Szukaj na tym blogu

6 listopada 2022

Selfie

9. Pochłaniała mnie.


Za którymś razem łeb mojego grzyba uwolniwszy się z objęć jej ust, zawisł delikatnie, dotykając grubą żyłą dolnej wargi. Nie trwało jednak to zbyt długo. Już po sekundzie ponownie znalazł się w jej ustach. 

Rozczesałam dłonią jej włosy i ledwie trzymałem się na nogach. Skóra na moich jądrach obkurcza się. Czułem w nich nieznośny ucisk. Moje nasienie domagało się natychmiastowego uwolnienia. Jej usta tak mocno zwierały się na moim przyrodzeniu, że miałem wrażenie, iż za chwilę padnę tutaj trupem. 

Jakby to wyczuwając, dynamicznie przeszła do bardziej zdecydowanej akcji. Szeroko uchyliła swoją buzię, a ja waliłem ją w samo gardło. W powietrzu rozchodziło się głośne mlaskanie. To było niesamowicie wyuzdane i jeszcze bardziej mnie nakręcało. Szczególnie że ona bez przerwy na mnie patrzyła. 

Chlup, chlup, chlup, chlup… raz, raz, raz, raz… 

Wirowało mi pod czaszką, moje nogi były miękkie jak z waty. 

Zacisnęła usta. Jeszcze raz zaczęła poruszać swoją głową w szybkim, zdecydowanym tempie. Z jej gardła wydobyło się jęknięcie, jakby się dławiła. 

Do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu…  

Pochłaniała mnie do samego końca. Ugiąłem nogi w kolanach i zacząłem odpowiadać na jej ruchy przeciwstawnymi posunięciami. Teraz poruszaliśmy się w nieco wolniejszym, ale dłuższym, głębszym tempie. 

To było niesamowite. Tak bosko było walić ją w tę młodą buzię. Zatrzymała się, a ja przejąłem na chwilę inicjatywę. Poruszałem się w tył i przód: płynnie, dynamicznie, do samego końca. Bez pośpiechu pchnięcie za pchnięciem. 

Przyjmowała mnie z cichym westchnieniem, bez większego protestu. Pochyliła się w moją stronę, a ja przyspieszyłem. Zacząłem ruchać bardziej zdecydowanie. Słyszałem tylko jej głośniejsze stęknięcia. 

Pewnym momencie coś mi odwaliło. Nie wiem, dlaczego to zrobiłem. Wziąłem aparat z komody, ustawiłem ją w kadrze i zrobiłem zdjęcie. Na ekraniku widziałem samą jej twarz z moim grubym fiutem w ustach. Uwolniła mnie i zaczęła lizać samą żołądź. 

Obserwowałem wszystko w obiektywie elektronicznego aparatu. Świadomość, że te wszystkie zdjęcia mogą trafić w niepowołane ręce, wywoływała zimne dreszcze na moich plecach, ale to wszystko było jeszcze bardziej podniecające. Chciałem brnąć w to do samego końca, niezależnie od skutków, jakie mogłyby mnie spotkać. 

Koniec mojego pytona był umazany w jej ślinie. Bawiła się nią. Dłońmi rozprowadzała po całej długości mojego narzędzia. Cały czas starałem się ją trzymać w kadrze, by wykonać jak najlepsze ujęcia. 

Pochłania mnie i wypuszczała, pochłaniała i wypuszczała… To, że byłem zajęty telefonem, zmniejszyło trochę moje napięcie i byłem w stanie wytrzymać dłużej ten zestaw podniecających pieszczot. Nie byłem jednak w stanie powiedzieć, jak długo jeszcze może to potrwać. Obydwoje pogrążaliśmy się z tym do samego końca. 

Znów rozpoczęła szybsze bardziej zdecydowane ruchy swoją głową. Poruszała się do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu. Później znów zaczęła szarpać głową na boki i wykonywać półobroty. To było jeszcze fajniejsze. 

W pewnym momencie uwolniła mojego drąga i zastygła z szeroko otwartymi ustami. Między jej językiem a głowicą mojego kutasa ciągnęły się pajęczyny gęstej śliny. Miała zamknięte oczy i była pochłonięta tym, co robi. 

Ponownie wzięła go w swoje gorące wnętrze. Wykonałem kolejne zdjęcie. Tak, jak poprzednio zaczęła poruszać głową do przodu i do tyłu. Cały czas miałem ją na celowniku. Była tego świadoma, grała niczym wytrawna aktorka. Pochłaniała mnie i wypuszczała, pochłaniała i wypuszczała… Robiła to z zapamiętaniem z pełną oddania troską.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...