Szukaj na tym blogu

7 listopada 2022

Selfie

10. Jej pizdeczka.


Akcja tej szalonej zabawy rozgrywała się szybciej, niż mógłbym przypuszczać. Ta piękna młoda laseczka już po chwili leżała na łóżku podparta na ramionach. Jej uda były szeroko rozwarte, a moja głowa spoczywała między nimi. Trzymała mnie za potylicę, wpychając twarz w swoją gorącą pizdeczkę. Zachowywałem się jak dzikie zwierzę. Lizałem jak świeżo kupioną brzoskwinkę. Otworzyła szeroko usta i ciężko wzdychała. Spijałem soki, a ona szarpała się z przejęciem. 

Nie przestawałem. Położyłem dłoń w jej kroczu. Nacisnąłem brzeg muszelki i pociągnąłem kciukiem w bok tak, że otworzyła przede mną swoje podwoje. Była już bardzo rozgrzana, mokra i gotowa do męskiej głębokiej penetracji. Była gotowa do prawdziwego ruchania. 

Przyglądałem się jej z zachwytem. Mógłbym lizać ją i całować bez przerwy. Palcami drugiej dłoni pociągnąłem w przeciwną stronę. Teraz jej różyczka prześlicznie rozłożyła swe młodziutkie, świeże płatki. Rozchyliły się na dwie strony niczym najdelikatniejsze najwspanialsze falbanki. U góry mogłem dostrzec zachwycającą, różową, grubą napęczniałą wisienkę, a pośrodku ciasno sklejone wnętrze, prowadzące do jej niebiańskiego ogrodu. 

Czegóż więcej mogłem oczekiwać? Byłem uradowany. Chciałem zbadać w to miejsce. Wiedziałem, że za chwilę wjadę tam swoim grubym, rozgrzanym chujem i zrobię wszystko, na co tylko będę miał ochotę. Ona, jakby to wyczuwając, szeroko otworzyła usta i spojrzała na mnie z niepokojem. Poprawiłem palce, poluzowałem i jeszcze raz mocniej rozdarłem jej szparkę. Jęknęła słodko. To było jej najczulsze miejsce. 

“No mała” - pomyślałem, - “jesteś niesamowita, za chwilę twoja cipeczka przywita mojego banana” 

Po chwili mój szorstki, długi i gruby język wylądował na jej delikatnej łechtaczce. Dotknął jej, poczuł twardość i od razu zaczął tańczyć w jedną i w drugą stronę. To było jak uderzenia palców na strunie gitary, delikatnie, szybko, jakbym chciał wydobyć wirtuozerię instrumentu. Czułem, jak drży na całym ciele.

-Ach! -  jęknęła głośno.

Zaczęła się szarpać w spazmach rozkoszy, unosić i opadać na łóżko. Mój język grał odę do wolności na jej gorącej muszelce. Jeszcze raz chwyciła mnie za tył głowy i wciskała w swoją cipkę, jakby chciała tam wepchnąć całą moją głowę. 

Nie przerywałem, poruszaniem językiem szybko, coraz szybciej, a z jej gardła co chwilę wydobywały się słodkie, przejmujące jęki i westchnienia. 

Zamknąłem oczy, skupiłem się tylko na szybkich, krótkich, zdecydowanych ruchach językiem. Pachniała upojnie, smakowała jeszcze dobitniej. Czułem, jak odchyliła głowę do tyłu, jak opuściła ją na poduszki i ciężko dyszała.

Znów się uniosła i znów patrzyła na czubek mojej głowy, a ja świdrowałem, wierciłem swoim jęzorem. Wiedziałem, że teraz jej nie daruję ani jednej pieszczoty, ani jednego posunięcia. Zabawa z nią była czystą przyjemnością. 

Po chwili odsunąłem moje usta na kilka centymetrów, spojrzałem w tamto cudowne, rozgrzane miejsce i postanowiłem włożyć swoje palce, by teraz nimi dostarczyć jej przyjemności. Jej pizdeczka była niesamowicie ciasna, mokra i gorąca. Nawet włożenie tam mojego kciuka stanowiło nie lada wyzwanie. Powiedziałem sobie, że jednak tego dokonam.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...