Szukaj na tym blogu

16 stycznia 2023

Miasto kobiet.

23. Lanie rózgą bambusową.


Blondynka nie dała się nabrać.

-Zamknij się! Co ty sobie w ogóle myślisz?! Łazisz po ulicy w ubraniu, sam, straszysz uczciwe obywatelki, nie masz czipa i pewnie jeszcze należysz do tych, co nie chcą się ruchać?! Wiesz, ile przepisów złamałeś? Z pierdla nie wyjdziesz przez pięć lat! Wal konia, to może mnie jakoś przekonasz.

Aha, no fajnie. Pociłem się coraz bardziej. Drżałem na całym ciele. Nie wiedziałem, co robić. Mam zwalić sobie konia. Okej. To nie takie trudne. Problem w tym, że nigdy nie robiłem tego na oczach dwóch gołych napalonych policjantek. Kurwa, ależ one mają wielkie cycki! A jakie zajebiste dupy! Poza tym nigdy nie robiłem tego na rozkaz. To nie takie proste jak mogłoby się wydawać. Nie wiedziałem, czy w ogóle dam sobie z tym radę. 

-Masz z tym jakiś problem, niewolniku? - warknęła czarna,- A może mamy ci pomóc?!

Poddałem się. Zrozumiałem, że nie ma sensu się opierać. Lepiej zrobić to, co każą. Jeszcze raz spojrzałem na swojego kutasa. Na szczęście on doskonale wiedział, w czym rzecz. Jeżeli o to chodzi, ani przez chwilę nie miał wątpliwości. Doskonale zdawał sobie sprawę, jaka jest jego rola. Był długi i gruby niczym wąż strażacki. Dyndał między moimi nogami, unosząc łeb i szykując się do poważnego ataku. Chyba wiedział, że na waleniu się nie skończy. 

Miałem się już zabrać do roboty, kiedy stało się  coś nieoczekiwanego. 

-Zajmij się  nim, - zwróciła się czarna do blondynki. 

-Ja? - odezwała się zaskoczona koleżanka, jakby i ona została w coś wmanewrowana. 

-Tak, ty. Jesteś młodsza stopniem, ty odwróć się tyłem. Ale już!

Bez słowa zrobiłem, co mi kazała. Grzecznie obróciłem się wokół własnej osi i czekałem na to, co się stanie. Serce mi łomotało jak szalone. 

-Pochyl się, - usłyszałem za swoimi plecami głos brunetki, - i oprzej się rękoma o biurko. 

W tym samym momencie poczułem, jak wymierzyła mi solidnego klapsa w prawy pośladek. 

“O cholera”, - pomyślałem, - "to dopiero się zaczyna”.

Po chwili przyłożyła mi jeszcze dwa razy. Zabolało, ale nie to było najdziwniejsze. Zaskakiwało mnie to, że byłem coraz bardziej podniecony i nie umiałem nad tym zapanować. 

Stały za mną wyraźnie zadowolone. Z satysfakcją przyglądały się, jak się miotam. 

-Niegrzeczny chłopczyk, oj niegrzeczny, zrobimy ci prawdziwą ścieżkę zdrowia, - mówiła prowokująco czarna. 

Napierdalała mnie w dupę, a ja tylko pojękiwałem z rozkoszy. Nie umiałem zaprotestować. Zresztą, nie wiem, czy chciałem. Co tu się dużo oszukiwać, chciałem, żeby mnie kurwy wykorzystały. Chciałem, by mnie poniżyły. Chciałem poczuć ich przewagę nad sobą. Było w tym coś niesamowitego. 

-Bardzo dobrze, - dopingowała koleżanka, - właśnie tak. Lej go! Niech kutas poczuje, jak silna jest władza. Pierdolony samiec! Zapchlony kundel z ulicy! Myśli, że może tak chodzić sobie w ubraniu! Zaraz zobaczy, kto tu naprawdę rządzi! 

Po chwili wyjęły rózgę bambusową i zaczęły napieprzać mnie tak na poważnie. Trwało to dobrych kilka minut. Lały nie za mocno, nie na tyle, żeby zrobić mi krzywdę, ale  po chwili dupa zaczęła mnie już porządnie piec. No ale chuj z tym. Nie o to chodziło. Kutasa o mało mi nie rozerwało. Myślałem, że zwariuję. Pierwszy raz w życiu doświadczyłem czegoś tak niesamowitego. 

W końcu kazały mi się odwrócić. Byłem zlany, upokorzony, ale i gotowy na wszystko, co miało się zdarzyć. Dygotałem na całym ciele jak galareta, ale mi się podobało. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...