35. Ciągnie druta, wali konia.
W pewnym momencie zniknęła za rogiem. Kiedy wróciła, stałem już przy kracie ze sterczącym kutasem i podnieceniem graniczącym z obłędem. Teraz zachowywała się już inaczej, ale z drugiej strony mogło mi się tylko tak wydawać. Niczego nie mogłem być już pewnym. Patrzyła w dół, na moją sterczącą fujarę. Patrzyła jak na rzecz, z zainteresowaniem tak jakby mogła ją kupić albo po prostu sobie wziąć.
-O Boże, - westchnąłem.
Zbliżyła się. Była drobniejsza i bardziej zgrabna niż mi się na początku zdawało. Chociaż może to była zasługa mojego postrzegania i mojego podniecenia. Nie mam pojęcia. Teraz wszystko mogło się zdarzyć.
Podeszła do samej kraty. Bardzo powoli, tak jakby sunęła po podłodze. Drżałem w oczekiwaniu na to, co się za chwilę stanie.
Po chwili padła na kolana. Kiedy klękała, nie odrywała wzroku od mojego fiuta. Uważnie śledziła każdy najmniejszy bodaj ruch. Jej uwaga była skupiona na tym, co się ze mną dzieje. Jej twarz znajdowała się dokładnie na wysokości mojego penisa. Już sama myśl o tym napawała mnie podniecającym dreszczem.
Nie wytrzymałem. W ostatnim momencie sam wystawiłem go za kraty tak, żeby mogła dosięgnąć i czekałem. To wszystko działo się powoli, ale płynnie.
Sekundę później trzymała go w swojej dłoni. Obejmowała i powoli zbliżała swoje usta do lśniącej wypolerowanej głowicy. Nie miałem pojęcia, ile jeszcze wytrzymam. Bałem się, że już teraz się spuszczę. Byłem niesamowicie podniecony.
Ostrożnie chwyciła go jedną ręką. Patrzyła z namaszczeniem. Później dołączyła drugą dłoń i zsunęła skórę. Poczułem słodkie, gorące mrowienie i jeszcze bardziej miałem ochotę się spuścić. Czułem się skrępowany, że tego chcę, a jednak tego chciałem. O tak, spuścić się na jej rączki, na te malutkie zwinne rączki. Czułem się jak jakiś zboczeniec, ale to jeszcze bardziej mnie podniecało.
Poczułem tam jej usta. Trudno to opisać, wyrazić słowami to odczuwałem. To ciepło i słodycz były nie do ogarnięcia. Może dlatego, że przed chwilą usłyszałem te straszne rzeczy. Może na zasadzie przeciwwagi. Może potrzebowałem zapomnienia, poczucia bezpieczeństwa. Nie wiem.
Malutkie, ciepłe usteczka przyjmowały mnie z ochotą, a ja z rozkoszą oddawałem się w ich posiadanie, a ja nie zamierzałem niczego zostawiać dal siebie. Dziewczyna doskonale wiedziała, jak się do tego zabrać. Po plecach biegały mi gorące dreszcze. Szybko. Jeden za drugim.
Pochłonęła go. Ssała głowicę jak lizaka. Jeszcze bardziej zbliżyłem się do kraty. Dość szybko było to już fachowe i wprawne robienie laski. Zajmowała się nim do połowy długości. Zaciskała sprężyście swoje gorące usteczka. Kręciło mi się w głowie. Coraz trudniej było mi utrzymać się na nogach.
Pracowała głową: do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu. Poruszała się jak wąż, jak kot. Przykleiłem się do kraty, oddając się w posiadanie tej młodej zgrabnej Azjatki. Popłynąłem. Nie wiem, ile to trwało. Pewnie nie długo. Chociaż mnie wydawało się, że całą wieczność. Jednak nie doszło do orgazmu.
Przerwała, by przejść do roboty ręcznej. Zaczęła poruszać skórą na moim kutasie. Bardzo sprawnie. Cały czas trzymała usta bardzo blisko, tak blisko, że czułem jej oddech. Roiło mi się gorąco, słabo, chciałem orgazmu teraz, już w tej chwili i nic więcej mnie nie obchodziło, ale na razie nie mogłem na niego liczyć.
Później znów wzięła go w swoje usta. Cały czas poruszała skórą w tę i z powrotem w tę i z powrotem. Rozkosz ogarniała całe moje ciało. Dygotałem. Robiła to coraz mocniej, coraz bardziej zdecydowanie. Wiedziała, że dłużej już nie dam rady wytrzymać i chciała, aby to stało się teraz w tym momencie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz