40. Buchała zwierzęcym pożądaniem.
Nagle tym właśnie miejscu wybuchła bomba atomowa. Tak to zarejestrowałem. Nie mogłem tego przewidzieć. Stało się coś takiego, co wprawiło mnie w totalne osłupienie, a jednocześnie sprawiło, że nie byłem w stanie się ruszyć. Nie mogłem uwierzyć, że to się stało. Dziś nazwałbym to molestowaniem seksualnym, ale wtedy o takich rzeczach nie miałem bladego pojęcia. W mojej głowie huczało pytanie:
"Co?! Co ona zrobiła?!"
Jarzycie? To babsko chwyciło mnie za fiuta! Nawet teraz wstyd mi do tego wracać myślami, jeszcze bardziej wstyd mi o tym pisać. Z każdą upływającą sekundą zaczynałem coraz bardziej rozumieć, w co się wpierdoliłem, w jak niezręcznej sytuacji się znalazłem. Czy miałem się bronić, czy też zasadniczo pójść na całość?
Miałem na sobie cienkie, letnie spodnie, przez co mój fiut w całej okazałości uwidaczniał najdrobniejsze swoje szczegóły. No wiecie, kształt, rozmiar. Był jak podany na tacy, dlatego znacznie ułatwiało jej to zadanie. Nie musiała go szukać, po prostu chwyciła.
Nie bawiła się w delikatne podchody. Po co? Złapała mnie za penisa całą garścią. Trzymała przez ten cienki materiał tak mocno, jak kapral poborowego w wojsku. Zrobiło mi się tak gorąco, że myślałem, iż za chwilę upadnę.
Pewnie by tak się stało, gdyby nie ściana za mną. Cały czas bezczelnie się na mnie gapiła. Na jej twarzy nie widziałem wyrzutów sumienia ani najmniejszych bodaj skrupułów. Patrzyła mi w oczy, uśmiechała się, a na jej twarzy nie widziałem choćby cienia wstydu czy zażenowania. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co robi.
To był koniec świata. Nie wiem, co się ze mną działo. W ciągu kilkunastu sekund moje czoło oblał pot. Po prostu zrobiłem się mokry. Zacząłem się trząść jak galareta, a po chwili całym moim ciałem zaczęły targać silne, konwulsyjne skurcze. Co tu dużo gadać, doznawałem orgazmu. To postępowało szybko i trudno było nad tym zapanować. Dochodziłem, zanim cokolwiek się stało.
Zrobiło mi się słodko, gorąco i bardzo przyjemnie. Nie byłem w stanie patrzeć jej w oczy. Gapiłem się na jej zaciśniętą dłoń na moim twardym, żylastym penisie. Byłem przekonany, że zaraz strzelę gorącą porcją gęstego, aromatycznego nasienia prosto w te spodnie.
-A teraz stój grzecznie i nie ruszaj się, - odezwała się cicho, ale tak stanowczo, że bałem się zaprotestować, - jeżeli będziesz się stawiał, powiem dziewczynkom, że chciałeś mnie zgwałcić.
Odebrało mi mowę.
-Hyk, ale… - stęknąłem tylko.
-Mówiłem, cicho bądź! Nie protestuj i rób, co każę, bo zadzwonię na policję. Zrozumiałeś?
Teraz to już naprawdę się wystraszyłem. Sparaliżowało mnie doszczętnie. Byłem w stanie tylko nieznacznie pokiwać głową. Przepraszam, byłem młody, niedoświadczony, nie miałem pojęcia, co to molestowanie seksualne. Nie wiedziałem, że to, co ona robi, jest złe i na dodatek karalne. Myślałem, że ona rzeczywiście może zadzwonić na policję i o coś mnie oskarżyć. Wydawało mi się, że tylko facet może napastować kobietę. Nigdy do głowy by mi nie przyszło, że może być odwrotnie. Nigdy wcześniej nie zetknąłem się z taką sytuacją.
To było bardzo stresujące. Ona także była tym wszystkim poruszona. Nie mogę powiedzieć, żeby na niej nie zrobiło to wrażenia. Zrobiło a jakże, tylko w tym przypadku chodziło o coś zupełnie innego. Była podniecona, bardzo podniecona. Zachowywała się jak drapieżnik tuż po pogoni za zdobyczą. Była rozgrzana do czerwoności. Tak to mógłbym najprościej określić. Czułem zapach jej potu, wymieszany z perfumami. To było bardzo specyficzne. Działało na mnie to jak afrodyzjak i może rzeczywiście nim było. No wiecie, chodzi o feromony. Po tym wszystkim do dziś mam słabość do tego typu bodźców. Buchała zwierzęcym pożądaniem, a ja nie byłem na to odporny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz