4. Zniecierpliwiona.
Przez całe moje dotychczasowe życie byłem przekonany, że to ja podrywam kobiety, że to ja je uwodzę, tymczasem w tej chwili działo się coś zupełnie przeciwnego. Działo się coś, nad czym nie miałem o kontroli. Chociaż nie powiem, żebym w tym momencie na coś narzekał. Julka była jak rusałka, pobudzała każdy mój zmysł, rozbudzała uśpione marzenia, odkrywała głęboko zagrzebane pragnienia. Patrzyłem na jej nagie ramiona: raz przez obiektyw aparatu, drugi raz nad nim bezpośrednio na jej ciało.
Wykonałem kolejne zdjęcie, a ona się roześmiała. Była zadowolona, że ktoś ją fotografuje i cały czas się rozbierała. Chwyciła za dolną krawędź swojego wdzianka i unosząc łokcie do góry, zaczęła ściągać je przez głowę. Była jak dziecko, rozradowana, otwarta, bezpośrednia. Jednak było w niej tyle seksu, że każdego faceta w jednej chwili mogłaby rozłożyć na łopatki.
Czas płynął, sekunda po sekundzie, jak miód lał się powoli przez palce. Dziewczyna uniosła wysoko ramiona do góry, przechyliła głowę nieco do tyłu i spojrzała w sufit, pozbywając się ubrania. Patrzyłem na jej zgrabne piersi tak mocno wypięte teraz do przodu. Gdybym tylko chciał, mógłbym podejść i dotknąć ich. Byłem tak blisko, że czułem ich zapach i ciepło od nich bijące.
Czułem narastające zawroty głowy, wiedziałem, że nie dam rady już się powstrzymać. Była taka zgrabna, taka drobna, tak bardzo delikatna, a jednocześnie tak niesamowicie seksowna i podniecająca. Zachowywała się niczym anioł, który przed chwilą zstąpił z nieba, by zabrać mnie do raju. Była boska jak bogini Afrodyta. Wszystko, co robiła, robiła z niewyobrażalnym wdziękiem i polotem.
Po dwóch czy trzech sekundach jej bluzeczka znajdowała się już wysoko w górze na uniesionych dłoniach, a ona sama spoglądała gdzieś w podłogę. Patrzyłem, jak przesypują się jej jasne niczym len włosy. Mimo wszystko jakimś cudem udało mi się wykonać w tym momencie jeszcze trzy zdjęcia. Robiłem je odruchowo, jedno po drugim, chcąc uchwycić każdą sekundę, każdy najdrobniejszy moment tego cudownego aktu. Byłem zafascynowany.
Po chwili stała przede mną już tylko w samym białym biustonoszu. Wydawała się być taka bezradna, lecz ona doskonale wiedziała, co robi. Jej zachowanie było rzeczowe, konkretne i dokładnie prowadzące do celu. Jej dłonie już szykowały się do pozbycia tego niepotrzebnego teraz staniczka.
Czułem się jak w bajce. Stanik rozpinał się z przodu. Chwyciła go oburącz nachwytem i pociągnęła na boki. W tym momencie na jej ustach pojawił się wyraz triumfu, jakby chciała powiedzieć: popatrz, co ja mam.
Rzeczywiście, wrażenie było piorunujące. Patrzyłem na nią coraz bardziej zahipnotyzowany. Nie mogłem oderwać wzroku od tego wspaniałego widoku. Pozostało już tylko kwestią czasu wybrać moment, w którym wylądujemy razem na łóżku za naszymi plecami.
Zdaje się, że i ona była coraz bardziej podniecona. Nerwowo poruszała połówkami biustonosza na prawo i na lewo, ni to odsłaniając, ni zasłaniając swoje cudowne cycusie. Jej uśmiech stawał się coraz gorętszy coraz bardziej ponętny. Wszystko było takie szalone.
Siłą rozpędu wykonałem jeszcze jedno zdjęcie, a ona pochyliła głowę do przodu, spojrzała mi prosto w oczy, wysuwając podbródek. Czułem coraz intensywniejszy zapach róż od niej bijący i ciepło jej ciała.
Roześmiała się radośnie i z tej radości potrząsnęła głową na prawo i lewo. Jej białe włosy zawirowały w powietrzu niczym poranna bryza. Przymknęła powieki i pokazała swoje zdrowe zęby, jakby chciała powiedzieć: teraz już możesz mnie wziąć.
Po chwili sytuacja wróciła do normy. Cofnęła dłonie, a biustonosz zjechał na poprzednie miejsce. Patrzyła na mnie z nieskrywaną ciekawością. Zdawała się być zniecierpliwiona tym, że jeszcze nie przeszedłem do konkretów. Sam się zdziwiłem, dlaczego jeszcze do tego nie doszło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz