Szukaj na tym blogu

12 listopada 2022

Zakład

1. Lubicie zakłady? 


To był początek września, senne, niedzielne popołudnie. Znajdowałem się w przytulnym, hotelowym pokoju. Bardzo go lubiłem, był to mój azyl, nie za duży, nie za mały, wygodny, zwykle zalany ciepłem słonecznych promieni. Przez uchylone okna wpadał przyjemny, jesienny już, przewiew wiatru. Atmosferę przenikał zapach świeżo parzonej kawy. Jak zwykle o tej porze oglądałem telewizję, kiedy niespodziewanie rozległo się pukanie do drzwi.

-Proszę! - odpowiedziałem, wyłączając odbiornik. 

Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu w progu stanęły trzy nastoletnie dziewczyny: Ola, Iza i Edyta. Przyjechały tutaj na praktyki dwa tygodnie wcześniej i były, jak nieujarzmione, dzikie żywioły.

Ola miała ciemne, długie włosy, śniadą cerę, bardzo ładną buzię, szerokie, mocno zarysowane brwi i oszałamiająco zgrabne nogi. Iza była przepięknym, płomienistym rudzielcem. Ach te jej włosy! Sięgały do połowy pleców i układały się w cudowne fale. Można było zakochać się w tej burzy. Jej dodatkowym atutem był niewinny uśmiech malujący się na owocowo słodkich ustach. Trzecia z nich, Edyta była drobną blondyneczką. Pod różową bluzką majaczyły nieduże, ale ładnie wykształcone piersi. Była najbardziej ruchliwa i energiczna z całej trójki. 

-Jak tam samopoczucie? - spytałem ze szczerym zainteresowaniem.

Ola machnęła ręką, jakby przeganiała muchy. Odwróciła się w stronę drzwi i lekko pochyliła. Przy okazji wypięła w moim kierunku swój ponętny tyłeczek odziany w krótkie, obcisłe spodenki. Skąpy materiał przesunął się do góry, odsłaniając dużą część jędrnych pośladków. 

-Daj spokój! - jęknęła.

Spojrzała na mnie swoimi, ciemnymi oczami.

-Jest aż tak źle? - spytałem.

Stanęła bokiem i odchyliła głowę, przerzucając włosy na plecy. Kąciki jej ust uniosły się, a powieki opadły niżej. 

-Gorzej, - mruknęła.

Położyła dłoń na udzie i pociągnęła materiał szortów do dołu. W tym samym czasie głęboki dekolt, jakby na złość, rozszedł się na boki, ukazując okrągłe piersi. Pokiwałem głową i odezwałem się cicho:

-No tak… to, przynajmniej, nie zapomnicie tego szybko.

Odwróciła się przodem i przeszyła mnie srogim spojrzeniem. Zrobiło mi się gorąco. Była bardzo ładna i patrzyła na mnie uważnie, wytrwale i bez najmniejszego skrępowania. Och, gdyby wiedziała, jakie myśli chodziły mi po głowie!

Uśmiechnęła się.

-No wiesz… na pewno.

Materiał spodenek ciasno opinał jej ciało, uwydatniając nie tylko młodą dupcię, ale też i wzgórek łonowy. 

-Może Alka-Seltzer? - spytałem ze zrozumieniem.

Pochyliła czoło, przekładając ciemne włosy na jedno ramię. 

-Daj lepiej sok z kapusty, - powiedziała, krzywiąc się wymownie.

Poprzedniego wieczoru zaprosiły mnie na imieniny, wypiły sporo alkoholu i zapomniały o bożym świecie. Chociaż, musiałem to przyznać, zabawa była rewelacyjna. 

-Proszę, siadajcie, - powiedziałem, wskazując fotel. 

Wszystkie usadowiły się obok siebie. Stałem przed nimi. Nagle przez moją głowę przemknął bezczelny, chytry pomysł. Tak głupi, że mógł się powieść. 

Od samego początku miałem wielką ochotę na te trzy sikorki, jednak do tej pory, wszystkie, zarówno razem, jak i osobno, były jak skała, zupełnie nie do ruszenia. Teraz nadarzyła się odpowiednia okazja, a mój niedorzeczny plan mógł pomóc mi rozbić ich beton. 

-Lubicie zakłady? - spytałem z miną niewinnego dziecka.

Rudowłosa Iza wciągnęła nogi na siedzisko, szeroko rozłożyła kolana, pochyliła się do przodu i rękoma chwyciła za kostki. Ciasne spodnie mocno wcisnęły się w jej cipkę.  

-No! Tylko wtedy, kiedy jest coś cennego do wygrania, - odezwała się.

Nie mogłem przestać gapić się w jej krocze. 

-Rozumiem. Czyli lubicie.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...