Szukaj na tym blogu

5 stycznia 2023

Miasto kobiet.

12. Misjonarz i 69


Leżała na sofie z wyciągniętymi za głowę ramionami, tak jakby się relaksowała, a ja spoczywałem na niej, na jej młodym zdrowym jędrnym ciele. Jej usta były szeroko otwarte, jakby znów domagały się pocałunków, ale ona tylko dyszała, próbując opanować drżenie. Była młoda, drobna i ciasna, a mój kutas wyglądał jak wyciosany sękatej gałęzi. Teraz siedział wepchnięty w jej wąską szparkę. Domagał się miejsca dla siebie, rozwierał ją ze wszystkich sił, a ona obejmowała go gorącym uściskiem. To musiało zrobić na niej duże wrażenie. Mimo wszystko. 

Nie dawałem jej forów, nie odpuszczałem. Byłem tak podniecony, że nie zamierzałem zmarnować ani sekundy z tego, co było mi dane. Tak jakby to był tylko sen i jakby ta piękna mydlana bańka miała zaraz pęknąć, a ja nie miałem zamiaru uronić ani chwili z tego niesamowitego majaku. To wszystko było moje i tylko moje. Nic innego się nie liczyło. 

Poruszałem swoim tyłkiem równo, miarowo, głęboko. Choć było bardzo ciasno i gorąco, choć miałem wrażenie, że za chwilę będzie po wszystkim, że za chwilę się spuszczę, trysnę w jej młodą pizdeczkę moim gorącym nasieniem. Za każdym posunięciem z jej gardła wydobywały się głośne westchnienia, co jeszcze bardziej mnie pobudzało. 

Raz i dwa, raz i dwa… całe łóżko się ruszało, a ona i ja byliśmy coraz bliżej czegoś, co mogliśmy sobie tylko wyobrażać. 

W końcu opadłem na nią całym ciężarem, przygniatając i wciskając w miękki materac. Wydawała się jeszcze mniejsza i jeszcze bardziej bezbronna, ale to przecież ona tego chciała, to ona zmusiła mnie do tego seksu. Nadal poruszałem swoim tyłkiem. Moje pchnięcia wydawały się jeszcze dokładniejsze i jeszcze głębsze. Zbliżający się finał było już dokładnie czuć. Przygniatałem ją, moja dupa poruszała się w górę i w dół w górę i w dół.  

W następnej chwili leżeliśmy już w pozycji sześćdziesiąt dziewięć. Ona z lubością zajmowała się moją fujarą, a ja mogłem podziwiać jej cipeczkę w całej okazałości tuż nad swoją twarzą. Dostrzegałem najdrobniejsze szczegóły jej anatomii. Trzymając ją za uda, starałem się unieść głowę jak najwyżej, żeby jak najdokładniej móc wejrzeć w jej słodkie i gorące wnętrze. 

Jej jędrne zgrabne pośladki majaczyły nad moim czołem niczym dwa rajskie wzgórza, wskazując sam środek równego cięcia, gdzie mieściło się jej gniazdko miłości. Była słodko-kwaśna gorąca i niesamowicie podniecająca. 

Stopniowo zatracałem się w tym co robiłem. Jej niesamowite usteczka zaciskały się na mojej głowicy z taką siłą, że krok za krokiem traciłem zmysły, przestając kontrolować to, co się ze mną dzieje. Obrabiając wierzchołek mojego kutasa, trzymała dłonią jego podstawę i poruszała nią w górę i w dół jeszcze bardziej nakręcając całą sytuację. Jej paluszki mocno zaciskały się na moim korzeniu. Powoli traciłem zmysły. 

Nic nie pozostawało jednak bez zmian. Każda minuta przynosiła coś nowego, coś, czego jeszcze do tej pory nie było, nowe doświadczenia, nowe pozycje tak, jakby wypróbowanie tego wszystkiego było jedynym naszym celem. 

Siedziałem na kanapie, a właściwie to już prawie leżałem. Moje ciało było mocno opuszczone do dołu, nogi zgięte w kolanach i daleko wysunięte do poza materac. Moje uda były rozchylone na boki tak, żeby ona mogła się między nimi zmieścić. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...