozwoliła swojej grzywce, by zasłoniła jej oczy, spojrzała bardzo uważnie, a po chwili włożyła palec do ust i zmysłowo go wysunęła.
-Och, nie mogę, weź, przestań, - roześmiała mi się w twarz.
W sumie nie wiedziałem co o tym sądzić. Na pierwszy rzut oka wyglądało, jakby doskonale wiedziały, w czym rzecz i to ja powinienem się mieć na baczności, z drugiej jednak strony wszystko wskazywało na to, że wciąż blefują i brną w tym coraz dalej. W zasadzie to chyba już się pogubiły i głupio było się im wycofać.
Dokładnie w tej samej chwili Ola stanęła naprzeciwko mnie i oparła dłonie na biodrach.
-Ale jaja, coraz lepiej, - rechotała.
Jej bluzeczka wciąż znajdowała się powyżej pępka. Szorty zdawały się być za małe, opinały tyłek, wciskając się w talię, cipkę i rowek między pośladkami. Nie było czasu do stracenia. Trzeba było kuć żelazo, póki gorące. Od tej chwili byłem jak wytrawny gracz.
-Śmiejecie się?
-No pewnie, a co?
-Powiedzmy sobie szczerze, dziewczyny, widzieć to mogłyście u wujka, może brata, no to mogło się zdarzyć, ale trzymać w ręku, to już zupełnie inna sprawa. Dziewczyny nie oszukujmy się, to zupełnie inny kaliber, prawda? Jestem przekonany, że żadna z was nie trzymała w rączce prawdziwego penisa.
Edyta usiadła na wersalce.
-Ale ty mnie osłabiasz, - westchnęła wymownie.
Pochyliła się na bok i oparła o poduchy. Milczałem i patrzyłem.
-Chuja, chuja w ręku?! - powtarzała.
Nie wiedziałem, o co jej chodzi. To miało być zaprzeczenie, czy potwierdzenie? Wciągnęła nogi.
-Hmm… twierdzisz, że trzymałaś, co?
Po chwili rozłożyła swoje uda bardzo szeroko. To znak, że była już bardzo podniecona.
-A co, może nie?
-Spokojnie, zaraz to sprawdzimy.
Pochyliła się lekko do przodu.
-Okej, - powiedziała, a na jej policzki wpłynął dobrze widoczny rumieniec.
Napięcie rosło.
-Co okej?
Schowała głowę w ramionach. Chyba już podjęła decyzję.
-Jak chcesz nas przekonać? - odezwała się.
Odwróciła się tak, jakby patrzyła w drugi koniec pokoju, tymczasem jej oczy ciągle uważnie mnie śledziły.
-Przekonać? - spytałem, chcąc się upewnić.
-Gdzie kasa? - spytała z niedowierzaniem.
Uśmiechnąłem się szeroko.
-No widzisz, jak ty szybko łapiesz.
Gapiłem się w jej krocze i prawie odruchowo wyjąłem pieniądze.
-No dobra, czas wyłożyć karty. Patrzcie, tu kładę dwa razy po pięćdziesiąt złotych. Zaczynamy drugą rundę.
Zdawało mi się, że niebieski dżins zrobił się ciemniejszy. Czyżby był mokry?
-Nie mogę, ale mamy fart! - zakwiliła radośnie, nie zdając sobie sprawy, że coraz bardziej w to brnie.
Jeszcze bardziej opadła na poduszki, uchyliła usta i zalotnie wysunęła język.
-Fart? Hmm… No, w sumie, można tak powiedzieć, - mruknąłem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz