Szukaj na tym blogu

11 listopada 2023

Randka w ciemno

27.  Pokazała mi całą swoją naturę.


Drobniutkie dłonie położyła na swoich niewielkich jędrnych piersiach. Niemal czułem jej szybki oddech i równie szybkie bicie małego serduszka. Obydwoje byliśmy w szoku. Trudno ocenić, które z nas w większym. Przez długą, długą chwilę nie byliśmy w stanie nic zrobić. Czas jakby się zatrzymał. Każda sekunda zdawała się godziną. 

Ona również przyszła skorzystać z łazienki. Tylko dlaczego była naga? Teraz już to wiem, ale wtedy nie miałem pojęcia. Co najdziwniejsze, miałem świadomość, że jest bez ubrania, ale bałem się tak odważnie i ostentacyjnie zmierzyć ją swoim wzrokiem. Tak od góry do dołu. Bałem się przyjrzeć się jej drobnym cycuszkom, wąskiej talii, biodrom i cipeczce. Jednak wiedziałem, że w którymś momencie będę musiał to zrobić. Taka była moja natura. Nie potrafiłbym inaczej.

Pomogła mi w tym. Boże, cóż to za dziewczyna! Odsunęła się powoli, kroczek za kroczkiem do tyłu, nie odwracając się. Stanęła pod przeciwległą ścianą, opuściła dłonie i pochylając głowę na jeden bok, już bez lęku, z całkowitym zaufaniem wpatrywała się we mnie jak mały kociak, chcący podjąć wyzwanie zabawy ze swoim panem. 

Zjechałem wzrokiem poprzez brzuch między jej uda. Jej młoda, soczysta cipeczka dopiero zaczęła pokrywać się ciemnym, dość rzadkim meszkiem. Płatki jej różyczki były schowane głęboko we wnętrzu i nie widziałem ich w tej chwili. 

Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Jeszcze to do mnie nie dotarło. Ja również byłem nagi. Dopiero co skończyłem się kochać. Mój fiut był w sokach jej siostry. Umazany w spermie, cały się lepił i widać było, co przed chwilą robiłem. Zresztą intensywny aromat miłości dawał o tym dobitnie znać. 

Stałem przed nią goły z wielkim, na wpół sterczącym fiutem, który w tej chwili błyskawicznie sztywniał, pęczniał, nabierał turgoru i unosił swój łeb. Moje ciało reagowało na swój własny sposób, niezależnie od mojego umysłu. Moje ciało kazało mi natychmiast przejąć inicjatywę, podejść do niej, wziąć ją w swoje ramiona, przycisnąć mocno do siebie i kochać się, kochać się długo, namiętnie i gorąco. Musiałem użyć całej siły woli, żeby od razu się na nią nie rzucić. 

Minęła minuta, może dwie. Podczas tego czasu kompletnie nic się nie działo. To długo jak na tak podbramkową sytuację. Bardzo uważnie się obserwowaliśmy. Chłonęliśmy wzrokiem każdy szczegół swojej anatomii tak, jakbyśmy się bali, że za chwilę możemy to wszystko stracić. 

Dopiero później Anetka jakby oprzytomniała, jakby uświadomiła sobie, że to jednak nie wypada, że powinna zareagować jakimś wstydem, choćby udawanym i zakryła swoje przyrodzenie skrzyżowanymi dłońmi, ale wyszło jej to opacznie. To znaczy, wyglądała jeszcze bardziej uroczo i jeszcze bardziej podniecająco, niż przedtem. Nie wiem, jak to wytłumaczyć. Zasłaniając się fizycznie, jakby odsłoniła się mentalnie i duchowo, jakby pokazała mi całą swoją naturę, wszystko to, kim była w tej chwili. 

-Ale masz wielkiego penisa, - powiedziała, nie odrywając ode mnie wzroku.

Mój mózg się zagotował. 

"Co?! Co ona powiedziała? Że co? Że mam wielkiego fiuta?!" - kołatało się w mojej głowie. 

Powiedziała to ot, tak sobie, bez skrępowania. Owszem w jej słowach było zdziwienie, ale nie tym, że znaleźliśmy się w tak krępującej sytuacji, tylko na widok mojego dużego penisa. Dokładnie. Dziwiła ją wielkość mojego fiuta. 

I jeszcze jedno. Jej wyraz twarzy. Na jej malutkich, prześlicznych, różowych usteczkach nie było uśmiechu. Ani takiego, który by wyrażał zadowolenie, zaskoczenie, ironię, ani żadnego innego. Jej buzia wyrażała onieśmielenie, ale też i ciekawość dziecka, ciekawość przed nową, nieznaną przygodą.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...