Szukaj na tym blogu

20 listopada 2022

Zakład

9. Chuja w ręku.


Po chwili zapięła guzik i zaczęła bawić się bluzeczką. Była bardzo pobudzona. Na pewno cipka swędziała ją niesamowicie. Sama pchała mi się na kutasa.

-Jak się nie uspokoisz, nic więcej się nie dowiesz, - skwitowałem. 

Podciągała i opuszczała wdzianko. Czułem, że za którymś razem pokaże całe piersi. Miałem wątpliwości czy nie ma przypadkiem ADHD. Zdawała się być nadpobudliwa. 

-No dobra, dobra, jestem już spokojna, - powiedziała, ale wcale na to nie wyglądało.

Wewnątrz mnie także wrzało, nie mogłem jednak zbyt wcześnie, dać ponieść się emocjom.

-No ale założę się… - mówiłem powoli i wyraźnie.

Była jak naelektryzowana.

-Co? 

-Założę się, że żadna z was nie trzymała tego czegoś w ręku, - dokończyłem z wielką satysfakcją.

Edyta zatrzymała się tuż przy mnie, opuściła głowę, pozwoliła swojej grzywce, by zasłoniła jej oczy, spojrzała bardzo uważnie, a po chwili włożyła palec do ust i zmysłowo go wysunęła. 

-Och, nie mogę, weź, przestań, - roześmiała mi się w twarz.

W sumie nie wiedziałem co o tym sądzić. Na pierwszy rzut oka wyglądało, jakby doskonale wiedziały, w czym rzecz i to ja powinienem się mieć na baczności, z drugiej jednak strony wszystko wskazywało na to, że wciąż blefują i brną w tym coraz dalej. W zasadzie to chyba już się pogubiły i głupio było się im wycofać. 

Dokładnie w tej samej chwili Ola stanęła naprzeciwko mnie i oparła dłonie na biodrach. 

-Ale jaja, coraz lepiej, - rechotała.

Jej bluzeczka wciąż znajdowała się powyżej pępka. Szorty zdawały się być za małe, opinały tyłek, wciskając się w talię, cipkę i rowek między pośladkami. Nie było czasu do stracenia. Trzeba było kuć żelazo, póki gorące. Od tej chwili byłem jak wytrawny gracz.

-Śmiejecie się?

-No pewnie, a co?

-Powiedzmy sobie szczerze, dziewczyny, widzieć to mogłyście u wujka, może brata, no to mogło się zdarzyć, ale trzymać w ręku, to już zupełnie inna sprawa. Dziewczyny nie oszukujmy się, to zupełnie inny kaliber, prawda? Jestem przekonany, że żadna z was nie trzymała w rączce prawdziwego penisa.

Edyta usiadła na wersalce. 

-Ale ty mnie osłabiasz, - westchnęła wymownie. 

Pochyliła się na bok i oparła o poduchy.  Milczałem i patrzyłem.

-Chuja, chuja w ręku?! - powtarzała.

Nie wiedziałem, o co jej chodzi. To miało być zaprzeczenie, czy potwierdzenie? Wciągnęła nogi. 

-Hmm… twierdzisz, że trzymałaś, co? 

Po chwili rozłożyła swoje uda bardzo szeroko. To znak, że była już bardzo podniecona. 

-A co, może nie?

-Spokojnie, zaraz to sprawdzimy.

Pochyliła się lekko do przodu.  

-Okej, - powiedziała, a na jej policzki wpłynął dobrze widoczny rumieniec.

Napięcie rosło.

-Co okej?

Schowała głowę w ramionach. Chyba już podjęła decyzję. 

-Jak chcesz nas przekonać? - odezwała się. 

Odwróciła się tak, jakby patrzyła w drugi koniec pokoju, tymczasem jej oczy ciągle uważnie mnie śledziły. 

-Przekonać? - spytałem, chcąc się upewnić.

-Gdzie kasa? - spytała z niedowierzaniem. 

Uśmiechnąłem się szeroko. 

-No widzisz, jak ty szybko łapiesz.

Gapiłem się w jej krocze i prawie odruchowo wyjąłem pieniądze.

-No dobra, czas wyłożyć karty. Patrzcie, tu kładę dwa razy po pięćdziesiąt złotych. Zaczynamy drugą rundę. 

Zdawało mi się, że niebieski dżins zrobił się ciemniejszy. Czyżby był mokry? 

-Nie mogę, ale mamy fart! - zakwiliła radośnie, nie zdając sobie sprawy, że coraz bardziej w to brnie.

Jeszcze bardziej opadła na poduszki, uchyliła usta i zalotnie wysunęła język.

-Fart? Hmm… No, w sumie, można tak powiedzieć, - mruknąłem.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...