10. Jej pizdeczka.
Akcja tej szalonej zabawy rozgrywała się szybciej, niż mógłbym przypuszczać. Ta piękna młoda laseczka już po chwili leżała na łóżku podparta na ramionach. Jej uda były szeroko rozwarte, a moja głowa spoczywała między nimi. Trzymała mnie za potylicę, wpychając twarz w swoją gorącą pizdeczkę. Zachowywałem się jak dzikie zwierzę. Lizałem jak świeżo kupioną brzoskwinkę. Otworzyła szeroko usta i ciężko wzdychała. Spijałem soki, a ona szarpała się z przejęciem.
Nie przestawałem. Położyłem dłoń w jej kroczu. Nacisnąłem brzeg muszelki i pociągnąłem kciukiem w bok tak, że otworzyła przede mną swoje podwoje. Była już bardzo rozgrzana, mokra i gotowa do męskiej głębokiej penetracji. Była gotowa do prawdziwego ruchania.
Przyglądałem się jej z zachwytem. Mógłbym lizać ją i całować bez przerwy. Palcami drugiej dłoni pociągnąłem w przeciwną stronę. Teraz jej różyczka prześlicznie rozłożyła swe młodziutkie, świeże płatki. Rozchyliły się na dwie strony niczym najdelikatniejsze najwspanialsze falbanki. U góry mogłem dostrzec zachwycającą, różową, grubą napęczniałą wisienkę, a pośrodku ciasno sklejone wnętrze, prowadzące do jej niebiańskiego ogrodu.
Czegóż więcej mogłem oczekiwać? Byłem uradowany. Chciałem zbadać w to miejsce. Wiedziałem, że za chwilę wjadę tam swoim grubym, rozgrzanym chujem i zrobię wszystko, na co tylko będę miał ochotę. Ona, jakby to wyczuwając, szeroko otworzyła usta i spojrzała na mnie z niepokojem. Poprawiłem palce, poluzowałem i jeszcze raz mocniej rozdarłem jej szparkę. Jęknęła słodko. To było jej najczulsze miejsce.
“No mała” - pomyślałem, - “jesteś niesamowita, za chwilę twoja cipeczka przywita mojego banana”
Po chwili mój szorstki, długi i gruby język wylądował na jej delikatnej łechtaczce. Dotknął jej, poczuł twardość i od razu zaczął tańczyć w jedną i w drugą stronę. To było jak uderzenia palców na strunie gitary, delikatnie, szybko, jakbym chciał wydobyć wirtuozerię instrumentu. Czułem, jak drży na całym ciele.
-Ach! - jęknęła głośno.
Zaczęła się szarpać w spazmach rozkoszy, unosić i opadać na łóżko. Mój język grał odę do wolności na jej gorącej muszelce. Jeszcze raz chwyciła mnie za tył głowy i wciskała w swoją cipkę, jakby chciała tam wepchnąć całą moją głowę.
Nie przerywałem, poruszaniem językiem szybko, coraz szybciej, a z jej gardła co chwilę wydobywały się słodkie, przejmujące jęki i westchnienia.
Zamknąłem oczy, skupiłem się tylko na szybkich, krótkich, zdecydowanych ruchach językiem. Pachniała upojnie, smakowała jeszcze dobitniej. Czułem, jak odchyliła głowę do tyłu, jak opuściła ją na poduszki i ciężko dyszała.
Znów się uniosła i znów patrzyła na czubek mojej głowy, a ja świdrowałem, wierciłem swoim jęzorem. Wiedziałem, że teraz jej nie daruję ani jednej pieszczoty, ani jednego posunięcia. Zabawa z nią była czystą przyjemnością.
Po chwili odsunąłem moje usta na kilka centymetrów, spojrzałem w tamto cudowne, rozgrzane miejsce i postanowiłem włożyć swoje palce, by teraz nimi dostarczyć jej przyjemności. Jej pizdeczka była niesamowicie ciasna, mokra i gorąca. Nawet włożenie tam mojego kciuka stanowiło nie lada wyzwanie. Powiedziałem sobie, że jednak tego dokonam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz