Szukaj na tym blogu

13 listopada 2022

Zakład

2. Z choinki się urwałeś?!


Patrzyła w moje oczy. Doskonale wiedziała, gdzie pada mój wzrok, ale zupełnie się tym nie przejmowała. 

-Co, chcesz się założyć?

Burza jej płomiennych włosów wylała się przez ramię na piersi. 

-Może tak, może nie?

Nie wytrzymała, wstała, podeszła do okna, odchyliła firankę i spojrzała na ulicę.

-To nie przynudzaj!

Po chwili powoli odwróciła się i bez pośpiechu na mnie spojrzała.

-No… chcę. Tak, na pewno chcę, - kluczyłem.

Bezgłośnie westchnąłem. Obserwowałem jej cudowny profil, delikatne usteczka, malutki nosek i brązowe oczy. 

-O co? - mruknęła i uśmiechnęła się podejrzliwie. 

-Słucham? 

-To znaczy, co chcesz sprawdzić?

Jej jaskrawe włosy kipiały.

-No hm… - udawałem, że się zastanawiam.

Ustawiła się do mnie bokiem i położyła dłonie na obojczykach. 

-Nie miaucz, tylko mów.

Ściśnięte przedramionami cycki wypiętrzyły się, próbując rozerwać cienką bluzkę. 

-Założę się, że wszystkie jesteście wielkimi tchórzami.

Patrzyła. Nie wiedziałem, czy się uśmiecha. 

-Kim? Tchórzami?! 

W jej spojrzeniu była nieuświadomiona erotyka. 

-No tak, że nie macie w sobie, za grosz, odwagi.

Podszedłem i spojrzałem w jej oczy. Odpowiedziała takim samym, bezczelnym spojrzeniem.

-Odwagi?! - rzuciła twardo.

Zrobiłem jeszcze jeden krok i poczułem ciepło jej ciała. 

-Tak, odwagi, - pokiwałem głową. 

Chyba trafiłem w czuły punkt. Nawet na moment nie odwróciła źrenic. 

-Nam brakuje odwagi?!

Pomiędzy długimi, czarnymi rzęsami lśniły brązowe tęczówki.

-Tak uważam. 

Teraz się uśmiechnęła. Przyglądałem się misternemu wzorowi jej pomarańczowych piegów.

-Ty chyba żartujesz?! - powiedziała z zacięciem.

Miała, naprawdę, kształtne, śliczne usta. Były tak różowe, tak delikatne, że chciało się od razu je pocałować.

-Nie. Mówię poważnie, - podtrzymałem swoje zdanie.

Odsunąłem się. Jej oczy na powrót wydawały mi się czarne.

-Dobra. Jak mamy ci to udowodnić?

Usiadła, a właściwie prawie się położyła.

-Uważam… - zacząłem.

Podparła się na łokciach i wciągnęła kolana na piersi. 

-No… - niecierpliwiła się.

Jej stopy zawisły w powietrzu, tuż koło mojej twarzy. 

-Uważam, że nigdy wcześniej nie widziałyście… - znowu nie skończyłem.

Spojrzałem w dół. Jej tyłek był większy, niż u pozostałych dziewczyn. 

-Batmana? - żachnęła się. 

Ciasne spodnie mocno wrzynały się w jej cipkę. Miałem wrażenie, że za moment pękną.

-Nie, - powiedziałem krótko.

W tej samej chwili, ze swojego miejsca, podniosła się Edyta. Była coraz bardziej rozbawiona.

-Wilkołaka? - rzuciła. 

Przemierzyła pokój w jedną i w drugą stronę. Musiałem ją rozczarować.

-Też nie.

Zatrzymała się na środku i odwróciła tyłem. Po chwili powoli zmysłowo przechylając głowę, spytała:

-Diabła?

Stanęła przodem i, jakby od niechcenia, położyła dłonie na swoich malutkich piersiach.

-To nie to, - naprowadzałem.

Jej uśmiech stał się szczery, szeroki.

-Więc co, węża?

Jasna, mleczna grzywka niedbale tańczyła po jej czole.

-O, blisko, całkiem blisko, - śmiałem się.

Błękitne oczy przyglądały mi się uważnie, a malutki nosek zdawał się drgać nerwowo.

-No… ty nie mów, że to jest to, o czym myślę.

Myślałem, że pęknę ze śmiechu, ale jakoś udało mi się powstrzymać. Stanęła naprzeciwko okna i odwróciła się bokiem.

-A o czym myślisz?

Tarmosiła swoją bluzeczkę, raz odsłaniając, raz zasłaniając brzuszek.

-Kurde!

-Co?

-Z choinki się urwałeś?!

Jej usta wciąż były otwarte, a uśmiech stał się mniej serdeczny.

-Nie, - powiedziałem poważnie.

Pochyliła się, jak urwis, który zrobił jakąś psotę. 

-To czego miałybyśmy nie widzieć?

Jej usta złączyły się, tworząc jedną, harmonijną całość, błyszczały. To była ta chwila.

-Ha, męskiego członka! - rzuciłem z triumfem.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...