39. Traciłem kontrolę nad całą sytuacją.
No nic, wracajmy do tematu, przez cały czas byłem podniecony jak młody napalony kogut. No i w pewnym momencie to się stało, tylko nie uwierzycie, w jaki sposób. Ta dojrzała dorodna kobieta dorwała mnie w tym ich wąskim przedpokoju. To nie był przypadek. Dokładnie zaplanowała miejsce i czas. Nie miałem żadnych szans, a przynajmniej nie tak duże, jak mi się wydawało. Była taka ponętna! Oprócz czarnej spódnicy w białą siatkę miała na sobie równie białą garsonkę, która tylko dodawała jej seksapilu. Drżałem z podniecenia.
Cholera, właściwie nie wiem, jak to się stało. Wiem, że byliśmy sami, wiem, że ja szedłem w stronę mieszkania, ona wychodziła. Takie miałem wrażenie. Jak już pisałem, przedpokój był dosyć wąski. Nie było tam miejsca na jakieś wielkie manewry, czy ucieczkę. Jakoś musieliśmy się minąć. To była zwykła procedura, którą stosowałem już kilkukrotnie, zarówno z dziewczynami, jak i z nią. W tym mieszkaniu tak było i do tej pory nic specjalnego się nie działo. Oczywiście do czasu, kiedy nie zostaliśmy tylko we dwójkę.
Teraz przycisnęła mnie do ściany swoim obfitym ciałem tak mocno, że nie mogłem oddychać. Byłem młody i głupi. Nie wiedziałem, do czego to wszystko zmierza. Trwało to dłuższą chwilę i kiedy to do mnie dotarło, było już za późno. Za późno na reakcję obronną, czy ucieczkę.
Oczywiście skłamałbym, gdybym napisał, że jakoś specjalnie mocno chciałem się bronić, czy uciekać. Zresztą, nie było gdzie. Dotychczasowe doświadczenia z nią i wciąż narastające podniecenie zrobiły swoje.
Niezależnie od tego, co mówił mój mózg, moje ciało reagowało na swój własny, odrębny sposób. Mój fiut był gruby i sztywny jak kij bejsbolowy. Odznaczał się pod moimi spodniami jak gruby wąż. Niestety, nie dało się tego ukryć. Musiała o tym wiedzieć. Zacząłem sobie przypominać, że przez cały dzień, a właściwie przez półtora dnia uważnie mnie obserwowała. Nie to żeby jakoś ostentacyjnie się na mnie gapiła, ale cały czas miała mnie na oku.
Kiedy patrzyłem w inną stronę, na przykład oglądałem telewizję, bądź rozmawiałem z którąś z dziewczyn, niemalże namacalnie czułem jej wzrok na sobie. Był to gorący wzrok. Czułem, jak błądzi nim bezwstydnie po moim rozporku. Było mi głupio, a jednocześnie tak bardzo mnie no to nakręcało, że nieświadomie brnąłem w jej sidła.
No dobra, ale teraz przez chwilę wyglądało to, jak jakiś głupi taniec, jak przepychanki. Tylko pozornie.
-Może pani w prawo? Nie? To może w lewo? Bo ja prosto, - mruczałem, czując się coraz bardziej niezręcznie.
Nie dała mi się wymknąć. Nie było na to szans. Ona doskonale wiedziała, co robi. Ja działałem bardzo nieporadnie jak typowy młody chłopak. Przyznam się szczerze, że nawet chwyciłem ją w biodrach, żeby ją przesunąć na bok. Chociaż odrobinę — błąd.
Nie dała się zwieść. Nie dała się zbić stropu. Cwana bestia. Nie dała się przesunąć nawet o milimetr. Wiedziała, że musi to zrobić tu i teraz. Miałem wyjechać za dwa dni i nie byłoby pewnie innej okazji. Była bardzo zdesperowana. Swoją drogą, jej biodra były bardzo miękkie, elastyczne i tak cholernie zgrabne. Takie szerokie. Bardzo szybko się podniecałem, a jeszcze szybciej traciłem kontrolę nad całą sytuacją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz