Szukaj na tym blogu

11 stycznia 2023

Miasto kobiet.

18. Postanawiam się ubrać. 


Stałem tak w szeroko otwartym oknie, sączyłem piwo i spoglądałem na miasto powoli zwalniające rytm. Przede mną rozciągał się duży plac, ten sam, który widziałem jeszcze kilka godzin wcześniej. Na jego środku fontanna wyrzucała z siebie strugi wody, chociaż teraz nie było tam już nikogo. 

Przypominałem sobie młode zgrabne i kompletnie nagie dziewczyny, które tak radośnie i beztrosko zraszały swoje ciała. Były tak blisko, na wyciągnięcie ręki. Potrząsnąłem głową. Wciąż nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że to tylko sen, że za chwilę się obudzę. 

W tym momencie brukiem za oknem przemykały panie nieco starsze, aczkolwiek wciąż bardzo atrakcyjne i podniecające. Niektóre trzymały w rękach torby z zakupami inne tylko podręczne torebki. Przetarłem oczy. Nie śniło mi się. Wszystkie były nagie. “Więc to prawda”, - pomyślałem, - “świat nagusów. Czy to możliwe? Naturyzm globalny, rozciągnięty go gigantycznych rozmiarów”. Nie wiedziałem, jak ja się w tym wszystkim odnajdę. Na plaży to co innego, ale tu, w środku miasta? Trudno było mi to zaakceptować. Nawet teoretycznie.

Pod samą kamienicą zatrzymało się duże BMW. Wysiadła z niego cycata blondynka z upiętymi w luźny kok włosami. Kiedy wysuwała nogę z samochodu, szeroko rozłożyła uda, a moim oczom ukazała się wydepilowana, wypielęgnowana pizda. 

Samochód stał przy krawędzi chodnika pod samym oknem, więc wszystko bez najmniejszego problemu widziałem. Moim ciałem szarpnął potężny skurcz, a kutas od razu uniósł się jeszcze wyżej. Jeżeli przed chwilą był tylko w połowie sztywny, to teraz stał już na baczność. “Cholera jasna” - przemknęło mi przez myśl, - “ja się nigdy nie przyzwyczaję do takiego stanu rzeczy”. Zdałem sobie sprawę, że chyba nie będę w stanie normalnie funkcjonować w tym dziwnym świecie, że przez ciągłe podniecenie nie będę w stanie normalnie się zachowywać i zwyczajnie żyć. Ale kto tu mówił o normalnym życiu? Czy to, co widziałem, było normalne?

Blondynka ruszyła wzdłuż chodnika, zalotnie kręcąc dużym tyłkiem. Odprowadziłem ją wzrokiem, starając się gapić między jej uda, gdzie połyskiwała gęstym włosiem jej cipka, a później wróciłem w głąb mieszkania i usiadłem w fotelu. Byłem podniecony jak jasna cholera. W kroczu aż mnie swędziało, żeby wepchnąć mojego fiuta w ciasny otwór jakiejś cipeczki. 

Podszedłem do lodówki i wyjąłem drugie piwo. Wlałem do szklanki i wypiłem połowę. “Muszę się uspokoić”, - pomyślałem, - “inaczej nie dam sobie rady, zwariuję, albo rzeczywiście zgwałcę jakąś młodą dziewczynę”. Tego nie chciałem, nie byłem jakimś tam zboczeńcem. Z drugiej strony zdawałem sobie sprawę, że w tym świecie jednak wszystko funkcjonuje odwrotnie i że to, co dla mnie jest normalne, tutaj uchodzi za pogwałcenie dobrych obyczajów i prawa. Musiałem bardzo uważać, żeby czegoś nie spieprzyć. 

Nie wiem, co mnie podkusiło, że chciałem zachować choć trochę prywatności w tym nagim świecie. Może to była odrobina buntu, która jeszcze we mnie została. Przypomniałem sobie, że w szafie na dolnej półce leżą moje ubrania. Wstałem i bez zastanowienia podszedłem. 

Wciąż tam były. Złożone w kostkę jakby czekały na mnie. Chyba chciałem zapomnieć o przestrogach mojej kochanki, bo wszystko, co mi powiedziała, w tej chwili zignorowałem. Założyłem najpierw slipy i spojrzałem w lustro. Kutas napinał elastyczny materiał i odznaczał się w całej okazałości. Nie podobało mu się to. Ewidentnie chciał wyjść. No i wiedziałem, że tak nie mogło pozostać. Wciągnąłem więc spodnie a później koszulkę. Nic więcej nie miałem, poza tym było ciepło. Teraz poczułem się znacznie lepiej. Mimo podniecenia, które zamiast maleć, wciąż narastało. Podświadomie czułem, że coś się wydarzy. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...