Szukaj na tym blogu

24 stycznia 2023

Miasto kobiet.

31. Klęczała u moich stóp.


Przestałem się dotykać. Opuściłem ramiona luźno wzdłuż ciała, nogi stały równo obok siebie, nie zasłaniając niczego. Ścisnąłem nawet jaja udami, a kutas w odpowiedzi wyprężył się na baczność. Zaprezentował w całej okazałości swoje rozmiary i kształt. Unosił się i opadał delikatnie, jakby zachęcając, by się nim zajęła. 

Zaskoczyła mnie swoim zachowaniem. Przystawiła krzesło tak blisko, że prawie mnie dotykała. Bez zastanowienia wziąłem się do roboty. Zrobiłem to szybko zachłannie i z niesamowitym podnieceniem. Pochyliłem się w jej stronę i rzuciłem na jej wielkie cycki. Były jak ogromne miękkie poduchy. Wpadłem w nie twarzą i zacząłem ssać sutki: łapczywie, najpierw jeden, później drugi. Traciłem kontrolę i nic mnie to nie obchodziło. Pachniały mlekiem i potem, smakowały przednie. Byłem wniebowzięty. 

Kiedy opierała się o mnie, a nasze usta spotkały się w namiętnym gorącym pocałunku, moje dłonie szukały już jej najczulszych miejsc. Wkrótce trafiłem na cipeczkę. Była czarna i gęsto owłosiona, ale oszałamiająco podniecająca. Bezceremonialnie zatopiłem palce w gorącym wilgotnym wnętrzu, a ona tylko cicho westchnęła. 

Oczywiście już po chwili klęczała u moich stóp i z zapałem ciągnęła druta. Trzymała go pewnie, śmiało obracała dłonią, skręcając wokół własnej osi. Ciemniało mi przed oczyma, ledwie oddychałem i nie miałem odwagi zaprotestować. Jej ciemne długie włosy rozpadły się na wszystkie strony i muskały moje podbrzusze, co jeszcze bardziej mnie podniecało. 

Wielki gruby łeb ledwie mieścił się w jej małej buzi, ale starała się, jak mogła. Widać było, że ma spore doświadczenie. Obserwowanie jak gruba żyła chowa się za krawędzią jej ust było tak samo przejmujące jak doświadczanie bodźców dotykowych. Kręciło mi się w głowie tak mocno, iż miałem wrażenie, że za chwilę popłynę w ciemny bezmiar wszechświata. 

Kiedy legła na podłodze byłem pewny, że nie ma żadnych szans. Teraz to ja miałem przekonać ją do swoich umiejętności, pokazać jej, co potrafię i w niczym się nie ograniczać. Kutas wjechał w pizdeczkę niczym pociąg w ciemny tunel, szybko zdecydowanie i bez najmniejszego oporu. Była mokra, jak trzeba, gorąca i ciasna. Była spełnieniem moich pragnień. 

Bez najmniejszego namysłu rozpocząłem szybką i zdecydowaną akcję moim tyłkiem. Wchodziłem i wychodziłem, raz za razem dobijając do samego końca. Ciasna dziura przyjmowała mnie z cichym mlaskaniem. W powietrzu znów uniósł się ten charakterystyczny zapach, a ja czułem, że wszystko jest na właściwym miejscu. 

Po jakimś czasie leżała na plecach. Uniosła nogi wysoko do góry, wpuszczając mnie w środek i zachęcając do jeszcze bardziej zdecydowanej zabawy. Cicho pojękiwała. To było jak kwilenie szczeniaka. Moje jaja rozgniatały się na jej kakaowym oczku. Nie chciałem stracić ani jednego doznania więc skupiałem się na tym, co się działo, mając nadzieję, że potrwa to jak najdłużej i że zakończy się tak samo cudownie jak wcześniej albo i jeszcze lepiej. 

Uniosła wyżej głowę i podparła się na łokciach. Nasze usta znów spotkały się w gorącym pocałunku. W jej oczach widziałem szaleństwo podniecenia. Ona nad niczym już nie panowała. Chciała tylko zaspokoić ją do samego końca. 

-Ooooch, ooooch, taaak, ooooo taaak, - dyszała mi w twarz między pocałunkami. 

Po chwili już siedziała na mnie okrakiem. Dopadła mnie tyłem. Nie zważając na to czy jest mi wygodnie, aby szybciej, wlazła na mnie i nadziała się na moje wielkie sterczące narzędzie. Ogarnęło  mnie cudowne słodkie uczucie. Wyrzuciłem powietrze z płuc i nie mogłem go już zaczerpnąć. Nasze jęki i westchnienia mieszały się w coraz głośniejszym chórze. Razem dochodziliśmy do jednego wspólnego celu. Podskakiwała niczym piłka. Wbijałem się w nią, że bolało. Kolejny orgazm zbliżał się szybko i miał być bardzo gwałtowny. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...