Szukaj na tym blogu

16 listopada 2023

Randka w ciemno

32. To był seks na najwyższym poziomie.


Kiedy przedzierałem się przez jej ciasne, głębokie podwoje, wyprężyła się i zadrżała jak młoda kotka, cichutko pojękując i dysząc. I znów myślałem: "Boże, och Boże, nie wytrzymam nawet sekundy dłużej. Zaraz się spuszczę. Jak tu wykonać kolejny ruch? Przecież muszę. Och, jak bardzo mi słodko! Och, już odlatuję w kosmos! Już nic nie widzę".

Kurwa, ja pierdolę, jakby to opisać? To było najsłodsze pięć minut (chyba nie dłużej) w moim życiu, w moim dotychczasowym, młodym życiu. Oczywiście cały czas miałem świadomość, z kim jestem, kogo rucham. Miałem tę świadomość, że to jest uczennica, nastolatka, już może nie dziecko, ale jeszcze nie osoba dorosła. Czułem to dokładnie w każdej sekundzie, w każdej najdrobniejszej czynności, którą wykonywałem. Czułem to w każdym ruchu, w każdym jej westchnieniu, oddechu, w cichym, trochę żałosnym pojękiwaniu. Jej ciało mi o tym przypominało, tak niesamowicie drobne i delikatne. W moim mózgu wrzało, w mojej głowie dokonywała się rewolucja, burza, sztorm. 

Takie chwile zdarzają się raz w życiu i później nigdy nie wracają. Świadomość, że bzykam tak młodą dziewczynę w jej własnej łazience, a tuż obok za ścianą śpi jej siostra, a pokój dalej matka i żadna z nich o niczym nie wie, sprawiała, że w mojej psychice dokonywały się jakieś istotne zmiany. Mój gruby, napęczniały, żylasty kutas siedział w jej ciasnej, drżącej, pulsującej cipeczce po samej jaja, gotowy do spuszczenia tego ogromnego ciśnienia, które rozrywało go od środka. Musiałem chwilę odczekać, kilka sekund, wziąć kilka głębokich oddechów, pomyśleć o czymś innym, niż o tym, co się właściwie dzieje, bo napięcie było już w kompletnym zenicie i każdy najmniejszy ruch spowodowałoby eksplozję. 

Kiedy to troszeczkę minęło, kiedy nabrałem pewności, że przynajmniej w najbliższym momencie coś takiego nie nastąpi, zacząłem powoli się wycofywać. Czułem, jak jej śliskie od soków wargi sromowe opinając się mocno na moim fallusie, ciągną się za nim wysuwając się na wierzch poza granicę jej młodej pizdeczki. 

Ciągle trzymając swoją łydkę wysoko w powietrzu, założyła ją teraz za moje wysoko uniesione udo. W ten sposób razem spleceni, czując się tak bardzo zjednoczeni, dokonywaliśmy tego cudownego aktu miłości. 

W odpowiedzi moja prawa dłoń wylądowała na jej niewielkiej, ale jędrnej piersi. Zaczęła ją ściskać, masować i pieścić. Po chwili poczułem, jak jej palce dociskają moją rękę do tego jabłuszka i niemal wskazują precyzyjne ruchy, które mogłyby jeszcze bardziej i jeszcze dokładniej przyprawić ją o kolejny zawrót głowy. Drugie ramię wcisnęła pod swoją głowę i cichutko dysząc, osiągnęła swój własny indywidualny, niepowtarzalny szczyt. 

I nie, jeżeli ktoś sobie nawet o tym pomyślał, to w ten sposób nie doszliśmy do orgazmu. Ani ja, ani, ona. Mało tego, stało się coś innego, coś, co jeszcze bardziej rozwaliło mi mózg. Nie wiem, skąd jej się to wzięło, gdzie to podpatrzyła, ale powiem wam, że ta młoda laska miała niesamowitą wyobraźnię erotyczną. To był seks na najwyższym poziomie z najlepszą kochanką, jaką można sobie wyobrazić. Tak to zapamiętałem. 

W pewnym momencie przerwaliśmy. Nie wiem, jaki był powód. Nie potrafię tego określić. Rozdzieliliśmy się. Ona wstała, a ja wciąż siedziałem na tej podłodze, na tym małym, puchatym dywaniku, który był niezbyt wygodny. Miałem wiele siniaków, ale to nie miało najmniejszego znaczenia. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...