4. Fiuta pokaże!
Odwróciła się bokiem, usiadła na jednym pośladku i zarzuciła nogę na nogę.
-Jakich wybrykach?
-Nie pamiętasz?!
-Ach, tak.
-Właśnie.
-Wiem, ale twierdzę, że wszystko to zmyśliłaś.
Podjęła wyzwanie. Uniosła wysoko głowę, przerzuciła włosy przez ramię i uważnie mi się przyjrzała.
-Orzesz ty! I co?! - krzyknęła.
Odwróciła się przodem i plecami wsparła o brzeg siedzenia. Miałem się chyba wystraszyć, jednak to nie poskutkowało.
-O to chcę się z wami założyć, - powiedziałem triumfalnie.
Podszedłem do Oli i bezwstydnie się na nią gapiłem. Odpowiadała takim samym bezczelnym spojrzeniem. Teraz już nie było odwrotu. Wszystko zmierzało do jednego celu.
-Dobra, ja się zakładam, - odburknęła.
Jedną ręką drażniła swoje usta a drugą, nerwowo próbowała ściągnąć materiał spodenek wzdłuż ud tak, by zakryć, chociaż część tego niesamowitego widoku.
-Zaraz, zaraz, o co?! - zreflektowała nagle.
Z jednej strony grałem rolę twardego faceta, a z drugiej, jak lękliwy złodziej, kradłem spojrzeniem wszystko, co się dało. Chociaż, muszę się przyznać, że było warto. Przez cienki materiał majteczek prześwitywał delikatny bober jej cipeczki.
-Patrzcie, na tej ławie kładę pięćdziesiąt złotych. Chcecie? - rzuciłem, jakbym już wygrał ten pojedynek.
Edyta, która zmierzała w stronę drzwi, spojrzała zachłannie przez ramię.
-Pięć dych, nasze?! - westchnęła z zachwytem.
Jej oczy błyszczały a usta złożyły się, jak do pocałunku.
-Zaraz, zaraz, nie tak szybko! - warknąłem.
Ola już wstawała z wersalki.
-Co?! - spytała zaskoczona.
Jedną nogę trzymała na podłodze a drugą jeszcze na oparciu.
-Najpierw musicie się trochę postarać, - powiedziałem nieco spokojniejszym tonem.
Jej oczy wyrażały wszystko, potrzebowała pieniędzy.
-A tak. No jasne, - powiedziała, jakby była wstanie zrobić wszystko, cokolwiek powiem.
Prawie czarne włosy opadły do przodu, zakrywając połowę twarzy. Czułem się, jak ten osiołek z bajki, któremu dano i owies i siano, już żonglowałem w myślach, którą wyrucham pierwszą.
-Która twierdzi, że widziała fiuta? - zwróciłem się do wszystkich.
Gra przekroczyła punkt krytyczny, nie mogłem już jej przerwać. Wiedziałem, że jeśli nie dam im tej kasy, to, w końcu same ją sobie wezmą, a nie mogłem jej dać, nie osiągając wcześniej swojego celu.
Ola zgłosiła się pierwsza.
-Ja.
Jej obcisłe szorty zawiesiły się na biodrach, pozostawiając pośladki przykryte jedynie półprzezroczystą koronką majteczek. Edyta, nie odrywając wzroku od niebieskiego banknotu, wykonywała półobrót.
-Ja też, - przytaknęła.
-A ty Iza? - zwróciła się do koleżanki Ola.
Iza zsunęła się z fotela, wygięła do tyłu i oparła na dłoniach.
-Noooo… mmmm… - mruczała.
Szeroko rozłożyła nogi, jakby za chwilę miała przyjąć mnie między nimi.
-Iza?! - niecierpliwiła się Ola.
-Och… no wiesz…
Rudowłosa piękność postawiła stopy na palcach i balansowała ciężarem całego ciała. Przy okazji wypięła piersi daleko do przodu.
-Eeeeee… - zacięła się.
Musiała nie mieć stanika, bo sutki mocno napinały cienki materiał jej bluzki.
-Gadaj wreszcie!
-No też, - odpowiedziała niezdecydowanie.
Przechyliła głowę na jeden bok, a skóra na jej szyi naciągnęła się, odbijając fioletową tętnicę. Bez problemu mogłem dostrzec, jak pulsuje w niej wzburzona krew.
-To dobrze, - powiedziałem.
-Co, dobrze? - dopytywała z lękiem w oczach.
-Za chwilę to sprawdzimy, - ciągnąłem.
Była bardzo wystraszona. Spomiędzy burzy rudych włosów patrzyła na mnie pięknymi, kasztanowymi oczami.
-Poważnie?
Skrzywiłem twarz.
-Jak najbardziej. Nie mam zamiaru żartować.
Raptownie drgnęła.
-O w mordę!- jęknęła z paniką w głosie.
Ola wybuchła śmiechem.
-Co?!
-Fiuta pokaże! - wyrzuciła z niekontrolowanym entuzjazmem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz