Szukaj na tym blogu

26 listopada 2023

Randka w ciemno

42. Zaraz cię zgwałcę.


To było szaleństwo, istne szaleństwo. Ta babka była taka zgrabna. Mimo swojego wieku cholernie mnie podniecała. Trzymałem ją w pasie, przyciskałem do siebie, gapiłem się na jej cycki i podniecałem się coraz bardziej. Myślałem tylko o tym, co za chwilę się stanie.

Każda nowa chwila była cudownym, niesamowitym doświadczeniem. Kiedy klęczała przede mną naga, bezbronna, a jednocześnie tak bardzo niebezpieczna, kiedy tak klęczała przede mną, trzymając mnie za mojego wielkiego fiuta, oplecionego mnóstwem fioletowych żył, byłem już gotowy, gotowy do wytrysku, gotowy do spełnienia, gotowy do pełni szczęścia i zadowolenia. Nic mnie nie obchodziło, co stanie się później. 

Nawet nie zdążyłem się jej dokładnie przyjrzeć. Wiedziałem tylko, że ma wielkie cycki z ciemnymi, dużymi brodawkami i sterczącymi grubymi sutkami. Wiedziałem, że ma przepiękne, szerokie biodra, okrągłą, miękką, ale jędrną dupę i ciemny zarost między nogami, kiedy nagle z moim podbrzuszem zaczęło dziać się coś dziwnego. Skurcze były tak silne i następowały tak szybko po sobie, że moje nogi zrobiły się całkiem miękkie. Zacząłem się chwiać. Miałem wrażenie, że za chwilę upadnę. 

Klęcząc tak przede mną, chwyciła mnie za penisa prawą dłonią, zacisnęła palce w połowie długości i przejechała w kierunku mojego podbrzusza, naciągając napletek tak mocno, że aż zabolało. Oczywiście skutek mógł być tylko jeden. 

Strzeliłem prosto na jej twarz, na tę jej śliczną buzię. Nie zamknęła ust i zdałem sobie sprawę, że zrobiła to celowo. Oczywiście trafiłem w sam środek: raz, drugi, trzeci. Było tego dużo, ale prawie wszystko połknęła. Na koniec roześmiała się serdecznie. Pochlapałem ją moim nasieniem, a ona wydawała się nie niesamowicie zadowolona. Nie umiałem i do dziś nie umiem sobie wyjaśnić ani nazwać mojego poruszenia. Dziwne uczucie obrzydzenia i podniecenia rozsadzało mi czaszkę.  

-Chłopie, ale ty podjarany jesteś, - powiedziała, przełykając ostatnie krople mojej spermy, - Jeszcze nie zaczęliśmy, a ty już tak strzeliłeś, że o mało mnie nie utopiłeś. Jesteś skarbem. Wiesz?

Nie wiedziałem. Wciąż nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. W każdym razie nie do końca. W pierwszej chwili próbowałem uspokoić rozszalałe serce i ciężki oddech. Patrzyłem na nią, trzęsąc się na całym ciele i próbując sobie jakoś to wszystko wytłumaczyć. 

"Spuściłem się na nią, spuściłem się na matkę mojej dziewczyny. To straszne, och, ale to takie podniecające" - myślałem. Wszystko we mnie było sprzeczne.

Ciężko było mi nawet na nią patrzeć. Klęczała przede mną naga z tymi swoimi wielkimi cyckami, po których płynęło moje nasienie i uśmiechała się tymi pełnymi ustami, równie mocno naznaczonymi moim podnieceniem. Była tak blisko, tak dużo tak gorącego, pełnego dorosłości pożądania.

-Och nie, pani Bożenko, Boże, co ja zrobiłem?! - mówiłem, czując coraz większą suchość w gardle.

Nie mogłem patrzeć na te jej wielkie jakby napełnione wodą piersi, po których powoli niespiesznie spływała moja sperma. To było ponad moje siły. Ze wstydu chciałem zapaść się pod ziemię, a jednocześnie nie miałem zamiaru tego przerywać. Byłem tego świadomy i byłem na siebie zły, że nie mogę nic z tym zrobić. 

-Przestań się mazgaić, chłopcze. Myślisz, że to koniec świata? Takie jest życie, - odezwała się po chwili ustami, z których jeszcze wypływało moje nasienie.

-Ale my… ale ja…

-Boże, przestań wreszcie płakać. Masz taką wielką rakietę, że powinieneś być z niej dumny. A tak swoją drogą, muszę ją zaraz wykorzystać. 

Patrzyła na mnie tą ochlapaną spermą buzią, a ja próbowałem ze wstydu odwrócić wzrok. 

-Patrz na mnie, jak do ciebie mówię, - westchnęła, kiedy to spostrzegła, - zaraz cię zgwałcę, a ty będziesz tylko jęczał i prosił o jeszcze. Jestem przekonana, że niczego nie będziesz żałował.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...