37. Cały ten dom był pojebany.
W sumie cały ten dom był pojebany. Z każdego zakamarka bił erotyzm, chociaż tak naprawdę nigdzie go nie było widać. Ciągle chciało mi się ruchać. Mój fiut jeszcze nigdy nie był taki wielki, gruby, sękaty i żylasty. Czyste szaleństwo. Kiedy w pewnym momencie wszedłem do łazienki i go ujrzałem w pełnej krasie, po prostu się przeraziłem. Myślałem, że to jakaś choroba albo że nie mój, że ktoś mi go podmienił. Zsiniał, pokazały się na nim wszystkie, nawet najdrobniejsze żyły i żyłki. Był jak baleron opleciony nimi ze wszystkich stron, pulsował jak napakowany testosteronem buhaj. Co jakiś czas musiałem zamykać się w łazience właśnie, wyjmować go i go przewietrzyć, bo miałem wrażenie, że za chwilę wyrwie mi rozporek razem z materiałem. Potrzebowałem seksu, seksu i jeszcze raz seksu.
Tak przy okazji, z tym moim kutasem był jeszcze jeden problem. Nie mogłem się odlać. W pewnym momencie obsikałem całą ścianę i musiałem wszystko ścierać papierem toaletowym. Taki był sztywny.
Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że zanim do czegokolwiek doszło, nie miałem okazji zobaczyć więcej, niż powinienem. Pani Bożenka była blisko, nawet bardzo blisko, ale jeszcze nie widziałem jej bez ubrania. No bo i jak? Mimo to zwariowałem na jej punkcie. Nie miałem pojęcia, co ona ma tam pod spodem, pod tymi swoimi fatałaszkami. Mogłem się tylko domyślać. Chciałem to bardzo zobaczyć.
Chociaż nie. Co ja gadam?! Oczywiście, że widać było całkiem sporo, no i to chyba było zamierzone. Przede wszystkim widziałem jej wielkie, napęczniałe cycki. Ha, tego nie dało się ukryć. Takich balonów nie da się schować. Cyce jak marzenie, aż kręciło się w głowie. No i oczywiście bardzo pokaźne sutki. Przebijały przez bluzkę. Chyba specjalnie zakładała takie cienkie i elastyczne. W żaden sposób nie dało się ukryć tego cudu natury. Zresztą ona chyba nie chciała tego ukrywać. Nie tak bardzo, żeby całkiem to schować. Jednak to nie wszystko. Widać było też jej szerokie, krągłe biodra i kształtny, cudownie duży tyłek, na którym z trudem opinała się ciasna, ciemna spódnica. Zakazany owoc, który kręcił wielką dupą w moim pobliżu.
Taka była ta pani Bożenka. Nie unikała mnie. Nie można powiedzieć, żeby zachowywała się jak przykładna mamusia. Siadała przy mnie bardzo blisko. Nawet wtedy, kiedy obydwie dziewczyny były w domu, nigdy nie miała problemu, aby znaleźć odpowiednią pozycję i miejsce dla siebie tuż obok mnie. Pochlebiało mi to i jeszcze bardziej nakręcało moje podniecenie. Na dodatek w tym domu wydawało się zupełnie naturalne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz