Szukaj na tym blogu

19 stycznia 2023

Miasto kobiet.

26. Ona leży na biurku, ja stoję między jej nogami. 


Pochylona do przodu cyckami ocierała się o moją klatkę piersiową. Podskakiwała szybko i rytmicznie nie zważając na to, że moja pozycja jest niewygodna. Bolały mnie całe plecy. No cóż, mój fiut miał inne zdanie na ten temat. Jemu to jakoś nie przeszkadzało. Był gruby i sztywny jak stal. Jego interesowało tylko to, aby jak najszybciej osiągnąć swoją rozkosz. 

Drżące dłonie oparłem na jej biodrach i pomagałem w tej nikczemnej zabawie. Jej koleżanka nie pozostawała bierna. Z wielkim zaangażowaniem masowała i pieściła moje jądra, sprawiając, że robiło mi się jeszcze przyjemniej. Za chwilę miałem osiągnąć orgazm. To i tak trwało zbyt długo. Sam się dziwiłem, że jeszcze się nie spuściłem. 

Nie dane było mi jednak skończyć tak, jak chciałem. Nim zdążyło mi się zrobić wystarczająco przyjemnie, postanowiły zamienić się rolami. Teraz to babka z czarnymi włosami leżała na biurku jak lalka. Miała szeroko rozłożone i uniesione wysoko do góry kolana, a ja stałem między nimi. Mój podniecony kutas siedział w jej gorącej i ciasnej pizdeczce. Patrzyła na mnie zaskoczona z szeroko otwartymi ustami. Nie spodziewała się, że mój zaganiacz będzie miał tak duże rozmiary. Przysunąłem się najbliżej, jak mogłem i pchałem się do samego końca. Nie żałując swojej energii seksualnej, masakrowałem jej jaskinię miłości. Musiała to poczuć. 

-O tak, tak! Ooooooch, taaaaak! Tak mi rób! - wyrzucała z siebie, masując swoją napęczniałą łechtaczkę. 

Druga dziewczyna zajęła pozycję nieco dalej i z zaangażowaniem zajmowała się cyckami przyjaciółki. Obejmowała je rozpostartymi szeroko rękami, ściskała i intensywnie masowała. Musiałem im dorównać. Przyspieszyłem. Moje ruchy stały się płytsze, ale szybsze i bardziej energiczne. Teraz łomotałem jak mały skrzat, czując się z tym doskonale. 

-O tak, tak! Jeszcze, jeszcze… - docierały do mnie zadowolone odgłosy coraz bardziej podnieconej dziewczyny. 

Przez całe moje ciało przebiegały słodkie, intensywne dreszcze, informując mnie, że już za chwilę wszystko się skończy bardzo mocnym i odlotowym orgazmem. 

Po kilku sekundach spuściłem się, jak dziki goryl To był kosmos. Jednak nie stało się to tak, jakbym myślał, że się stanie. Chociaż z drugiej strony czego ja właściwie oczekiwałem? Przecież powinienem przecież brać pod uwagę i taką możliwość. No ale nie brałem. Później dopiero zastanawiałem się, dlaczego tak się stało. 

Znowu leżałem na tym wysłużonym policyjnym biurku. Po tym co zaszło, można powiedzieć, że było nad wyraz wytrzymałe. Tym razem moja głowa spoczywała na twardym solidnym blacie. Za to nogi były wysunięte nieco dalej do przodu. Tak było mi trochę wygodniej, chociaż o całkowitym komforcie trudno było mówić. 

Moje nogi były zgięte w kolanach i próbowały się oprzeć na krześle, które stało tuż obok. Jednak nie mogłem tego zrobić, bo na tym  krześle siedziała ta niesamowicie seksowna blondyneczka. Cipa jedna. Nie mogłem przestać na nią patrzeć. Usadowiła się wygodnie tak, jakby za chwile miała wypełniać jakieś papiery. Pochylała się nieco do przodu. Sytuacja była niesamowicie podniecająca. 

Znajdowała się pomiędzy moimi szeroko rozsuniętymi udami. Jak bym chciał, bez trudu mogłem ją objąć, ale nie zrobiłem tego. Siedziała tak sobie i wiadomo, czym się zajmowała. Mnie i tak już niewiele brakowało do osiągnięcia niebotycznego orgazmu. Czułem się jak niedobity zwierz na polowaniu. Wystarczył tylko jeden celny strzał, aby skończyć moje cierpienia. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...