Szukaj na tym blogu

17 stycznia 2023

Miasto kobiet.

24. A teraz nasz zerżniesz.


-No i co, cwaniaczku, będziesz więcej to robił? - odezwała się stanowczo czarna. 

Były bardzo blisko mnie. Blondynka bezceremonialnie gapiła się na mojego sterczącego fiuta. I kto tu był zboczony? Ja czy one? 

Blondynka popatrzyła na mnie i nakazała:

-Twój penis cały czas ma stać! Zrozumiano?! 

-No dobrze, postaram się, - przełknąłem ślinę. 

-Co?! Żadne no dobrze! Ma po prostu stać! Bo jak nie… 

-Okej, okej, będzie stał… obiecuję.

-Nie gadaj, tylko wykonuj polecenia!

-Dobrze.

-Co, dobrze?!

-Dobrze, proszę pani.

-No i tak trzymaj. Może będę łaskawa, - powiedziała z uśmiechem. 

Tymczasem brunetka pokręciła głową.

-No wiesz… nie jestem pewna, czy on cokolwiek zrozumiał. To głupie zwierzę. Nie mam pojęcia czy kiedykolwiek zmądrzeje. 

-Nie no coś ty, oczywiście, że zmądrzeje. Postaramy się o to. 

-Może i racja, ale wciąż nie jestem przekonana. Przecież widzisz, że to kundel, jakiś mieszaniec. Do niczego się nie nadaje, tylko wpierdol może dostać. Zlejmy go jeszcze raz. 

Patrzyły na mnie. Widać było, że coś knują. Chuj wie, do jakich wniosków mogą dojść. 

-Proszę was, - złożyłem ręce, - będę grzeczny. Co mam robić? 

Chyba o to im właśnie chodziło.

-Hahahaha… wal konia, kurwa, wal konia! - usłyszałem.

Przełknąłem ślinę.

-Wal, wal, my sobie popatrzymy, dodała brunetka.

-Tylko nie oszukuj.  No, z zaangażowaniem, kolego. Bierz się do roboty!

No to chuj. Już koniec. Wciągnąłem głęboko powietrze do płuc. Nie ma się co ociągać, bo znów dostanę. Drżałem.

-Okej, okej, - powiedziałem, - już to robię.

Chwyciłem swoją napęczniałą fujarę w garść i zacząłem wykonywać powolne posuwisto-zwrotne ruchy.  Zrobiło mi się jeszcze bardziej gorąco. Zacząłem szybko oddychać. To nie było takie złe. Trzepałem kapucyna na ich oczach i nic się nie działo. Podniecałem się coraz bardziej. 

Patrzyły na mnie. Ich oczy lśniły. Widać było, że są zachwycone.

-Dawaj, dawaj, śmiało, aż do wytrysku, - ponaglały. 

-I raz i dwa, i raz i dwa… 

Przyglądały mi się. Widziałem, że są coraz bardziej napalone. Byłem pewny, że na tym to się nie skończy. Zresztą ja sam miałem ochotę porządnie je wyruchać. 

-Ależ on jest gorący, - odezwała się szeptem blondynka, ale na tyle głośno, że mogłem ją usłyszeć. 

-Wiem, - odpowiedziała czarna, - bardzo mi się podoba ten jego kutas. Chyba go wezmę. 

-Tak? Ja też mam na niego ochotę.

Ich miny mówiły same za siebie. Nawet gdyby z ich ust nie padło żadne słowo i tak wiedziałbym, co chodzi po tych zboczonych głowach. 

-Wiesz co, jestem taka podniecona. Jego penis jest taki gruby i twardy. Boże, nie wytrzymam, - westchnęła blondynka, - Chyba się na niego nadzieję. Jejku, moja pizda! To niemożliwe, ona jest cała mokra. 

Raz po raz zalewała mnie fala gorąca. Nie miałem bladego pojęcia, jak dalej potoczy się ta cała niedorzeczna sytuacja. Jednego  byłem pewny, w tym świecie to kobiety rządziły. Mężczyźni byli jakąś pieprzoną rasą podrzędną. Nie wiem, ale jakoś to mi nie przeszkadzało. Przynajmniej nie w tej chwili. 

-No dobra, przestań. Na razie wystarczy, - usłyszałem w końcu.

Z trudem, ale przestałem poruszania ręką. Trzęsłem się jak galareta. Z wielkim wysiłkiem starałem się zapanować nad oddechem i łomoczącym sercem.  Spocony jak mysz patrzyłem na nią i czekałem na dalsze polecenia.

-A teraz nas zerżniesz, - wyjaśniła spokojnie.

-Yyy… no tak, dobrze… ale jak?

-Normalnie, każdą z osobna i obydwie na raz. Tylko porządnie. Chyba nie muszę ci tłumaczyć, o co chodzi, prawda? 

-Ech, no dobrze.

-Tylko spróbuj coś spieprzyć, a dostaniesz takie lanie, że się nie pozbierasz, fajfusie! Czy to jasne?!

-Ech tak. Jak najbardziej, - westchnąłem i pokiwałem grzecznie głową. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...