36. Orgazm i wytrysk.
Pociemniało mi w oczach. Zawroty głowy stały się trudne do zniesienia. Wytrysk był tuż, tuż. O dziwo nie wydobyłem z siebie ani jednego dźwięku. Milczałem jak głaz, chociaż w mojej głowie właśnie wybuchał wulkan. To był gigantyczny orgazm. Orgazm przesycony nieznanymi mi dotąd uczuciami i doznaniami. Waliła mi konia, patrząc w dziurkę na jego końcu. Obserwowała, kiedy wytryśnie z niej gorąca gęsta sperma. Był siny z podniecenia, a ona doprowadzała mnie do szaleństwa.
W końcu uchyliła swoje słodkie ciasne usteczka i skierowała końcówkę węża między nie. Czekała na ten ostateczny moment, nie przerywając walenia gruchy.
"O cholera! Kurwa, kurwa, kurwa! Już nie mogę! Nie dam rady", -myślałem szaleńczo, ale bałem się choćby pisnąć słówko. Nie miałem odwagi.
Nagle zaczęło się dziać ze mną coś dziwnego, coś, nad czym nie miałem kontroli. Zacząłem się trząść i szarpać jakbym tracił życie, jakby to były moje ostatnie chwile. Prawie nic nie widziałem, słyszałem szum i miałem wrażenie, że unoszę się nad podłogą.
Przystawiła go do samej krawędzi ust tak, że nasienie wpadało dokładnie do środka. W pierwszej chwili miałem wrażenie, że się krztusi. Było go tak wiele. Jednak ona wszystko łykała.
Dopiero kiedy ciśnienie nieco spadło, a wytrysk był spokojniejszy, mogła zobaczyć pojedyncze strugi wpadające do jej ust. Wypełniałem ją po brzegi. Miała w buzi białe ciepłe jezioro. To było takie podniecające. Byłem tak niesamowicie szczęśliwy. Wszystkie moje lęki zdawały się w tym tonąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz