17. No spuściłem się.
Czy na tym się skończyło? Jak zareagowałem? Czy pozostałem bierny? Nie. Absolutnie nie. Nie wiem, jak to się stało, ale moja dłoń wylądowała na jej udzie. Ela teraz miała na sobie mini spódniczkę, również dżinsową. Lubiła ten materiał. Wsunąłem moje bezwstydne palce pod jej garderobę, przejechałem za majtki, odciągnąłem je i równie bezwstydnie wręcz nawet grubiańsko wpakowałem się w jej zarost i gorącą wilgotną cipeczkę. Prawie zawsze była gorąca, prawie zawsze była podniecona i wilgotna, gotowa do seksu. Przekonałem się o tym trochę później.
To było jak lądowanie UFO Na moim podwórku. Przerastało moje najśmielsze oczekiwania. Jak już pisałem, nie umiałem tego wyjaśnić. Nie potrafiłem powiedzieć, co się właściwie dzieje. To następowało zbyt szybko i w takich okolicznościach, że nie mogłem zaprotestować. Bałem się i wstydziłem jednocześnie. Po prostu nie mogłem. Moja dziewczyna doskonale o tym wiedziała i równie dobrze to wykorzystała. Wystarczyło tylko spojrzeć na jej twarz, na jej minę, by zorientować się, że bawi ją moje zmieszanie, zakłopotanie, że bawi ją lęk w moich źrenicach.
Co mogłem zrobić? Rozsunąłem szeroko kolana, tak szeroko, jak tylko się dało. Poradziła sobie z moim penisem bez najmniejszych problemów. W tej chwili moje spodnie były już rozchylone szeroko na boki, a koszulka podciągnięta wysoko na brzuch. Obrus zasłaniał trochę ten wyuzdany widok, ale gdyby tylko któraś z pozostałych pań chciała się podnieść... Mój kutas sterczał pionowo do góry, a Ela pewnie i zachłannie trzymała go jedną ręką. Poruszała nią do góry i do dołu, do góry i do dołu, a ja miałem już gwiazdki przed oczami. Bardzo szybko się podniecałem i wchodziłem na najwyższe obroty.
Wyraz jej twarzy mówił: "no to teraz ci, cwaniaku, pokażę. Teraz zobaczysz, na co mnie stać. Zobaczysz, jaka jestem niegrzeczna. Tylko bądź cicho i nie odzywaj się. Daj mi skończyć. Ciekawe co zrobisz, jak się spuścisz".
Zagryzła dolną wargę, a ja zaczynałem już drżeć z rozkoszy w coraz bardziej słodkim i gorącym pożądaniu. Starałem się jej przekazać swoim wzrokiem to, co czuję, ale ją chyba to jeszcze bardziej nakręcało.
"Elka, do jasnej cholery, co ty robisz? Przestań natychmiast! Przestań, bo naprawdę się spuszczę! Boże, pobrudzę sobie spodnie! O nie, co ona wyprawia?! Zaraz trysnę na jej dłonie" - myślałem w coraz głębszym zaangażowaniu.
I jak myślicie, co się stało? No spuściłem się. Nie mogło być inaczej. Taka była po prostu kolej rzeczy. To musiało nastąpić. Nie było innego wyjścia. Ważne w tym wszystkim jest to, jak ona się zachowywała, co robiły jej dłonie. W tej chwili jej zwinne palce zrobiły coś w rodzaju kielicha pod spodem, a potem zamknęły się od góry. Ułożyła je w taki sposób, aby moje nasienie spłynęło na jej dłonie, a nie w moje krocze. Jednak nie chciała, aby to się wydało. Na pewno by się wydało, gdybym ochlapał sobie spodnie.
Ja pierdolę, myślałem, że zapadnę się pod ziemię. Zsunąłem się tak nisko na tym krześle, że prawie leżałem. Mimo to Bożena i Anetka w ogóle tego nie zauważyły. Nie widziały bądź nie chciały widzieć. Mój penis był silny z podniecenia. Był gruby, żylasty i twardy jak skała a ja prawie nic nie widziałem. Fiut pulsował, szarpał się w konwojach rozkoszy, aż w końcu strzelił w zaciśnięty pąk dłoni na mojej głowicy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz