Szukaj na tym blogu

22 listopada 2023

Randka w ciemno

38. Gdybyś ty kobieto była trochę młodsza.


Żeby nie było, trzeba zaznaczyć, że to była bardzo inteligentna osoba. Podczas rozmowy, kiedy w którymś momencie zwierzyłem się, że piszę wiersze i opowiadania, z entuzjazmem wtrąciła:

-Och, naprawdę? To tak jak ja. 

W pierwszym momencie w mojej głowie pojawiło się autentyczne niedowierzanie. Roześmiałem się w głos i to zabrzmiało dość nieszczerze. 

-Nie. Pani Bożenko, kobieta w tym wieku? Przepraszam, naprawdę pisze pani wiersze? - powiedziałem, bo to wydawało mi się trochę dziwne. 

Spojrzała na mnie i wydawało mi się, że zaraz mnie zje tym swoim drapieżnym wzrokiem.

-A co, uważasz, że jestem za stara?

Przełknąłem głośno ślinę. 

-Nie, ależ skąd, nic z tych rzeczy, - zaoponowałem, ganiąc się w myślach, że mogłem być tak nieostrożny w wypowiadanych poglądach.

Mimo wszystko się nie obraziła. Chciała wykorzystać tę sytuację, aby mnie jeszcze bardziej omotać. 

-Poczekaj chwilę, - powiedziała i wyszła. 

Po kilku minutach wróciła. Przyniosła trzy pękate zeszyty.

-Co to jest? - spytałem.

-Moje wiersze, - odpowiedziała z nieskrywaną dumą, po czym wręczyła mi jeden z nich.

 Okazało się, że od deski do deski zapisany był całkiem zgrabnymi, rymowanymi, kwiecistymi wierszami. 

-No, no, - pokiwałem głową, Przepraszam pani Bożenko, nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zmienić zdanie. Są naprawdę dobre. 

Od razu zacząłem czuć do niej sympatię i nie, nie tylko tą erotyczną. Żeby nie było, tu nie chodziło o sterczącego kutasa. Rozpoznałem w niej bratnią duszę, kogoś, kto może mnie zrozumieć. Co najdziwniejsze poczułem tę dziwną chemię, którą powinienem czuć do jej starszej córki, Eli. Dziwne, prawda?

Momentami nawet sobie tak myślałem: "Boże, gdybyś ty kobieto była trochę młodsza". Przez chwilę nawet zastanawiałem się, dlaczego jest sama. Odpowiedź na to pytanie przyszła później, dużo później, ale to już temat jakby na odrębne opowiadanie.

No ale to nie wszystko. Pokazała mi też swoje opowiadania. Były w kolejnym zeszycie i powiem wam, że nie były to zwykłe opowiadania. O, nie. To były erotyczne opowiadania.

"Ja pierdolę", - pomyślałem i zacząłem patrzeć na nią z zupełnie innej perspektywy. To już nie była ta sama osoba. Przyznam się szczerze, że ja sam wtedy też pisałem i to nawet sporo, ale umówmy się, dopiero raczkowałem. Moje powiastki były nieporadne i trochę grubiańskie. Ona wykazywała się niezwykłą finezją, może dlatego, że była kobietą. Nie wiem. Kiedy zacząłem czytać, nie mogłem przerwać. Teksty były nie tylko poprawne gramatycznie i stylistycznie, ale też wyrafinowane pod względem erotyki. Posiadały bardzo rozbudowaną fabułę jak na tego typu opowiadania i było ich coś więcej niż tylko seks.

W tym momencie, bo chciałbym być uczciwy wobec czytelnika, chciałbym dorzucić jeszcze jeden taki mały szczegół, który daje kontekst dla całej sytuacji. Pani Bożenka te swoje opowiadania czytała przy córkach, a one nie wydawały się tym tematem absolutnie skrępowane. Wydawało się wtedy, że powinny. Tymczasem one przyjmowały za coś naturalnego, że ich matka pisze opowiadania o mocnym wydźwięku erotycznym. Można powiedzieć, że były raczej z niej dumne niż zgorszone. One same tą tematyką raczej się nie zajmowały.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...