16. Misjonarski orgazm.
W pewnym momencie jej dłoń powędrowała na spragnioną cipeczkę. Zaczęła ugniatać i masować łechtaczkę starając się jak najszybciej doprowadzić się do orgazmu.
Raz, dwa, trzy… pchałem, posuwałem się do przodu, aby dalej, aby więcej. Jej pizdeczka kurczyła się i zaciskała coraz mocniej, coraz trudniej było mi zachować poprawny rytm. Powoli każde posunięcie stawało się walką, tak jakby jej malutka myszka mówiła, że już ma dosyć.
I raz, i dwa, jeszcze trochę i jeszcze trochę… razem jechaliśmy na tym wózku.
Jeszcze raz zmieniliśmy pozycję. Tym razem zdawałem sobie sprawę, że zrobiliśmy to tylko po to, aby wreszcie wszystko zakończyć pięknym finałem. To miało potrwać krótko, bez zbędnego przedłużania. Obydwoje mieliśmy już dość i chcieliśmy nieco odetchnąć.
Ona położyła się na plecach. Znowu klasyka. Uniosła nogi wysoko do góry, a ja zająłem pozycję tuż za jej pośladkami. Jej pizdeczka była mokra, lśniąca i lepka, gotowa na ostatnie przyjęcie mojego zaganiacza.
Kiedy w nią wszedłem, wygięła plecy w pałąk, jakby za chwilę miały wystrzelić. Mój kutas był wyjątkowo gruby, twardy i żylasty. Miałem wrażenie, że za chwilę rozerwie jej słodką norkę na strzępy. Nic takiego się jednak nie stało. Jej jaskinia miłości bardzo płynnie dostosowywała się do jego kształtu i rozmiaru. Nasze uda skrzyżowały się, a pośladki prawie zetknęły ze sobą, pozostawiając tylko tyle miejsca, aby można było swobodnie wykonywać ruchy frykcyjne.
-Aaaaaaauuuuuuu… wydobyła z siebie przeciągłe, przejmujące westchnienie.
Do tej pory zachowywała się stosunkowo cicho, przyjmując mojego ptaka z pokorą, ale teraz zaczynała być coraz głośniejsza i bardziej krzykliwa. Może dlatego, że penetrowałem ją szczególnie mocno i głęboko a pozycja nie bardzo nadwala się do tego, aby temu w jakikolwiek sposób przeciwdziałać, a może po prostu była już bardzo bliska orgazmu.
Wykorzystując sprężyny łóżka, wprawiłem nasze ciała w wahadłowy szybki ruch. Wchodziłem w nią od spodu, a ona opadając, nadziewała się na mnie z całą siłą. Jęczała i wzdychała coraz głośniej, coraz częściej wydawała z siebie nieartykułowane pełne podniecenia odgłosy.
W końcu poczułem intensywne mrowienie pod czaszką, które sprawiło, że moje włosy automatycznie uniosły się lekko do góry. Mrowienie przeszło przez resztę mojego ciała i z całą mocą skumulowało się w kroczu. Naprężyłem się, spiąłem w sobie i wypuściłem ciśnienie końcówką mojego węża wprost w jej rozpalone wnętrze.
Poczułem, że przed moimi oczami pojawia się ciemność, a mojego gardła wyrwał się przejmujący okrzyk rozkoszy, który wypełnił sobą całe pomieszczenie. Zatrzymałem się. Nie byłem w stanie dalej wykonać żadnego ruchu, ale to nie znaczy, że nic się nie działo. Z mojego kutasa płynęła potężna struga spermy chłodząc jej pizdeczkę niczym tłusty smar silnik. Czułem tylko intensywne pulsowanie zarówno swojego fiuta jak i jej pizdeczki.
Wydała z siebie jeszcze kilka głębokich westchnień zadowolenia i rozluźniła się nieco. Zebrałem się w sobie i wykonałem jeszcze kilka szybkich ruchów. Miałem wrażenie, że wszystko, co teraz robię, jest ponad moje siły. Na koniec wysunąłem się z westchnieniem przepełnionym rozkoszą i brzmiącym jak jęk konającego. Spojrzałem na jej rozchyloną cipkę. Wiedziałem, że jest pełna mojego pożądania i tylko chwila dzieli mnie od tego, by ujrzeć, jak wycieka z niej biały gęsty budyń.
Zasypiałem przytulony do jej pleców. Beztroski, zadowolony, rozluźniony i całkowicie spełniony. Nie zadawałem pytań, bo bałem się, że ten piękny sen pryśnie jak bańka mydlana, że wszystko okaże się fikcją, a ja wrócę do siebie, do mojego szarego mało interesującego świata.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz