Szukaj na tym blogu

20 listopada 2023

Randka w ciemno

36. Podnieciłem się na widok dojrzałej kobiety.


Kiedy Ela powiedziała mi, a muszę zaznaczyć, że stało się to już na samym początku, jak tylko wyszedłem z pociągu, abym uważał na jej matkę, przyznam się, że nie bardzo wiedziałem, co ma na myśli. W sumie, dlaczego miałbym to wiedzieć? Pokiwałem tylko głową na znak, że rozumiem, ale nie rozumiałem. Takie rzeczy, myślę o tym, co wydarzyło się później, nie przychodzą człowiekowi do głowy od razu. 

Ela powiedziała mi wtedy, abym był wobec niej bardzo ostrożny i nie dawał się wmanewrować zażyłe relacje. Wtedy wydawało mi się, że chodzi o relacje typu teściowa — przyszły zięć. No nie nie to miała na myśli. Teraz, po tylu latach jestem bardziej wyczulony na takie uwagi, jeżeli już się trafiają, ale wtedy? Wtedy byłem zupełnie zielony. Nawet do głowy mi nie przyszło potencjalne zagrożenie, które pojawiło się dzień później. No dobra tak tylko piszę, ale z drugiej strony powinienem był się jednak czegoś domyślić, prawda? Chociaż trochę. Nastąpiła całkowita wtopa, ale czy żałuję? Czy żałuję tego, co się stało? 

Byłbym totalnym kłamcą, gdybym powiedział, że tak. Tak naprawdę byłem zadowolony, a nawet szczęśliwy, że sprawy przybrały właśnie taki, a nie inny obrót. Moja dziewczyna miała się o tym nigdy nie dowiedzieć. I całe szczęście, bo pewnie by mnie wyjebała na zbity pysk.

Boże, znowu jestem taki roztrzęsiony i rozgorączkowany. Niestety emocje biorą górę. Nawet jak o tym piszę. No cóż, stało się. Jak to mówią, mleko się rozlało i nic nie można było na to poradzić. 

Doszło do tego w przedpokoju, w momencie, kiedy obydwie dziewczyny wyszły na zakupy. Chociaż nie, poczekajcie, tam był tylko początek. Do dzisiaj nie wiem, czy to był zwykły zbieg okoliczności. Długo zastanawiałem się, czy może ona od samego początku wszystkiego nie zaplanowała. Dziś wydaje mi się, że rozegrała to w taki sposób, abyśmy byli przez te dwie godziny sami, bez nadzoru czujnych młodych oczu jej córek. 

Trzeba zacząć od tego, że aby poprawnie przedstawić to, co wtedy zaszło, muszę kilka słów napisać o Bożenie. Bo Bożena to, niestety, również odrębny temat. Matka Anety i Eli, jakby to powiedzieć, to taka dorodna czterdziestka. Dosłownie i w przenośni. Dojrzały owoc w całej okazałości. Takie soczyste, ponętne jabłko, lub gruszka, opływająca sokami, która aż się prosi, aby ją zjeść. 

No i nie ma co ukrywać, od samego początku zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Wstyd mi się przyznać, nawet przed samym sobą, że podnieciłem się tak widok dojrzałej kobiety. Tak między prawdą a Bogiem, powinna wydawać mi się wręcz stara. Ja sam byłem przecież jeszcze gówniarzem. Nie miałem jeszcze trzydziestki i takie kobiety raczej mnie nie interesowały. No, tak mi się wydawało. Dopiero wtedy przekonałem się, że jest zupełnie inaczej. 

Było inaczej, a jakże. Cholera jasna, na jej widok mój kutas sterczał jak głupi i ogóle nie chciał opaść. To prawda, nawet na minutę. Kiedy sobie teraz to tak przypominam, zdaję sobie sprawę, że nigdy wcześniej nie byłem tak mocno podniecony. Chemia, a może wrodzona seksualność. No nie umiem tego wyjaśnić. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...