11. Stara dziwka.
Błyskawicznie naciągnęła wdzianko. Na jej policzkach pojawiły się słodkie rumieńce i niewinny uśmiech. Zmarszczyłem brwi i spojrzałem na swojego kutasa. Chciałem wyglądać bardziej srogo.
-Każda z was musi go ścisnąć w swojej rączce.
-Nie. Co to, to nie, - zaprotestowała, choć jakoś tak słabo.
-Tak Olu, tak, - powtórzyłem.
Stanęła na wprost mnie, rozrzuciła włosy na ramionach, a później splotła dłonie na szyi i patrzyła. Zmrużyła oczy, uchyliła usta, widać było, że tak naprawdę, jest niesłychanie podekscytowana.
-Poważnie?
-Co?
-Mówisz poważnie?
Opuściła ręce i znowu, niby przypadkiem rozpięła guzik swoich spodenek. Tym razem pociągnęła materiał tak mocno, że odsłoniła białe, delikatne majteczki. Jeszcze raz zmarszczyłem brwi.
-Czy ja wyglądam na kogoś, niepoważnego? - powiedziałem spokojnie.
Pokręciła głową. Mój fiut sterczał, jak gruby twardy pal. Chwyciłem go w garść i podszedłem najpierw do blondynki. Ta wydarła się, jakby ktoś obdzierał ją ze skóry.
-Bierz! - pomimo jej krzyku nakazałem tonem nieznoszącym sprzeciwu.
-Hahaha… nieeee… - broniła się.
-Dawaj łapę! - powtórzyłem bardziej dobitnie.
-Pojebało cię! Nie!
Natychmiast schowała obydwie ręce za siebie.
-Dawaj, mówię!
-Nie, nie!
Odsunęła się jeszcze bardziej.
-Łapa! - krzyknąłem.
Poddała się. Skuliła się, jak małe dziecko, ale wciąż nieśmiało protestowała. Miała jeszcze nadzieję.
-Nie proszę…
-Za późno. Dawaj. Już. - byłem coraz bardziej stanowczy.
W końcu nie wytrzymałem, chwyciłem ją za nadgarstek.
-Ja już ci pokażę, ty mała dziwko! - warknąłem.
-Nie, nie, nie! - piszczała, ale jej opór był stosunkowo słaby.
-Ja ci pokażę, jak się trzyma penisa!
Na siłę wyprostowałem jej palce i zacisnąłem na moim kutasie.
Nagle wszystko jakby się zatrzymało.
-Oooooch! - westchnęła, widząc, że to się stało.
Uśmiechnąłem się z triumfem.
-I co, to wcale nie takie straszne, prawda?
Patrzyła na swoją rączkę zamkniętą na moim kabanosie i cała się trzęsła. Nie wiem, czy ze strachu, czy z podniecenia. Może jedno i drugie.
-Och, och, och! - wzdychała tylko.
-Podoba się? - spytałem już bardziej spokojnie.
Dygocząc, pokiwała głową, jej policzki w całości pokryły się rumieńcem. Po chwili pozwoliłem jej zwolnić uścisk.
-No to co, teraz ty? - zwróciłem się do czarnej.
-Iiiiiiiii hahahaha! - usłyszałem tylko.
-Też będziesz tak się stawiać? - powiedziałem, marszcząc brwi.
-Nie, no nie. Jasna cholera!
-Olka, weź go. Nie bój się, - próbowała podtrzymać ją na duchu Edyta.
-Coś ty? Pogięło cię?!
-Ale… naprawdę. Nawet taki milutki w dotyku.
-Stara dziwka! Przestań, jak ty mogłaś?!
-Hehehe… on tylko tak wygląda. Wiesz, jak nie możesz, to zamknij oczy.
Czarnulka spojrzała na mnie i przełknęła ślinę. Uśmiechnąłem się serdecznie.
-No dobra. Może to nie takie głupie.
Przymknęła powieki. Chyba poskutkowało, bo uspokoiła się nieco.
-Tylko nie patrz, - odezwałem się.
Chwyciłem jej rękę i wierzchem potarłem o parującego już kutasa.
-Och. Już? - spytała niepewnie.
Mruknąłem zachęcająco, ale nie otwierała oczu.
-Mam go?
-Nooo i co?
-Och, fajny.
Wreszcie uniosła powieki. Osiągnąłem zamierzony cel. Drugi etap był skończony i zamierzałem przejść do trzeciego. Byłem tak podekscytowany, że nie zamierzałem czekać.
-Wiecie co? - spytałem tajemniczo.
Uważnie na mnie patrzyły. Ta gra zaczynała mi się coraz bardziej podobać, efekty przerastały moje pierwotne zamierzenia.
Edyta weszła z nogami na fotel i usadowiła się bokiem. Po chwili oparła ramionami o wezgłowie. Rozciągnęła usta w szerokim uśmiechu, ukazując rząd białych zdrowych zębów.
-Co? - spytała krótko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz