Szukaj na tym blogu

25 stycznia 2023

Miasto kobiet.

32. Wiadomości w telewizji. 


Nie wiem, ile czasu dokładnie upłynęło. Nikt mi nie powiedział, co dalej ze mną będzie. Przeniosły mnie do niewielkiej zakratowanej celi w komisariacie. Miałem do dyspozycji wąskie twarde łóżko, metalowy sedes i przekręcone do podłogi krzesło. Od reszty pomieszczenia oddzielała mnie duża gruba krata. Cela usytuowana była w ten sposób, że nie mogłem zobaczyć, kto siedzi za biurkiem ustawionym za zakrętem. Słyszałem jedynie, ze ktoś tam był. Dochodziły do mnie szelesty papieru i dźwięki uderzeń w klawiaturę komputera. Osoba, która tam była nie odzywała się ani słowem. Czasami przemieszczała się o kilka kroków, ze zgrzytem przesuwała krzesło i znowu siadała. Widziałem natomiast telewizor. Przykręcony do ściany pod samym sufitem grał bez przerwy, nie pozwalając mi zasnąć. Nie mając nic innego do roboty, słuchałem więc. 

W końcu jednak byłem tak zmęczony, że mimo wszystko postanowiłem się trochę zdrzemnąć. Odwróciłem się na drugi bok, przykryłem starym kocem i zatopiłem się we własnych rozmyślaniach. Nagle moją uwagę przykuł szczególnie napięty głos spikera, czy raczej spikerki, bo tu wszędzie były kobiety. Było w nim coś niepokojącego, dlatego zacząłem słuchać. 

“Dwunastego czerwca około godziny czternastej na jednej z podwarszawskich dróg doszło do absurdalnej sytuacji. Kierująca samochodem osobowym ciągnęła na lince mężczyznę”. 

Podniosłem się. Mimowolnie na mojej głowie włosy się zjeżyły. To było, jak starzał w tył głowy.

“Wydarzenie to zostało zarejestrowane za pomocą kamery samochodowej prowadzonego przez inną uczestniczkę ruchu. Sprawa nabrała rozgłosu po tym jak jeden z lokalnych portali opublikował ją na swoich stronach. W przeciągu  niespełna godziny o całym zajściu pisały wszystkie media w Polsce”. 

Wszystkie moje mięśnie przygotowały się do ucieczki albo do walki. Czułem się coraz gorzej. Najnormalniej w świecie się bałem. Nie, ja byłem przerażony. “Co tu się dzieje? Gdzie ja trafiłem? Co to za cholerny świat?” - przez moją głowę pędziło wiele pytań, ale na żadne z nich nie było odpowiedzi. 

Nie mogłem sobie jednak pozwolić na dalsze emocje, bo umykały mi ważne fragmenty tego reportażu. W napięciu słuchałem dalej.

“Na  ujawnionych zdjęciach widać jak kierująca ciągnie za samochodem przywiązanego na lince mężczyznę …” 

Nie mogłem uwierzyć w to co docierało do moich uszu.  Na ekranie telewizora, mimo że postać specjalnie była zamazana, widać było, że za samochodem ciągnięty jest człowiek. To było jak scena z jakiegoś horroru. Dech mi zaparło. 

“Sprawczyni zadrżenia została zatrzymana do wyjaśnienia…”

Kurwa! Do wyjaśnienia?! Ja pierdolę! Co tu się dzieje. Poczułem, że grozi mi śmiertelne niebezpieczeństwo. To nie był świat przyjazny facetom. 

“Policjantki od razu gdy dostały zgłoszenie zaczęły pracować nad tą sprawą i bardzo szybko ustaliły tożsamość kierującej, a jednocześnie właścicielkę tego mężczyzny”. 

“Właścicielkę mężczyzny?! Co? Czy ja śnię?!” To było gorsze od horroru.

“Ta kobieta została zatrzymana przez policjantki i osadzona została w pomieszczeniu dla zatrzymanych. Trzydziestojednoletnia obywatelka będzie dziś doprowadzona do prokuratora. Policjantki zaś cały czas wykonują czynności procesowe”.

Szok, szok, i jeszcze raz szok. To, co do tej pory mogło wydawać się zabawą, już nią nie było. Jednak to, co najgorsze miało dopiero nadejść. Myślałem, że zwymiotuję. Dalszy ciąg informacji był jeszcze gorszy. 

“Na terenie posesji zabezpieczono mężczyznę, który został przeniesiony do schroniska. Ten mężczyzna nie ma jednak obrażeń, które świadczyłyby, że był ciągnięty przez samochód. Dlatego policjantki zaczęły sprawdzać inne zdobyte przez siebie informacje i na terenie innej posesji znaleźli truchło innego mężczyzny”. 

Musiałem usiąść. W mojej głowie grzmiało to stwierdzenie: truchło mężczyzny. Towarzyszyła mi jedna myśl: uciekać! Jak najszybciej uciekać! Tylko gdzie i jak? Z braku innych możliwości słuchałem dalej.

“Dlatego też ten mężczyzna został zabezpieczony do badań sekcyjnych. Policjantki sprawdzą, czy jest ta sama istota, którą znaleźliśmy na filmie… 

Podbiegłem do kibla i wyrzygałem. Tymczasem spikerka mówiła dalej:

“Taki czyn to według prawa przestępstwo”.

“Przestępstwo?! Nosz kurwa, chyba że przestępstwo!  Co ona w ogóle gada? To się nie dzieje naprawdę!”

“W artykule czterdziestym siódmym o ochronie mężczyzn czytamy: odpowiedzialność karna za zabijanie, uśmiercanie bądź dokonywanie uboju mężczyzny z naruszeniem przepisów ustawy albo znęcanie się nad mężczyzną podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech…” 

Koniec.  Zaczęła się prognoza pogody. Jak gdyby nigdy nic. Tak po prostu. Wlazłem na łóżko, podciągnąłem nogi pod brodę, objąłem je ramionami i zacząłem się trząść. Chciałem się obudzić. Chciałem wrócić do domu. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...