8. Celuje we mnie pistoletem i domaga się seksu.
Rzuciła jedno zdecydowane spojrzenie w moje oczy i już wiedziałem, że ta dziewczyna nie cofnie się przed niczym. Nim zdążyłem się zorientować, już trzymała mojego penisa w swoich drobnych, ale zwinnych rączkach. Cóż mogłem na to poradzić. Westchnąłem tylko, a moim ciałem szarpnął potężny skurcz.
-Słuchaj… - zacząłem niepewnie, - może byśmy jednak najpierw lepiej się poznali, co? Jesteś pewna, że tego chcesz? Tak nagle tu wtargnąłem…
Na chwilę uniosła oczy.
-Rozłóż szerzej nogi, - usłyszałem w odpowiedzi i zdaje się, to miał być koniec jakichkolwiek negocjacji.
W chwilę później poczułem jej gorące wilgotne usta na swoim twardym jak skała korzeniu. Przed oczami zrobiło mi się naprawdę ciemno, a ona ostro zabrała się do pracy. Ssała i obrabiała mojego kutasa w taki sposób, że ledwie łapałem oddech i nie bardzo wiedziałem, co się wokół mnie dzieje.
Oczywiście to musiało się w ten sposób skończyć. Już po minucie, no może po dwóch przed oczami zaczęły wirować mi kolorowe kółeczka, przestałem panować nad oddechem i biciem serca, a później napiąłem się i strzeliłem wprost w jej gardło obfitym strumieniem gorącej spermy.
Nie wiem, co się ze mną stało. Poczułem się niesamowicie głupio. Miałem wrażenie, że nie powinienem tego robić, że to jednak nie jest naturalne. Nawet z całym dobrodziejstwem, jakie ze sobą niesie. Wypełniłem jej gardło po brzegi a później jak idiota odezwałem się.
-Przepraszam, przepraszam cię bardzo. Nie chciałem, nie chciałem tak od razu.
Kiedy nie odpowiedziała, dodałem:
-Może ja już sobie pójdę. Chyba czas na mnie. Tak. Na pewno powinienem już iść. Jeszcze raz przepraszam.
Zareagowała wreszcie. Wyraz jej twarzy się zmienił. Zmarszczyła brwi i nie odrywała ode mnie wzroku.
-Co? O nie, nie, kolego, tak to się nie bawimy, - powiedziała spokojnie, ale bardzo stanowczo, - Myślisz, że jestem na tyle słaba, że ci na to pozwolę. Nie pozwolę.
-Ale ja…
-Zamknij się! Nie trzeba było kręcić się w ubraniu po okolicy, zboczeńcu ty! Wiesz, co, nie musisz nic mówić. Prędzej cię zastrzelę.
To mówiąc, wstała, podeszła do biurka i z szuflady wyjęła niewielki pistolet. Patrzyłem na nią oniemiały. Nie mogłem uwierzyć w to co widzę.
-Co chcesz zrobić?
-Teraz to cię już nie wypuszczę. Masz zrobić użytek ze swojego kutasa, inaczej wpakuję ci kulkę w łeb!
Wycelowała we mnie. Od razu się spociłem. Ze strachu i z podniecenia. Więc nam ją ruchać, dopóki pozwoli mi przestać. Miałem jeszcze nadzieję, że to jednak tylko blef, kiedy dodała:
-Nie musisz się przejmować. Umiem strzelać i nie zawaham się tego zrobić.
Myślałem, że dostanę zawału. Przed oczami zrobiło mi się ciemno, a serce waliło jak oszalałe.
-To jakaś irracjonalna, głupia gra, prawda? - zapytałem, żartujesz, prawda?
Jej oczy mówiły coś innego.
-Dobrze już dobrze, wszystko w porządku, - powiedziałem drżącym głosem,- zrobię, jak będziesz chciała.
Trzęsłem się na całym ciele i coraz trudniej było mi się opanować. “Co to za świat? Gdzie ja trafiłem? Przecież to nie może być prawdą?” - myślałem, a jednak coraz dobitniej docierała do mnie myśl, że to, co widzę, niezależnie od tego jak niedorzeczne się wydaje, jest prawdą.
Może to dziwne, ale oprócz szoku i niedowierzania mieszały się we mnie inne, bardzo różne uczucia. Przede wszystkim byłem niesłychanie podniecony. Gorączka mojego ciała narastała z każdą minutą. To wszystko, co się wydarzyło, sprawiło, że świat nagle zawirował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz