Szukaj na tym blogu

2 stycznia 2023

Miasto kobiet.

9. Ja rzeczywiście chciałem ją zerżnąć. 


Przed sobą miałem bardzo atrakcyjną laskę, która groziła mi pistoletem tylko dlatego, że nie chciałem uprawiać z nią seksu. Paranoja? A morze nie? Może marzenie każdego faceta. No cóż. Chyba każdy z nas chciałby trafić do świata, gdzie można uprawiać seks bez żadnych ograniczeń. 

Konsekwencje? Na tę chwilę konsekwencji jeszcze nie znałem i nie wiedziałem, czy jakiekolwiek istnieją. Jednak biorąc pod uwagę to, co już widziałem do tej pory konsekwencje mogły mnie spotkać szybciej jeśli bym tego nie zrobił niż zrobił. Ta młoda dziewczyna w tej chwili zaczynała doprowadzać mnie do pasji. 

Była ładna. Dużo ładniejsza niż mi się na początku zdawało. Stała przede mną blisko, może metr, może dwa. Nie więcej. W tej chwili jej dłoń z bronią zwisała swobodnie do dołu. Chociaż pod tym względem mogłem odetchnąć swobodniej. 

Nie oznaczało to jednak, że ona cokolwiek chciała mi podarować. Nie było tego po niej widać. Tak czy inaczej, pobudzała mnie, podniecała jak jasna cholera. W jej twarzy było coś, co nie pozwalało mi patrzeć w inną stronę. Nie wiem, być może tylko mi się tak zdawało. Jednak samo wrażenie było piorunujące, a mimo to niesłychanie przyjemne. 

Pochyliła głowę i patrzyła na mnie z ukosa, czujnie badając swoim spojrzeniem. Miała delikatną twarz. W zarysie trójkątną bardzo kształtną i harmonijną. Jej cera była wypielęgnowana, delikatnie lśniąca, bez śladu przebarwień czy nierówności. Nos mały, prosty, oczy duże, brązowe z ciemną oprawą. 

Dopiero teraz zorientowałem się, że jej blond włosy są barwione. Kiedy dokładniej się przyjrzałem, zobaczyłem niewielkie odrosty przy samej skórze. W jej twarzy było coś jeszcze, coś, na co na samym początku nie zwróciłem uwagi. Jednak to coś nie dawało mi spokoju aż do tej pory. 

Były to jej usta. Niesamowite, jakby zapraszające do zbliżenia, do pocałunku, do gorącego namiętnego pocałunku. Delikatnie wywinięte, wilgotne i lśniące, z nieco uniesionymi jak w uśmiechu kącikami. Kto wie, może rzeczywiście ona się uśmiechała. Trudno było mi to w tej chwili ocenić. Sytuacja była już i tak wystarczająco dziwna i niedorzeczna. Jej usta były wpisane w delikatny zarys szczęki i wąski harmonijny podbródek. 

Ja rzeczywiście chciałem ją zerżnąć, wyruchać i pozostawić bez sił, całkowicie omdlałą. Powstrzymywały mnie tylko jakieś głupie konwenanse, które, zdaje się, tutaj w ogóle nie obowiązywały. Jeżeli rzeczywiście ona tak bardzo tego chciała, to dlaczego miałbym jej tego odmawiać. Patrząc na nią, już wyobrażałem sobie, jak wkładam mojego fiuta wszędzie, gdzie popadnie, jak zalewam całe jej ciało moim gorącym aromatycznym nasieniem. A to była dopiero jej twarz.

-Grzeczny chłopczyk, - odezwała się cicho, ale na tyle wyraźnie i dobitnie, bym słyszał każde słowo, - Już nie będziesz sprawiał problemów, prawda? 

W odpowiedzi pokiwałem tylko głową. Nie mogłem wydusić z siebie ani słowa. W środku wrzałem. Całe moje jestestwo się gotowało. Pasja, zawziętość, energia seksualna, podniecenie, a jednocześnie duża dawka wstydu, pruderii, niepewności mieszały się ze sobą w piorunującym, wybuchowym koktajlu, który już za chwilę miał dać o sobie znać. Boże jak ja bardzo jej pragnąłem, jak mocowałem się w sobie, żeby się na nią nie rzucić. 

-Wiesz, co masz robić, prawda?, - powiedziała spokojnym, ale pewnym siebie głosem, -  Mam nadzieję, że zrobisz to dobrze.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...