Szukaj na tym blogu

8 stycznia 2023

Miasto kobiet.

15. Na boku od tyłu.


W końcu zrobiło się w niej tak ciasno, że nie mogłem wsunąć się więcej niż do połowy mojego potężnego zaganiacza. Poruszała się w ten sposób, masakrując moje jaja, a zarazem moją świadomość jakby chciała już teraz wycisnąć ze mnie wszystkie soki, całą energię, wszystko, co mam. Wyglądało to tak, jakby na siłę próbowała wydobyć ze mnie moje nasienie, wydoić mnie niczym mleczną krowę, a raczej byka i pozostawić bez sił na tym posłaniu. 

Położyłem dłonie na jej biodrach, ale nie po to, by dociskać ją do siebie. Już miałem wystarczająco dosyć. Położyłem dłonie po to, żeby napawać się wszystkim tym, co się działo, bo to było jak poezja. 

Teraz trochę zwolniła. Robiła to niespiesznie, jakby z namaszczeniem, jakby zdała sobie sprawę, że przecież nie jestem robotem. Zdawało mi się, że na moim chuju porusza się tylko jej tyłeczek, a reszta ciała pozostaje w bezruchu, ale mogło to być tylko złudzenie. 

Było słodko, uroczo i nieziemsko. W tym momencie nic więcej do szczęścia nie było mi trzeba. Płynęliśmy wspólnie przez ocean naszych doznań do portu o nazwie wielki orgazm, ale nie spieszyliśmy się. Chcieliśmy każdy etap tej gorącej tropikalnej podróży przeżyć w stu procentach każdą swoją komórką. 

W pewnym momencie ze mnie zeszła. Ześlizgnęła się i usiadła obok. To trwało tylko chwilę. Doskonale wiedzieliśmy, co mamy robić. Położyła się bliżej krawędzi łóżka, a ja tuż za nią. Wersalka była wąska. Nie starczyłoby miejsca na większe ekstrawagancje, ale do tego, co zamierzaliśmy zrobić, było go dosyć. To wszystko było takie słodkie, takie gorące, bez gigantycznych szaleństw, ale niesamowicie przejmujące. Jakby seks i rozkosz wzięły nas w swoje posiadanie i prowadziły przez nieznane meandry swoich doznań. 

Leżąc na boku, wystawiła w moją stronę swoją zgrabną i jędrną dupeczkę, uniosła nogę, a ja z olbrzymią radością chwyciłem mojego penisa w garść, nakierowałem tam, gdzie trzeba i wcisnąłem w ciasne, gorące wnętrze. 

Kiedy mój kutas już w niej siedział połową długości, jakby z ulgą odwróciła od niego wzrok i położyła się bardziej na plecach. Teraz starała się śledzić moją twarz. Najwidoczniej miała dla mnie jeszcze nie jedną niespodziankę. 

Zerknąłem na jej cudowne cycki i już wiedziałem, że nie będę się mógł oprzeć, aby ich nie dotknąć. Zaraz potem wysunąłem wolną dłoń i zacząłem się nimi bawić. Leżała przede mną a właściwie na moim torsie taka miękka pulchna zgrabna, a jednocześnie gorąca i spragniona. 

Rozpocząłem wahadłowy płynny taniec moimi biodrami. Na samym początku wchodziłem w nią do połowy, ale z każdą sekundą, poprawiając pozycję, wsuwałem się coraz głębiej, coraz dokładniej penetrując jej rozgrzane wnętrze. W moich trzewiach już wzbierała gigantyczna rozkosz, rozkosz, kiedy się przekroczy odpowiedni próg, będzie już nie do zatrzymania.  Nic mnie to nie obchodziło, nic się nie liczyło. Była tak słodka, tak niesamowicie mnie podniecała, że chciałem w nią trysnąć, spuścić się, zostawić w niej cały zapas mojego spienionego nasienia. 

Przywarła do mnie całymi plecami, a ja przycisnąłem ją mocno do siebie, czując każdy jej mięsień, czując każdy jej ruch każde drgnienie jej ciała. Trzymałem ją za cycki i całowałem. Gorąco i namiętnie. Ona objęła mnie za szyję w jakimś dziwnym geście, który nie pozwalał mi się ruszyć. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...