29. A ty podążyłeś za mną ślepo.
I w tej chwili mało mnie obchodziło to, co ona czuje. Byłem w amoku, opętany, chcący tylko zadowolić swoje grzeszne, wyuzdane pożądanie. Teraz zaczęła protestować. Przymknęła powieki, jej oczy wyglądały jak szparki z ciemnymi źrenicami. W kącikach pojawiły się łzy i widać było, że się krztusi. Nasienia było za dużo.
Jej gardło poruszało się raz i po raz. Łykała to wszystko, co ze mnie wypłynęło. Co chwila wciąż napływały nowe potężne porcje. Trzymałem ją za głowę, poruszałem do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu. Jęcząc, dysząc i trzęsąc się na całym ciele, wciąż spuszczałem się w jej młode, niewinne gardło. Myślałem, że nigdy nie będzie miało to końca. Nawet gdy sperma się skończyła, moim ciałem targały potężne skurcze.
W końcu mi się wyrwała. Jakimś cudem pomimo moich rąk odsunęła swoją głowę, a mój fiut znalazł się na wierzchu. W szeroko uchylonych młodych ustach nie było nasienia. Owszem, jakieś resztki, ale nie tyle, ile ze mnie wypłynęło. Znaczy to ni mniej, ni więcej, że ona wszystko połknęła. Wszystko.
"Boże co za historia",- myślałem, nie mogąc w to wszystko uwierzyć.
Oddychała ciężko. Resztki mojego nasienia pojawiły się nawet w jej nosie. Nie wiem, jakimś cudem przedostały się tą drogą na zewnątrz. Mój fiut był tak żylasty, tak napęczniały, że miałem wrażenie, iż za chwilę mi go rozerwie. Sterczał tuż koło jej buzi i wcale nie miał zamiaru opaść.
To było istne szaleństwo i wszystko odbywało się praktycznie w kompletnej ciszy. Jakieś niemrawe pojękiwania, stęknięcia owszem tak, ale żadnych głośnych krzyków. Byłem prawie przekonany, że zza drzwi łazienki w pokoju gdzie spała Ela, nie było nic słychać. Więc poszło nam to na sucho.
I wiecie co, powiem wam szczerze, może w tej na tym chwili by się skończyło. Zresztą sam nie wiem. Może by się skończyło na tym, gdyby ona zachowywała się normalnie, gdyby choć cząstką siebie pokazała mi, że ma dość, że nie chce, aby ta zabawa to toczyła się dalej, ale nie. Ona nie miała dość i wcale nie miała zamiaru tego okazywać.
Kiedy spojrzałem na nią po tym wszystkim, a ona stała przede mną i na jej ustach jeszcze lśniły ostatnie krople mojego nasienia, znów zobaczyłem ten wzrok. Nawet trudno określić, co to było. Tym spojrzeniem rozkładała mnie na łopatki całkowicie. Byłem bezradny, nie nic potrafiłem zrobić. Kiedy tak stała przede mną i położyła dłonie zaciśnięte piąstki na swoich piersiach, kiedy pochyliła tak głowę delikatnie, zobaczyłem minę skromnego dziecka. Nie, to niezbyt trafne określenie. Gdyby tak było, nie drżałem na całym ciele.
Boże, te wielkie, czarne oczy jak u foki, ciemne włosy równo opadające wzdłuż okrągłej buzi, usta zaciśnięte jak u czupurnego urwisa. Wszystko to mówiło do mnie: "widzisz, wykorzystałam cię. Mam to, czego chcę. Osiągnęłam swój cel, a ty podążyłeś za mną ślepo. Podążyłeś dokładnie tam, gdzie chciałam. Widzisz, teraz jesteś mój. Mam cię całego, owinęłam cię wokół mojego najmniejszego palca. Jestem tego świadoma i umiem to wykorzystać. Poza tym to coś ty ze mną zrobił? Jak ty się zachowałeś wobec tak skromnej, niewinnej dziewczynki?! Zepsułeś mnie, zgorszyłeś mnie. Twoja fujara, twój gruby fiut siedział w mych skromnych, dziewczęcych usteczkach. Spuściłeś się tam. Jesteś taki niedobry, taki niegrzeczny. Och, wykorzystałeś mnie. I co my teraz z tym zrobimy?"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz