Szukaj na tym blogu

6 listopada 2023

Randka w ciemno

22. Słodka istota


Jak to mówią, w relacjach międzyludzkich pierwsze dziesięć sekund jest najważniejsze. To tak dobre zwane wejście. Jeśli zrobisz na kimś wrażenie w ciągu tych pierwszych dziesięciu, piętnastu sekund, to już go masz w garści. Ona zrobiła to perfekcyjnie. I wydaje mi się, że przed chwilą to patrzenie przez okno było tylko tego częścią. Wydaje mi się, chociaż nie jestem tego taki pewny, że ona doskonale wiedziała o tym, że stoję w uchylonych drzwiach i się na nią ostentacyjnie gapię. Być może od samego początku na mnie czekała.

Patrzyła na mnie znad tych swoich wielkich okularów, delikatnie przechylając na jeden bok głowę, a jej buzia wydawała mi się jeszcze bardziej, O ile w ogóle to możliwe, niewinna i skromna. Swoim wyglądem, swoim, zachowaniem mówiła, a wręcz krzyczała do mnie: "weź mnie w swoje ramiona. Przytul mnie, pieść mnie długo i czule. Całuj, głaskaj i dotykaj. Jestem taka skromna, niewinna. Potrzebuję twojej opieki i ciepła". Jednym słowem to taka Lolita. 

Zwariowałem na jej punkcie. Mój kutas momentalnie eksplodował. To znaczy, nie spuściłem się jeszcze, nic z tych rzeczy. Chociaż tak naprawdę bardzo niewiele do tego brakowało. Myślałem sobie: "Boże dziewczyno, chcę cię, tak bardzo cię chcę. Tak bardzo cię pragnę". Penis napierał na spodnie z całych sił, próbując rozerwać rozporek. Nie wiem, czy było to widać, ale ja to czułem. 

I w tym momencie, jakby tego wszystkiego było mało, nastąpiła dodatkowa eksplozja. Ta dziewczyna dobiła mnie całkowicie. Rozłożyła mnie na łopatki, na elementy pierwsze. Przegrałem z kretesem w konfrontacji z jej drobną, skromną i śliczną twarzyczką. Nie widziałem, co się ze mną dzieje. Nie umiałem sobie tego w żaden sposób wytłumaczyć. Przecież ona tak naprawdę nic mi nie pokazała. Ubrana była w ten skromny, szczelnie zakrywający ciało, piersi, tyłeczek i wszystko inne, mundurek szkolny, a mimo to miałem wrażenie, że stoi przede mną kompletnie naga z cipką na wierzchu. Poczułem się bardzo, ale to bardzo zboczony. Chciałbym zobaczyć jej cipkę. Jej młodą jeszcze nie do końca może wykształconą cipeczkę. 

Jednak musiałem obejść się smakiem. Już wyobrażałem sobie ją w moich ramionach. Nie mogłem pogodzić się z tym, że jeszcze do tego nie doszło. Czekałem, już czekałem na ten odpowiedni moment. Byłem przekonany, że on wkrótce nastąpi. 

Patrzyła na mnie znad tych swoich owalnych okularów, a jej oczy rozjaśniły się szklistym, czarnym blaskiem. Wydawały się jeszcze większe i jeszcze bardziej słodkie niż minutę wcześniej. 

Czułem, że moje serce przyspiesza, tak samo, jak oddech. Czułem, że robi mi się bardzo gorąco. Czułem, że robi mi się słabo. Patrzyła na mnie i uśmiechała się, a jej uśmiech mówił: "chcę cię pocałować", a może tylko mi się tak zdawało. Tak, na pewno mi się tak zdawało. 

Uniosła swoje drobne rączki zwinięte w piąstki i oparła o brodę. Wciąż patrzyła. W końcu się odezwała: 

-Och, ty jesteś chłopakiem Eli. Jak miło cię poznać. 

Nie wiem, czy w tych dwóch zdaniach było coś szczególnego, czy krył się w nich jakiś erotyczny podtekst, ale ja miałem wrażenie, że on jest bardzo silny. Drżałem już na całym ciele jak listek osikowy. Patrzyła na mnie tak słodka istota, że rozpuszczałem się w jej wzroku jak lody waniliowe na słońcu. Uśmiechnąłem się i ja. Nie wiem, czy naprawdę. Przynajmniej tak mi się wydawało. Czułem się bardzo głupio, ale musiałem jakoś zareagować. 

-Tak, - powiedziałem, - owszem jestem chłopakiem Eli, a ty jesteś pewnie jej siostrą, prawda? 

-Tak. Mam na imię Aneta. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...