34. Erotyczny taniec.
Przestępowała z nogi na nogę. Za każdym ruchem zbliżała się do kraty. Uchyliła usta. Nie wiem, co to było. Chyba zobaczyłem coś w rodzaju uśmiechu. Chociaż to wcale nie musiało być uśmiechem. Była jak dzikie zwierzę, jak drapieżnik, który oblizuje się na widok smakowitej zdobyczy.
W pewnym momencie znalazła się dość blisko. Wlepiłem wzrok w jej pizdę. Nie umiałem się powstrzymać. To było ode mnie silniejsze. Z pionowego cięcia wysuwały się delikatnie pomarszczone płatki. Laska była podniecona. Poczułem zapach kobiety gotowej na seks. Zatrząsłem się, ale tym razem nie ze strachu tylko z podniecenia. A może to było i jedno i drugie? Fujara między moimi nogami sterczała jak sztywny kołek.
"Pizda, pizda, pizda…" - myślałem gorączkowo. Chciało mi się ruchać i nie umiałem się temu oprzeć. Zastanawiałem się skąd we mnie tyle energii i dlaczego tak trudno uzyskać mi całkowite zaspokojenie w tej dziedzinie. Może to była ta wszechobecna nagość i jej świadomość?
Odwróciła się bokiem i stojąc przy okratowaniu, oparła się o ścianę. Wszystko odbywało się w absolutnej ciszy. Słychać było jedynie stukanie jej obcasów o twardy beton. Tak jakby miała to być jakaś tajemnica.
Moja cela była bardzo mała tak. Koja, na której się znajdowałem była jakiś metr od metalowych prętów. Siedziałem z nogami podciągniętymi pod brodę. Kutas szalał między udami. Wiedziałem, że muszę zmienić pozycję. Wiedziałem, że w końcu i tak to zrobię. Opierałem się.
"Ruchać, ruchać, ruchać…" - to jedno kołatało mi się w głowie, - "Ruchać teraz, wyruchać tę skośnooką laskę." Wiedziałem, że tego chcę, że to się stanie już za chwilę, że nic mnie przed tym nie powstrzyma.
Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. Patrzyła na mnie z wyczekiwaniem. Jej buzia była bardziej okrągła niż trójkątna, policzki i usta pełne. Błyszczące oczy zdawały się prześwietlać mnie na wylot. Odwróciła się przodem i podeszła do samych krat. Miałem wrażenie, że czytam jej zamiary, a ona wie, jak bardzo jestem podniecony.
Jedną ręką chwyciła za metalowy pręt i zaczęła się wyginać jak w jakimś erotycznym transie. Powoli, spokojnie i podniecająco. Wszystko to przed moimi oczami, wszystko to tak blisko. Mimowolnie zsunąłem się z leżaki na betonową posadzkę i obserwowałem to co wyczynia od dołu.
Dało mi to całkiem nową perspektywę. Podniecałem się coraz szybciej i coraz mocniej. Patrzyłem na jej gołą cipkę na jej jędrne nie za duże cycki i na jej zgrabną sylwetkę obleczoną w siateczkowy czarny strój i pragnąłem jej coraz bardziej.
"Cipka, cipka, cipka… Jej cipka", - myślałem. Tak bardzo jej chciałem, tak bardzo mi się podobała, nie wiedziałem, co mam myśleć, gdzie patrzeć, nie chciałem tam patrzeć, a jednak patrzyłem. Nie potrafiłem inaczej.
Wiła się jak wąż boa, wywijała tyłeczkiem na wszystkie strony, seksownie, w ciszy, a ja patrzyłem. Kurwa, miałem na to patrzeć. Miałem się podniecać i tyle. To miało trwać tak długo, jak ona tego zechce. Wiedziałem to. Nie trzeba było mi tego tłumaczyć. Nie miałem pojęcia kiedy to się skończy i jaki będzie finał tej gry.
Dziewczyna była napalona bardziej, niż mi się na początku zdawało. Na swoim kostiumie miała naszywkę ze znakiem policji. Więc to także było na ich wyposażeniu. Chyba coś takiego też im dawali. Ale najprawdopodobniej nie były ich mundury. Nie wiedziałem tego. Nie mogłem wiedzieć. Zresztą chuj mnie to interesowało. W tej chwili ciekaw byłem zupełnie czegoś innego. Nasienie w moim kutasie domagało się natychmiastowego uwolnienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz