Szukaj na tym blogu

15 listopada 2022

Zakład

4. Fiuta pokaże! 


Odwróciła się bokiem, usiadła na jednym pośladku i zarzuciła nogę na nogę.

-Jakich wybrykach? 

-Nie pamiętasz?!

-Ach, tak.

-Właśnie.

-Wiem, ale twierdzę, że wszystko to zmyśliłaś.

Podjęła wyzwanie. Uniosła wysoko głowę, przerzuciła włosy przez ramię i uważnie mi się przyjrzała. 

-Orzesz ty! I co?! - krzyknęła.

Odwróciła się przodem i plecami wsparła o brzeg siedzenia. Miałem się chyba wystraszyć, jednak to nie poskutkowało.

-O to chcę się z wami założyć, - powiedziałem triumfalnie.

Podszedłem do Oli i bezwstydnie się na nią gapiłem. Odpowiadała takim samym bezczelnym spojrzeniem. Teraz już nie było odwrotu. Wszystko zmierzało do jednego celu. 

-Dobra, ja się zakładam, - odburknęła.

Jedną ręką drażniła swoje usta a drugą, nerwowo próbowała ściągnąć materiał spodenek wzdłuż ud tak, by zakryć, chociaż część tego niesamowitego widoku. 

-Zaraz, zaraz, o co?! - zreflektowała nagle.

Z jednej strony grałem rolę twardego faceta, a z drugiej, jak lękliwy złodziej, kradłem spojrzeniem wszystko, co się dało. Chociaż, muszę się przyznać, że było warto. Przez cienki materiał majteczek prześwitywał delikatny bober jej cipeczki. 

-Patrzcie, na tej ławie kładę pięćdziesiąt złotych. Chcecie? - rzuciłem, jakbym już wygrał ten pojedynek. 

Edyta, która zmierzała w stronę drzwi, spojrzała zachłannie przez ramię.

-Pięć dych, nasze?! - westchnęła z zachwytem. 

Jej oczy błyszczały a usta złożyły się, jak do pocałunku.

-Zaraz, zaraz, nie tak szybko! - warknąłem.

Ola już wstawała z wersalki.

-Co?! - spytała zaskoczona.

Jedną nogę trzymała na podłodze a drugą jeszcze na oparciu.

-Najpierw musicie się trochę postarać, - powiedziałem nieco spokojniejszym tonem.

Jej oczy wyrażały wszystko, potrzebowała pieniędzy.

-A tak. No jasne, - powiedziała, jakby była wstanie zrobić wszystko, cokolwiek powiem.

Prawie czarne włosy opadły do przodu, zakrywając połowę twarzy. Czułem się, jak ten osiołek z bajki, któremu dano i owies i siano, już żonglowałem w myślach, którą wyrucham pierwszą.

-Która twierdzi, że widziała fiuta? - zwróciłem się do wszystkich.

Gra przekroczyła punkt krytyczny, nie mogłem już jej przerwać. Wiedziałem, że jeśli nie dam im tej kasy, to, w końcu same ją sobie wezmą, a nie mogłem jej dać, nie osiągając wcześniej swojego celu.

Ola zgłosiła się pierwsza.

-Ja.

Jej obcisłe szorty zawiesiły się na biodrach, pozostawiając pośladki przykryte jedynie półprzezroczystą koronką majteczek. Edyta, nie odrywając wzroku od niebieskiego banknotu, wykonywała półobrót. 

-Ja też, - przytaknęła.

-A ty Iza? - zwróciła się do koleżanki Ola.

Iza zsunęła się z fotela, wygięła do tyłu i oparła na dłoniach. 

-Noooo… mmmm… - mruczała.

Szeroko rozłożyła nogi, jakby za chwilę miała przyjąć mnie między nimi. 

-Iza?! - niecierpliwiła się Ola.

-Och… no wiesz…

Rudowłosa piękność postawiła stopy na palcach i balansowała ciężarem całego ciała. Przy okazji wypięła piersi daleko do przodu. 

-Eeeeee… - zacięła się.

Musiała nie mieć stanika, bo sutki mocno napinały cienki materiał jej bluzki.

-Gadaj wreszcie!

-No też, - odpowiedziała niezdecydowanie.

Przechyliła głowę na jeden bok, a skóra na jej szyi naciągnęła się, odbijając fioletową tętnicę. Bez problemu mogłem dostrzec, jak pulsuje w niej wzburzona krew. 

-To dobrze, - powiedziałem.

-Co, dobrze? - dopytywała z lękiem w oczach.

-Za chwilę to sprawdzimy, - ciągnąłem.

Była bardzo wystraszona. Spomiędzy burzy rudych włosów patrzyła na mnie pięknymi, kasztanowymi oczami. 

-Poważnie?

Skrzywiłem twarz.

-Jak najbardziej. Nie mam zamiaru żartować. 

Raptownie drgnęła. 

-O w mordę!- jęknęła z paniką w głosie. 

Ola wybuchła śmiechem.

-Co?! 

-Fiuta pokaże! - wyrzuciła z niekontrolowanym entuzjazmem. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...