21. Bezdomny samiec? W takim razie do uśpienia.
Pobladły ze strachu, zlany zimnym potem chcąc nie chcąc zacząłem ściągać z siebie koszulkę a później spodnie. Miałem jeszcze nadzieję, że to wszystko, że zostanę, chociaż w bieliźnie. Niestety, kiedy byłem w slipach, usłyszałem:
-To też.
Serce mi waliło, podniecenie rosło.
-No dobra, okej. Już ściągam.
Zdjąłem resztę. To było głupie, ale niesamowicie mnie nakręcało. Bardzo trudno było mi zapanować nad pożądaniem. Stałem goły jak święty turecki przed dwiema bardzo ładnymi babkami na środku ulicy. Co to za dziwna kontrola?! Kurwa co za wstyd!
-Kaśka, sprawdź jego chip. Pewnie jakiś bezdomny mały chujek, - powiedziała dziewczyna, która stała nieco z tyłu.
"No, no, kurwa, tylko nie bezdomny i nie chujek. Wypraszam sobie", - pomyślałem, ale bałem się powiedzieć to na głos. Mierzyłem je coraz bardziej zajadłym wzrokiem. Coraz intensywniej myślałem, jak się z tego wykaraskać. Wszak to tylko kobiety. Mogłem spróbować ucieczki. Mogło mi się nawet udać. Jednak z drugiej strony nie byłem typem Jamesa Bonda i nie nadawałem się do misji niemożliwych. "Zaraz bym się pewnie wypierdolił i te głupie cipy penie by mnie złapały. Chuj wie, do czego są jeszcze zdolne. Szczególnie że mają w łapach te przeklęte paralizatory. Nie chciałbym tego czegoś poczuć na gołej dupie." Tak więc zostałem, czekając na ostateczny werdykt tej sprawy.
Pochyliła się nad moim pępkiem. Co za głupie miejsce na szukanie czegokolwiek! Mój kutas prawie dotykał jej brody. Musiała czuć jego intensywny zapach. Wcale jednak się tym nie przejmowała. To było jeszcze bardziej podniecające. Zakręciło mi się w głowie. Byłem przekonany, że za chwilę się spuszczę wprost na tę jej śliczną buzię. Przyłożyła tam jakieś niewielkie urządzenie, a po chwili się odezwała:
-Nie ma identyfikatora. Nie ma chipa.
"Co ona, kurwa, pierdoli? Jakiego identyfikatora? Jakiego czipa? Czy im wszystkim padło tutaj na rozum?! No nie, trzeba brać nogi za pas i spierdalać najdalej jak się tylko da. Tylko gdzie i jak?"
Spojrzała mi w oczy i dodała:
-No tak, bezdomny samiec. Sam na ulicy. Pewnie z tej nielegalnej hodowli cośmy ją wczoraj rozbiły.
-Pewnie tak, - odezwała się ta druga, - ze dwudziestu uciekło, zanim weszłyśmy tam z bronią.
-W takim razie do uśpienia.
-Co kurwa?! Do jakiego uśpienia?! - wyrwało mi się zupełnie przez przypadek.
Dosyć szybko tego pożałowałem. W tym samym momencie usłyszałem suchy trzask, a moim ciałem szarpnął niesamowity skurcz. Z bólu padłem na kolana.
-Jeżeli cię nie pytają, mężczyzno, nie odzywaj się, - syknęła w moją twarz, kiedy z wielkim trudem się podniosłem, - Wiesz, że to nielegalne? Będziesz musiał pójść z nami.
Patrzyłem na nią oniemiały. Zupełnie nie wiedziałem, jak się zachować.
-Ale… że co? Gdzie? Za co?
Jej twarz stężała. Wyjęła pistolet.
-Dość tego! Zamknij mordę kundlu! - ryknęła, celując mi w twarz, - Ani słowa więcej, bo cię rozpierdolę! Zapamiętaj to sobie, nigdy więcej nie odzywaj się niepytany! Zrozumiano!
Wpatrywałem się w nią wielkimi oczyma.
-Zrozumiano?! - powtórzyła.
-Tak, tak, zrozumiano, - poddałem się.
-No, to bardzo dobrze, - opuściła broń.
Moje ubrania zostały na ulicy. Nie miałem pojęcia, czy kiedykolwiek je odzyskam. Kompletnie goły, pomimo wszystko, ze sterczącym jak wariat penisem, siedziałem na tylnym siedzeniu w radiowozie skuty kajdankami. Nie miałem pojęcia, gdzie jedziemy i co ze mną zrobią. Zaczynałem mieć coraz gorsze przeczucia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz