Szukaj na tym blogu

23 listopada 2022

Zakład

12. Brałyście do buzi?


Milczałem, próbując ubrać w odpowiednie słowa to, czego za moment zamierzałem dokonać.

Robiło się coraz bardziej nerwowo. Wstała, zrobiła kółko po pokoju i weszła na ławę. Choć ta się, kołysała, przeniosła na nią cały ciężar. Pochyliła się do tyłu i oparła na rękach. Na jej twarzy wciąż malował się, ten sam, słodki, rozbrajający uśmiech. 

-Masz jeszcze coś do potrzymania? - odezwała się drżącym głosem. 

Byłem coraz bardziej podniecony. Nie mogłem uwierzyć, że tak łatwo dały się prowadzić. Ola podeszła do niewielkiej szafki, pochyliła się, a następnie oparła nagimi ramionami o blat. Delikatnie się uśmiechając, uważnie mnie obserwowała. One też grały.

-Mam, a jakże. 

Czekałem na dalszy rozwój wypadków. Tak naprawdę, nie mogłem ich do niczego zmuszać. Niemniej podobało mi się, że same w taki sposób kreowały sytuację. Trudno było przewidzieć, czym to się skończy, ale podobało mi się coraz bardziej.

Edyta usadowiła się na fotelu, odwróciła do mnie przodem i pochyliła, opadając dłońmi na boczne oparcia. 

-No to dawaj, dawaj! - niecierpliwiła się.

Rozciągnąłem usta w szerokim uśmiechu.

-Widzę, że to, co było do tej pory, podobało się wam.

W tej samej chwili Ola weszła głębiej na szafkę i opadła na nią odsłoniętym brzuszkiem.

-Wiem, co ci biega po głowie. Spoko, tylko od razu wyskakuj z kasy, bo nie chcę robić tego za darmo, - mruknęła.

Blondynka odwróciła się do mnie plecami i usiadła na własnych stopach. Bezceremonialnie gapiłem się na jej dupę. Spojrzała na mnie przez ramię. Uśmiech na jej ustach powoli gasł.

-Będzie kasa? - spytała. 

-Będzie, - potwierdziłem. 

-Czego chcesz tym razem?

Uśmiechałem się tajemniczo.

-Założę się… - zacząłem.

-Tak? - spytała zaintrygowana.

-Że nigdy…

-Mów, mów…

Położyła się w poprzek fotela i, jakby od niechcenia, wysoko uniosła nogi. Patrzyła na mnie. Właściwie nie odrywała ode mnie wzroku. Zastanawiałem się, czy badała moje zamiary. Była śliczna: ni to poważna, ni wystraszona. Jej buzia wydała mi się bardziej okrągła i pełna niż dotychczas. W tej, jednej chwili bardzo zapragnąłem pocałować jej delikatne usteczka. 

-Powiedz wreszcie, - naciskała czarnowłosa.

Czekałem na kolejny ruch, a kiedy nic się nie działo, dodałem:

-Brałyście do buzi?

Ola przechyliła się na jeden bok, wystawiając w moją stronę swój zgrabny tyłeczek. Wiedziała, że na niego spojrzę. 

-Ja brałam, - powiedziała odważnie, ale wiedziałem, że zmyśla, aby wyjść na bardziej dorosłą. 

-A ona? 

-Ona też, tylko się wstydzi, - skwitowała.

Odczekałem chwilę.

-Jeśli brałyście, to pokażcie, że wiecie, o co chodzi, - rzuciłem wyzwanie.

Czarnulka usiadła z podwiniętymi nogami, rozstawiła szeroko kolana i znowu się uśmiechnęła. Chociaż, tym razem, jej uśmiech wydał mi się trochę sztuczny. 

-No dobra, palancie, - rzuciła.

-Proszę, proszę! - pokiwałem z uznaniem głową.

-Ale to kosztuje, cieniasie, - prowokowała, a ja uśmiechnąłem się serdecznie.

W końcu udało się zająć jej odpowiednią pozycję. Z kolanami podciągniętymi pod brodę i ramionami oplecionymi wokół nich mierzyła mnie czujnym wzrokiem. Teraz nie mogłem się wycofać. Zastanawiałem się tylko czy starczy mi kasy i z czego będę żył do końca miesiąca, ale co tam. 

-Oczywiście, że nie za darmo, - przytaknąłem.

Była bardzo zdenerwowana, o mały włos nie spadła. Utrzymała jednak równowagę. Jedną stopę wciągnęła pod tyłek, a drugą oparła na gładkiej powierzchni. Włożyła rękę pod bluzkę i ostentacyjnie zaczęła masować swoje cycki. W tym samym momencie jej mina przybrała wyraz słodkiego koktajlu. 

-No, jeszcze jeden banknocik, proszę. Och jak ja je lubię.

Wyjąłem pieniądze.

-Tu kładę po stówie, - powiedziałem.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...