Szukaj na tym blogu

3 stycznia 2023

Miasto kobiet.

10. Nie zostawisz damy samej, prawda?


Mój wzrok zjechał nieco niżej dokładnie na jej nie za duże, ale jędrne i kształtne piersi. One także były niesamowite i osobliwe. Ciemne chropowate brodawki zajmowały połowę ich powierzchni. Laska była młoda, widać było, że jej cycki nie osiągnęły ostatecznych rozmiarów i mają jeszcze zamiar nieco urosnąć. Co tu dużo oszukiwać, chciałem wziąć je w swoje dłonie. Tak niewiele mnie od nich dzieliło. Tylko jedno wyciągnięcie rąk. 

Spojrzałem jeszcze niżej. Brzuch miała płaski. Na samym środku znajdował się niesamowicie podniecający pępek. Był wklęsły, głęboko osadzony, od góry otoczony fałdką skóry niby daszkiem. Wszystko łączyło się w jakąś niesamowicie uroczą całość. 

Jeszcze raz zerknąłem do góry. Dziewczyna nie była typową blondynką. Karnacja jej skóry była nieco ciemniejsza, niż na to wskazywałby kolor włosów. 

Sytuacja zaczęła toczyć się sobie tylko znanym rytmem. Młoda dziewczyna usiadła na podłokietniku kanapy. Jedną nogę opuściła luźno do dołu wzdłuż siedziska, a drugą podparła na pufie stojącym tuż obok. Krótka chwila niepewności. 

Nie mogłem tam nie spojrzeć, zresztą ona sama tego chciała. Można powiedzieć, że domagała się tego ode mnie. Jej cipka była wygoloną na gładko bułeczką i wyglądała niczym pulchna kajzerka, na samym środku przecięta wyraźnym pionowym cięciem. Na dodatek z tej szparki jak plasterki szynki wysuwały się delikatnie zwinięte i pomarszczone płatki. Były tak przecudne, że w pierwszym odruchu moim ciałem szarpnął silny widoczny skurcz. Zawsze tak mam, kiedy napotykam na coś, co mnie olśniewa.

Gapiłem się. Nie mogłem się powstrzymać. Teraz rzuciłem okiem na jej w twarz. Zrobiłem to niejako wbrew sobie. W odpowiedzi uśmiechała się słodko. Doskonale zdawała sobie sprawę z mojego podniecenia. Część jej włosów opadła na czoło zasłaniając połowę twarzy. Przyglądała mi się uważnie, bez wstydu i skrępowania. Było widać, że ona tego rzeczywiście chce. Chciała seksu i absolutnie się z tym nie kryła. 

-I co rycerzu, - odezwała się w końcu, - widzę, że jesteś porządnym człowiekiem. Masz dobre serce i nie zostawisz damy samej, prawda? 

Przełknąłem głośno ślinę. Tak naprawdę nie do końca wiedziałem, o co jej chodzi. Po chwili mi to wyjaśniła aż nazbyt dokładnie.

-Na początek dokładnie wyliżesz moją gorącą pizdeczkę. Później zapakujesz w nią to swoje napęczniałe twarde narzędzie. Wiesz, ona jest bardzo, ale to bardzo spragniona. Dawno nie widziała porządnego kutasa a taki jak twój to prawdziwy rarytas. 

Chrząknąłem, a po moich plecach kolejny raz przebiegł gorący dreszcz. Miałem świadomość, że już dawno straciłem panowanie nad sytuacją. Chciałem coś jeszcze powiedzieć, ale ona mi na to nie pozwoliła. 

-Tylko nie kombinuj, - powiedziała, gestem brody wskazując na pistolet, - mężczyzn u nas jak na lekarstwo, a każdy kutas jest jak zbawienie. No cóż, taki okaz jak twój… Nie możemy sobie pozwolić, aby pozostał niewykorzystany. 

To było ponad moje siły. W środku cały się trząsłem. To, co zobaczyłem, to co mówiła, każde jej słowo, wszystko było tak wywrócone nogami do góry, a jednocześnie tak cholernie podniecające, że wszystko we mnie chodziło. To było jak spełnienie moich marzeń. Przez chwilę zastawiałem się, czy może czasem nie trafiłem do islamskiego raju pełnego dziewic, ale przecież nie byłem muzułmaninem.

W chwilę później staliśmy naprzeciwko siebie. Może to dziwne, ale w ogóle nie zastanawiałem się co i jak robię. Dałem się ponieść mojemu pożądaniu. Całkowicie odrzuciłem to co nie pasowało w tym dziwnym, ale przecudnym krajobrazie niezależnie czym to było. Nic, w co nie chciałem wierzyć, nie było ważne. Ja i ona blisko, bardzo blisko siebie, oboje drżący i podnieceni. Oboje gotowi do seksu, do gorącego, namiętnego zbliżenia. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...