29. Odczytanie paragrafów.
Zrobiło się trochę zimno i tylko dlatego dały mi jakiś szlafrok. Niestety nie pozwoliły mi go zawiązać w pasie tak, że całe moje wielkie i podniecone przyrodzenie dumnie paradowało na wierzchu. Miałem się do tego przyzwyczajać i zaakceptować bez zadawania zbędnych pytań. Od samego początku wywierana była na mnie presja. Cały czas słyszałem nakazy, zakazy i ostrzeżenia. Czułem, że jeżeli zacznę się stawiać, mogę mieć o wiele większe kłopoty, niż do tej pory. Nie robiłem więc tego.
Siedziałem na drugim krześle, takim samym, równie niskim i niewygodnym, ale to było inne pomieszczenie. Byłem przesłuchiwany, czy raczej może straszony tym, co mi grozi za to, co ich zdaniem zrobiłem, lub czego nie zrobiłem i za to kim w ogóle byłem. Trzeba zaznaczyć, że to nie było przyjemne. Czułem się tak, jakbym w ogóle nie miał żadnych praw. Z drugiej strony morze tak było.
Mimo wszystko odruchowo bardziej niż świadomie złączyłem poły szlafroka, co spotkało się z ostrym spojrzeniem pani komisarz. Nie chciałem jej denerwować, dlatego wróciłem do poprzedniej pozycji. Czułem się bardzo głupio, bo ona była jeszcze bardziej podniecająca niż te dwie policjantki wcześniej. Uparcie zastanawiałem się, jak to się działo, że one wszystkie były takie niesamowicie zgrabne i ładne. W tej chwili mój kutas może nie był jakoś specjalnie naprężony, ale cały czas gotowy, jakby w półzwodzie, w każdej chwili skory do gorących figli.
Pani komisarz miała oczy wlepione w dokumenty i po kolei odczytywała paragrafy. Robiła to spokojnie. Widać było, że nie ma do mnie żadnych pretensji czy uprzedzeń.
-Takie jest prawo, - tłumaczyła.
“Wasze prawo” - pomyślałem, ale nie odważyłem się powiedzieć tego na głos.
Była to babka przed czterdziestką, nieco puszysta, o ciemnych długich spiętych na czubku głowy włosach, szerokich biodrach, dużych piersiach i dość ładnej twarzy. Można powiedzieć, że była to typowa naturalnie wyglądająca kobieta bez sztucznych dodatków. Na nosie miała seksowne okulary, które jeszcze bardziej podkreślały jej urok i powab.
Muszę powiedzieć, że nie bardzo słuchałem. Zajęty byłem nalewaniem sobie wody i podjadaniem słodkich ciasteczek ustawionych na niewielkim stoliczku tuż obok mnie. Musiałem to robić, bo w innym wypadku mój wzrok cały czas błądził po jej nagim podniecającym ciele, a z tym czułem się jeszcze gorzej.
-Czy ty mnie słuchasz? - dotarło do mnie z drugiego krzesła.
-Tak, tak, oczywiście, - odpowiedziałem.
W końcu na talerzyku nie zostało już żadne ciasteczko, a szklanka z wodą była pusta. Oparłem się i z niepokojem obserwowałem, jak mój kutas unosi się i opada, cały czas grubiejąc i nabierając pełnych rozmiarów. Uniosłem jedną nogę, tą z jej strony, zgiąłem ją w kolanie, a stopę ustawiłem na brzegu krzesła. Nie było mi zbyt wygodnie, ale w ten sposób zasłoniłem moją wielką już fujarę przed jej ukradkowymi spojrzeniami. Mimo wszystko część starych odruchów pozostała.
Czytając, spojrzała na mnie, ale nic nie powiedziała. Byłem coraz bardziej zdesperowany. Szerzej rozsunąłem kolana, chcąc zminimalizować napięcie i mając nadzieję, że mój fiut nieco zmniejszy swoje rozmiary. To jednak niewiele pomagało. Byłem zbyt podniecony i zanosiło się na kolejny numerek.
“Czy ja już na zawsze jestem zdany na taki styl życia, że z każdą napotkaną laską muszę się bzykać?” - pomyślałem, ale wychodziło na to, że tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz