Szukaj na tym blogu

18 stycznia 2023

Miasto kobiet.

25. Laska i ujeżdżanie. 


Nie wiem co się ze mną działo. Podniecenie osiągnęło taki stan, że odchodziłem od zmysłów. Po prostu ta sytuacja mnie przerastała i nic nie mogłem na to poradzić. Podeszły do mnie. Zrozumiałem, że teraz dopiero się zacznie. Były jak dwa wilki głodne, gotowe rozerwać mnie na strzępy. Obeszły mnie dookoła. Nie spuszczały ze mnie wzroku. To nie wyglądało dobrze. Tylko czemu byłem tak bardzo podniecony? 

Sytuacja zmieniła się szybciej, niż mógłbym przypuszczać. Już po chwili obydwie klęczały u moich stóp. Od razu zabrały się do tego co zaplanowały. Z zapałem robiły mi porządną laskę. Jedna ssała łeb mojego chuja, a druga lizała jaja. Nie spodziewałem się tak gwałtownego ataku na moje ciało. W głowie mi zawirowało. Nie bardzo ogarniałem, co się dzieje. Miałem wrażenie, że przez całe moje jestestwo przeszła gwałtowna burza z piorunami. 

Głowa blondynki poruszała się po moim fiucie w jedną i w drugą stronę tak mocno, że przed oczami tańczyły mi kolorowe kółeczka. Usta czarnej pochłaniały moje jądra, jakby to były pisanki wielkanocne. Miałem dość. Ledwie żyłem. Jedyne, o czym myślałem to, żeby się spuścić już w tej chwili. Nie miałem zamiaru przeciągać tego ani minuty dłużej. Nic mnie nie obchodziło, jak na to zareagują. 

-Oooooooch, - wyrzuciłem z siebie odruchowo.

Nie trwało to zbyt długo. Już wkrótce nastąpiła zmiana. To ta czarna zajęła się moją napęczniałą pałą, a blondynka jądrami. Myślałem, że wyzionę ducha. Dyszałem, nie mogąc zapanować nad oddechem, ale nie chciałem tego przerywać. 

-No to masz przesrane chłopie, - usłyszałem podniecony głos, - wyciśniemy cię jak cytrynę. 

Szarpałem się w konwulsjach rozkoszy. Pracowały zawzięcie dobrych kilka minut, doprowadzając mnie do szaleństwa. Przed oczami zrobiło mi się ciemno. Byłem przekonany, że to już mój koniec. Na to jednak nie mogłem liczyć. One dopiero się rozgrzewały.

 Góra, dół, góra, dół… unosiła się i opadała w miarowym szybkim tempie. Wbijałem się w nią do samego końca. Traciłem oddech, miałem silne zawroty głowy. Ta druga wcale nie próżnowała. Siedziała tuż obok i pochylona masowała podnieconą cipeczkę koleżanki. 

Niecałą minutę później siedziałem na jednym z tych drewnianych krzeseł, które spostrzegłem, jak tutaj wchodziłem, a blondynka dosiadła mnie tyłem. Z niezwykłą wprawą nadziała się na  mojego twardego kutasa i podskakując, pojękiwała z przejęciem. 

-O tak! Tak, tak, ruchaj mnie! Och, jestem taka podniecona! Ruchaj mnie mocno, - wyrzucała z siebie.

-O tak, tak, zajebiście! Ja pierdolę, ale niesamowity samiec nam się trafił! - jęczała. 

-O tak, kurwa ruchaj ją, ruchaj kundlu. Jej cipa tego potrzebuje, - wtórowała druga.

Siedząc na mnie, odchyliła głowę do tyłu i co chwilę wyrzucała z siebie spazmatyczny śmiech. Galopowała na moim penisie jak wprawna dżokejka. I raz, i raz, i raz… odbijała się ode mnie niczym piłka plażowa miękka, ale elastyczna. Trzymałem ją w pasie, aby mi się nie wymknęła i mocno dociskałem do swoich jaj. Miałem nadzieję, że za chwilę się spuszczę. Chciałem, żeby ulżyło mi choć trochę. Baba była coraz bardziej zadowolona i coraz bardziej zatracała się w sobie. To już nie miało potrwać długo. 

Była bardzo kreatywna. Nie po przestawała na jednym. Po kilku chwilach dosiadała mnie już przodem. Leżałem na tym niewielkim biurku z głową i nogami opuszczonymi poza jego krawędź. Niewiele widziałem, ale chuj mnie to obchodziło. Byłem wyciągnięty jak struna  i niewiele mogłem z tym zrobić, a ona bezceremonialnie i nachalnie mnie brała. Traciłem zmysły.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...